Czy Izba Lekarska też nie widziała badania USG na płycie CD? Takie pytanie miałem, gdy zapoznałem się z aktami postępowania w Izbie Lekarskiej w Płocku. Prowadziła je Leokadia Pielaszkiewicz-Kobylska[1], płocki Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy, dentystka. Sprawa dotyczyła lekarza urologa. Inny lekarz, któremu powierzono zajęcie się sprawami poprosił o wyłączenie go, bo nie czuł się na siłach, by te sprawy osądzić. Dentystka Pielaszkiewicz-Kobylska czuła się na siłach wyrokować o leczeniu urologicznym i o niezwykle rzadkim przypadku chorobowym torbielowatości nerek - torbiele rosną pacjentowi wewnątrz organów a nie jak milionom ludzi na organach. Rozsadzają mu nerki od środka.
Spór był między innymi o dostęp do dokumentów medycznych w postaci elektronicznej, dokładnie zdjęć USG z badania nerek. Pacjent starał sie o nie z powodu leczenia w Szwajcarii. Wysyłał wnioski pocztą, by lekarz je wydał na płycie CD. W Szwajcarii to norma i standard by takie zdjęcia sobie obejrzeć na ekranie komputera. Można je powiększać. Można dokładnie zdiagnozować co było i jaki jest stan aktualny nerki.
Pielaszkiewicz-Kobylska - jakby nigdy się nie spotkała z badaniami cyfrowymi lub nie miała pojęcia o praktyce lekarza medycyny, bo jest lekarzem dentystą - pyta lekarza, czy spotkał się z tym, by pacjent przynosił USG na płycie CD. Ten zrobił oczy ze zdziwienia. Ale nie z powodu pytania. Oświadczył, ze nigdy się nie spotkał z pacjentem z badaniami USG w postaci cyfrowej i by mu je takie okazywał. Spoko. Wszystko zależy od poziomu cywilizacyjnego. Widocznie cywilizacyjny stan podmiotów medycznych, z których pojawiali sie pacjenci był taki jak za króla Ćwieczka. Możliwe, że cyfrowych zdjęć USG nigdy lekarz nie widział w rękach pacjenta.
Ja jestem natomiast z kręgu cywilizacyjnego lekarzy, którzy od lat pracują na materiale z diagnostyki obrazowej na płytach CD. Badania potrzebowałem na płycie CD dla mojego urologa w Szwajcarii. Dla niego to standard, że pacjent ma takie badania cyfrowe. Dla lekarza, który mi je wykonał widocznie nie. Nie wiem. Niemniej zeznał, że nigdy się nie spotkał z pacjentem z badaniami USG na płycie CD.
Lekarz prowadzi pracownię diagnostyki ultrasonograficznej. Podaje zakres jej usług. Są one następujące:
- USG jamy brzusznej
- USG układu moczowego z oceną zalegania moczu po mikcji
- USG jąder i powrózków nasiennych z diagnostyką dopplerowską
- USG powłok brzusznych
- Nagranie badania (np. USG ciąży) pod postacią filmu na dowolny nośnik (płyta DVD, pamięć flash, kaseta video) - bez opisu
O mój Boże! Lekarz ma usługę nawet nagrywania przebiegu badania na nośnik danych elektronicznych. Bierze za to 80 zł. Nadto sporządza wyciągi, odpisy lub kopie dokumentacji medycznej na elektronicznym nośniku. O mój Boże! Wydaje kopie na nośniku elektronicznym i nigdy sie nie spotkał z pacjentem z dokumentacją USG na nośniku elektronicznym?
Poszedłem - zdawało by się - do super pracowni diagnostyki obrazowej. Opis jak ze świata cudów techniki medycznej. Badania USG wykonywane są zgodnie z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Ultrasonograficznego i Urologicznego - jak zapewniał lekarz. Pracownia dysponuje cyfrowym zapisem i obróbką obrazu, bez redukcji koloru (co ma miejsce w przypadku wydruków z czarno-białego video-printera) i bez limitu zrobionych zdjęć na aparacie ultrasonograficznym, który jest sprzężony z komputerem. Tak reklamuje swoje usługi medyczne urolog.
A najważniejsze, że pracownia przechowuje wszystkie zdjęcia i opisy badań z możliwością odtworzenia i wydruku kopii wyniku badania wraz ze zdjęciami np. w przypadku zgubienia przez pacjenta badania wykonanego wiele lat wcześniej. Dlaczego pracownia przechowuje te badania? Lekarz podaje cel diagnostyczny. Dzięki cyfrowej archiwizacji zdjęć i badań jest możliwość porównania na ekranie monitora komputerowego badania aktualnego z badaniami poprzednimi wykonanymi tą metodą bez konieczności przynoszenia poprzedniego wyniku przez pacjenta! No właśnie! Po to ja potrzebowałem zdjęcia USG na płycie CD, by mój urolog w Szwajcarii mógł porównać stan aktualny nerki ze stanem poprzednim i by mógł ocenić rozwój choroby przewlekłej.
Lekarz jednak zeznał przed Izbą Lekarską, że nigdy nie widział pacjenta z badaniami USG na płycie CD. Czy to prawdopodobne, skoro sam je pacjentom na płycie CD wydaje? To jest oczywiście możliwe ale... zupełnie nieprawdopodobne. Czy dlatego lekarz wydał mi badania USG na płycie CD po 3 latach i 3 miesiącach starań, bo... nigdy nie widział pacjenta z badaniami cyfrowymi na płycie CD, które sam robi i wydaje pacjentom? A rzecznik etyki lekarskiej co na to? Rzecznik nic na to. Widocznie podziela stan cywilizacyjny medycyny polskiej jak za króla Ćwieczka i stan etyki lekarskiej z czasów, gdy komputerów nie było. Nie wiem kiedy sama Pielaszkiewicz-Kobylska kończyła studia i czy w swojej praktyce dentystycznej korzysta z komputera. Będzie musiała, bo wchodzi ustawa o dokumentacji elektronicznej. I co na to Sąd Lekarski? Jeszcze nie wiem. Dziś było posiedzenie tego sądu. Nie mogłem być z powodu ciężkiego stanu zdrowia ale ufam, że sędziowie tego sądu widzieli badania USG na płycie CD i wiedzą, że służą one celom diagnostycznym dokładnie tym, które podał lekarz i że sami praktykują na najwyższym poziomie wiedzy i techniki medycznej. Sędziami są: chirurg Marek Mądrecki[2] jako przewodniczący z udziałem dentystki Teresy Jaworskiej-Pioś[3] i lekarza pediatrii Tadeusza Kozubskiego[4]. Najwyższy poziom świadczeń medycznych jest od wielu lat już także w Polsce. Czy jest w Płocku również? O tym zdecydują sędziowie jaki jest standard dla udzielania świadczeń medycznych w etyce lekarskiej i czy może budzić zdziwienie, że pacjent posługuje się dokumentacją medyczna cyfrową i lekarze w całej Unii Europejskiej. I w Szwajcarii także. I nawet w Polsce.
Przewodniczący sądu Marek Mądrecki jest członkiem Polskiego Towarzystwa Ultrasonograficznego. Zobaczymy co on na to, że lekarz nie widział pacjenta z badaniami cyfrowymi USG. Dr Mądrecki pracuje na Oddziale Chirurgii szpitala w Płocku. Oddział ten specjalizuje się w wykonywaniu zabiegów w techniką laparoskopową (operacje pęcherzyka żółciowego, wyrostka robaczkowego, przepuklin brzusznych, jelita grubego, laparoskopii diagnostycznych) a nadto wykonuje zabiegi u chorych z przewlekłą niewydolnością nerek. Co zdecyduje dr Marek Mądrecki o zaniechaniu wykonania operacji techniką laparoskopową u mnie? On zdecyduje o tym. On też zdecyduje bez zdjęć, czy były u mnie w roku 2010 dwie czy jedna torbiel. Kłopot nieco w tym, że w aktach sprawy nie ma zdjęć z diagnostyki obrazowej mojej nerki. Żadnych... Nie mój to kłopot. Czy kłopot dla dr. Marka Mądreckiego?
Szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Płocku Jarosław Wanecki[5] pisze: "Odrodzenie samorządu zaufania publicznego to jedno z dobrodziejstw ćwierćwiecza, którego w codziennej, bieżącej gonitwie nie potrafimy docenić, a czasami nawet zrozumieć. Oddanie przez państwo części władzy w celu sprawowania pieczy nad wykonywaniem zawodu lekarza i lekarza dentysty to ogromny kredyt zaufania."[6]. To był ogromny kredyt zaufania lecz okazał sie ogromnym błędem. Poprzednik dr. Jarosława Waneckiego i pierwszy przewodniczący Izby Lekarskiej w Płocku mówił "Izba Lekarska jest wasza i działa w waszym imieniu". Izba lekarska jest lekarzy i działa w ich imieniu... Działa w interesie korporacyjnym. Już na początku zaufanie państwa okazało się błędem. A pacjent? Izba Lekarska nie jest jego i nie działa w jego imieniu.
[1] Leokadia Pielaszkiewicz-Kobylska, lekarz stomatologii, prowadzi gabinet od 2001 roku, Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Płocku od 7 grudnia 2013 roku. W latach 2009-2013 Zastępca Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej w Płocku. Aktywistka Izby Lekarskiej.
[2] Marek Mądrecki, specjalista chirurgii ogólnej i chirurgii onkologicznej, 1991 roku ukończył studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Warszawie, 1994 rok I stopień specjalizacji z chirurgii ogólnej, 1999 rok II stopień specjalizacji z chirurgii ogólnej, 2003 rok specjalizacja z chirurgii onkologicznej. Od 2008 zastępca ordynatora I Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Płocku.
[3] Teresa Jaworska-Pioś, lekarz stomatologii, absolwentka Akademii Medycznej w Łodzi, członkini Komisji Lekarzy Seniorów, członkini Sądu Lekarskiego OIL w Płocku.
[4] Tadeusz Kozubski, (urodzony w 1964 r. w Końskich), absolwent Akademii Medycznej w Łodzi, lekarz, otrzymał dyplom marszałka województwa w roku 2015. Sędzia sądu lekarskiego w Płocku, był Gostynianinem Roku 2006, W 1998 r. Tadeusz Kozubski współzałożyciel NZOZ „Medicus”, zatrudnia około 100 osób.
[5] Jarosław Wanecki, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Płocku, członek Naczelnej Rady Lekarskiej, przewodniczący kolegium redakcyjnego "Gazety Lekarskiej" w Warszawie. W grudniu 2014 r. zorganizował Srebrny Jubileusz Samorządu Lekarskiego w Teatrze Narodowym. Jest autorem książki "Dwa krzesła" poświęconej historii Izby Lekarskiej w Płocku.
[6] Jarosław Wanecki, „Zwykli-niezwykli. 25 lat Izby Lekarskiej”, Gazeta Wyborcza, wydanie z 8.01.2015.


Komentarze
Pokaż komentarze