Polskie ZOO Polskie ZOO
316
BLOG

UKŁAD ZAMKNIĘTY: Prokuratorzy bez biegu i czyściciele

Polskie ZOO Polskie ZOO Społeczeństwo Obserwuj notkę 0

Nie wiem czym jest ta książka. Zbiorem esejów o mojej historii? A może dziennikiem? Mam nawyk pisania. To nałóg. Nic nie publikowałem zwykle. W szafie mam dwa kartony maszynopisów gotowych do druku. Prac naukowych oczywiście. Lecz byłem naukowcem chyba z krwi i kości. Wystarczało, że ja wiem.

W pewnym momencie nie wytrzymałem. Pisanie do ludzi – do prokuratorów i sadu – na nic się zdało. Pisma trafiały do kosza na śmieci czy jak to mówi prok. Pogoda pozostawały „bez biegu”. Tak też „bez biegu” pozostawiono dowodzenie przestępstw. Świadomie i celowo wnioski dowodowe zostały bez biegu. Prok. Andrzej Pogoda to Prokurator Apelacyjny w Lublinie. Wszystko zostawił „bez biegu”. Pałeczkę „biegu” przejął później od niego prok. Andrzej Tańcula. To Prokurator Apelacyjny w Białymstoku. Nie drgnął ani razu, gdy powiadamiałem go sam lub za pośrednictwem Prokuratora Generalnego A. Seremeta, że zawieszenie śledztwa jest na jego szkodę. Tak jak Pogoda trwał… Trwał na straży, by niczego nie udowodniono. Oczywiście nabałaganiła Apelacja Lubelska a Tańcula miał się zachować jak czyściciel dla niej. Miał nic nie robić, by nie wykazać łamania regulaminu prokuratury wewnątrz apelacji prok. Pogody. I tak się zrobił z prok. Tańcula „czyściciel”. I tak się wzorowo zachowywał.

To w Apelacji prok. Tańcula zniknęło śledztwo. Rozpłynęło się. Nie ma go. Prok. Andrzej Witkowski zalecił – bardzo trafnie i słusznie zresztą – przeanalizowanie całości mojego leczenia urologicznego. Zalecił też podjęcie na nowo śledztwa w sprawie fałszywych zeznań lekarza. Tych fałszywych zeznań dowiedli informatycy z firmy, która stworzyła oprogramowanie internetowe do prowadzenia dokumentacji elektronicznej. Lekarz kłamał o tym oprogramowaniu. Było oczywiste więc, że podjęcie na nowo sprawy musiało prowadzić do aktu oskarżenia. Ukręcono sprawie łeb odmawiając podjęcia na nowo postępowania. Taką decyzję podjęła Prokuratura Okręgowa w Siedlcach. Pisałem o tym prok. Pogodzie ale nie drgnął palcem. Pozostawił sprawę „bez biegu”. Pozwolił na zatuszowanie przestępstwa lekarza składania fałszywych zeznań.

Z czasem okazało sie, że w szpitalu w Siedlcach doszło do makabrycznych manipulacji, kłamstw i ukrywania czegoś. Dość powiedzieć o podrobionych podpisach. Znikających i pojawiających się dokumentach. Odmowie wydania ich. O znikających wizytach lekarskich w dokumentach. Do chwili obecnej nie mam jednego dokumentu, o którego istnieniu powiadomił mnie prezes tego szpitala. O wszystkim informowałem prok. Tańcula. Dlaczego? By o tym wiedział. Jego Apelacja prowadzi śledztwo. Prowadzi znikające śledztwo. Dlaczego zniknęło? By niczego nie dowieść, niczego nie stwierdzić. I bym nie otrzymał odszkodowania.  

Spyta ktoś po co w ogóle ta książka? Ja już nie mam dużo czasu przed sobą. Trzyletni brak dostępu do dokumentów ma swoje efekty. To końcówka. Trzyletnie przyzwolenie prokuratury i sądu ze stekiem kłamstw i pomówień ma swoje efekty. Prokuratorskich kłamstw i pomówień. Kłamstw sędziów także. Napisałem Sokólskiemu, że pozwę tego lekarza o wydanie mi dokumentów. Sokólski to prezes Sądu Okręgowego w Siedlcach. Lekarz przysłał mi trzy koperty na moje ostatnie wnioski o udostępnienie dokumentów medycznych. Pewnie przyparty do muru przysłał mi jakieś dokumenty. Może przestraszył sie pozwu, jaki chciałem wnieść do sądu? 

Trzy lata braku dostępu do dokumentów. Trzy lata starań. Ale kto za to odpowiada, że trwało to tak długo? Kto jest temu winien, że trwało to tak długo? Pogoda jako pierwszy a Tańcula jako drugi. W apelacji Pogody najpierw nie wydano postanowienia o wszczęciu lub odmowie wszczęcia dochodzenia na moje zawiadomienia o ukrywaniu dokumentów a później sfingowano postępowanie w sprawie ukrywania moich dokumentów medycznych bez tego mojego zawiadomienia o tym a w apelacji Tańcuły faktycznie złożone zawiadomienie leży.  Leży zawiadomienie z grudnia 2012 roku bez żadnego rozstrzygnięcia czy będzie śledztwo czy nie. Interweniowała masa osób: poseł Tchórzewski, poseł Kalinowski i nawet marszałek Senatu Karczewski wystąpił z gotowością podjęcia się mediacji społecznej bym otrzymał dostęp do moich dokumentów.

Po co ta książka? Niech będzie namiastką mojego dziennika. Niech będzie namiastką biografii i dokumentem jak z mojego życia banda złoczyńców zrobiła „archipelag GUŁAG”. Tak. Nie inaczej. Ujawnię wszystko. Tak postanowiłem i nikt mi już nie zamknie ust. Nawet nie zdążą. To moja końcówka. Wykończyli mnie. Tak czy siak byłem do likwidacji. Napisałem o tym prok. Witkowskiemu, lecz nie mógł nic zrobić. Nie mógł zapobiec. Nie pozwolili mu.  

Polskie ZOO
O mnie Polskie ZOO

Ludzie nie wierzą, że to co się zdarzyło miało miejsce. Ale się zdarzyło. Pani Sędzia Barbara Piwnik, była Minister Sprawiedliwości nazwała to "anomalią siedlecką" w wymiarze sprawiedliwości. Na blogu tym nie będzie nazwisk przestępców. Będą tylko nazwiska osób wypełniających funkcje publiczne i będące osobami publicznymi. Będę wyciągał ich pochowanych za organami Państwa. Tak jak nawołuje Leszek Balcerowicz. A za myśl przewodnią obieram pytanie europosła Wojciechowskiego "Czy sędzia Zych wzięła łapówkę?" A i słowa Adama Sandauera powtórzę jako moje "Ta strona poświęcona będzie skur..stwu. Oczywiście tylko i nie całemu. Za dużo tego w naszym państwie. Opisuje ona to co było moim losem. Każdej zamieszczonej informacji mogę dowieść i bronić dokumentami". Jednocześnie przepraszam za błędy literowe. Jestem po ciężkim paraliżu i czasem mam kłopoty ze wzrokiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo