Lekarz rzucił skórkę od banana dwóm prokuratorskim kolosom pod nogi
Od trzech lat, od ponad trzech lat starałem się o dostęp do dokumentów z leczenia moich nerek. Jestem po operacji jednej nerki. Obie są do niczego. Jedna ma tylko 30 %. Jak będzie 15 wytną. Znowu mam świństwo w nerce i rośnie. W środku i mi ją rozsadza. Jest coraz gorzej. Lekarz mi dokumentacji nie wydawał na żaden wniosek od 22 września 2011 roku. Aż do ostatniego. Ciocia odebrała list z wnioskiem.
22 grudnia 2014 roku dzwonił do mnie Pan Marszałek Karczewski. Mówił, że lekarz nie zgodził się na jego udział w rozwiązaniu problemu mojego dostępu do dokumentów. Na drugi dzień nadeszły trzy przesyłki z gabinetu tego lekarza. Zadzwoniłem do adwokata. Zadzwoniłem do dziennikarki M. Kolinskiej-Dąbrowskiej. Zadzwoniłem do wszystkich, którzy mi pomagali. Zadzwoniłem też do Marszałka Karczewskiego. Nie było go już tego dnia w Senacie. Jego sekretarka powiedziała, że dzwonił do niej z życzeniami i powiedział, że to jego ostatni telefon tego dnia do sekretariatu. Zostawiłem wiadomość dla niego i prosiłem, żeby mu koniecznie powiedziała, że nadeszły dokumenty i że bardzo mu dziękuję. Jestem mu tak bardzo wdzięczny, bo widział moje nerki. Tak jak prok. Witkowski widział moje nerki. Oprócz wszystkich spraw widzieli po prostu moje zdychające nerki.
Nie mogłem od razu otworzyć kopert. Dopiero dziś sie to odbyło u notariusza. Łzy mi poszły. Było to, o co sie starłem trzy lata. I dziś nie był ważny aspekt samego lekarza. Stanęły mi przed oczami kłamstwa prokuratorów i sędziów. Gdy złożyłem zawiadomienie do prokuratury, że lekarz ukrywa dokumenty przed sądem i PZU SA i nie wydaje im na żądania, taki prok. Żmudziński pisał, że ja jestem "gołosłowny, że lekarz je ma i przetrzymuje". Sam zaś nie spytał lekarza "Masz pan dokumenty tego pacjenta czy nie?". W ogóle go nie przesłuchał. Prokurator Żmudziński. Mieni się w stempelku "prok. mgr Żmudziński", jakby to coś wyjątkowego było ukończenie studiów przez prokuratora czy chce się odróżnić od prokuratorów bez magistra? I tak to ów "prok. mgr" pluł na mnie, że ja jestem gołosłowny, że moją dokumentację lekarz ma. Dziś ten sam lekarz pokazał jaki ze Żmudzińskiego "mgr prok.".
W żadnym ze śledztw nie było dokumentów medycznych. Oto lista prokuratorów, którzy o tych dokumentach debatowali swoimi śledztwami: Patrycja Klimiuk (Siedlce), Kamil Żmudziński (Siedlce), Katarzyna Wąsak (Siedlce), Agnieszka Sobczak (Siedlce), Agnieszka Czapińska (Siedlce), Grzegorz Eryk Kryszpin (Łomża), Grzegorz Bielski (Łomża), Maria Kempka (Siedlce), Grzegorz Błażejczyk (Łomża). Robili to sami z siebie czy z nakazu zwierzchników? Wszyscy wydawali postanowienia o moich dokumentach nie widząc i nie zabezpieczając dokumentów. Nie reagował Robert Wieckiewicz (Siedlce). Nie reagował Robert Król (Siedlce). Nie reagował Wilk (Łomża). Więckiewicz i Wilk to prokuratorzy okregowi w Sieldcach i Łomży. Król czuwa u Więckiewicza nad postepowaniami, żeby były wedle prawa Ustawodawcy. Ten Król pisał, że śledztwo jest prawidłowe to pierwsze kluczowe, w którym popełniono przestępstwo - oczywiście tylko mozliwe, bo koledzy nie chcą go udowodnic motodą niestwierdzenia. Ten Wilk nie widział uchybień Bielskiego. Czy za pozorowanie śledztwa Bielski dostał teraz awans na szefa wydziału dochodzeniowego? Kto mu rekomendacje dał? Kto go wystawił do awansu? Za co? Za pozorowanie śledztwa? Popytam. Powiedziałbym co o niektórych "prokuratorzyna" ale nie mogę, bo Tyma za to po sądach ciągali jak tak nazwał prokuratora. Stanisława Tyma. Tego satyryka. Nawet jako satyry nie mógł tak powiedziec i go po sądach ciągli prokuratory. Umorzyli mu póxniej jako małą szkodliwośc społeczną ale mnie to by na trzy lata dali na dołek. Żony w sądzie by im pomogły. Mi to prokurator może pluć w twarz. Koledzy pozwolą a żony w sądzie jeszcze poprawią.
A to lista sędziów wydających postanowienia w sprawach o i dotyczących dokumentów: Magdalena Bansiuk, Agnieszka Otulak-Centkowska, Małgorzata Semeniuk, Daniel Kędzia. Żaden z tych sędziów nie widział dokumentów. Wszyscy z Siedlec. Gdy lekarz nie wydał dokumentów Sądowi Rejonowemu w Siedlcach powiadomiłem prezes tego sądu Iwonę Więckiewicz. Nie kiwnęła palcem, że lekarz łamie uprawnienia podmiotowe organu Państwa. Do dnia dzisiejszego lekarz nie dostarczył dokumentacji do sądu. Mija 20 miesięcy. Wedle sędziów nie ukrywa jej przed organem Państwa. Poprosiłem panią Wieckiewicz o listę nazwisk tych sędziów, żebym wiedział którzy to sędziowie tak uważają, że sąd można olać i nie wydać mu dokumentów na żądanie sądu. Siedlce to "awangarda" polskiego sądownictwa. Nowoczesne trendy orzecznictwa niczym literatura science fiction.
Od trzech lat prokuratura pozorowała prowadzenie śledztw i postępowań. Interweniowałem sto razy u dwóch prokuratorów: Andrzeja Pogody - Prokuratora Apelacyjnego w Lublinie i prok. Andrzeja Tańcula - Prokuratora Apelacyjnego w Białymstoku. Żaden z nich nie drgnął palcem na pozorowanie śledztw. Obaj pozwalali na pozorowanie śledztw. Gdy prok. Andrzej Witkowski stanął na drodze do tuszowania przestępstw Pogoda go odsunął. Dziś lekarz dostarczył dowody, że śledztwa były wszystkie pozorowane. Nie mogę to powiedzieć co zwierają przesyłki. Zawartość nawet mnie zaskoczyła. Zawierają "skórkę od banana". Niemniej dokumenty medyczne istniały i istnieją cały czas wbrew pomówieniom prokuratorów i sędziów wobec mojej osoby że ja jestem "gołosłowny" (Żmudziński), że istnieją i że to tylko "wedle mnie" (sędzia Iwona Więckiewicz, prezes Sądu Rejonowego w Sielcach) lekarz je ma. Dokumenty, które dziś odebrałem do protokołu są "skórką od banana" dla kolosów.
Prok. Hop - taki apelacyjny - poszedł siedzieć za łapówki. Ale to nie musi być łapówka, by kolos się wywalił. Wystarczy "skórka od banana". I moje dokumenty, których nie mogłem otrzymać trzy lata będą to skórką. Dopilnuję, bo prokuratura to jest organ Państwa do ścigania przestępstw a nie prywatne przedsiębiorstwo do ich tuszowania.
Czy wygram? Jak powiedział mi Bielski z Łomży - tak spolegliwe - po co ja składam zażalenie jak je i tak będzie rozpatrywał sąd w Siedlcach. Taką rozmowę z nim miałem telefoniczną. No właśnie... Prezesem Sądu Rejonowego w Siedlcach jest Iwona Więckiewicz - żona Roberta Więckieiwcza, Prokuratora Okręgowego w Siedlcach. Wszystkie wnioski o zwrócenie się sądu w Siedlcach do Sądu Najwyższego o wyznaczenie innego sądu dla moich spraw zostały odrzucone. Wszystkie sprawy przegrywam. A sąd? Sąd nadal nie ma dokumentów, których sam zażądał od lekarza w sierpniu 2013 roku.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)