CZĘŚC I
Czy wedle Izby Lekarskiej można podac Pavulon bez diagnozy? Pewnie i "łowcy skór" stawiali diagnozę, że mogą podac. W końcu było wśród nich dwóch lekarzy, którzy dobrze znali zalecenia co do stosowania leku. Nie pamiętam szczegółów już tej afery przestępczej, lecz oni usmiercali tych, którym postawili diagnozę, że mozna im podac Pavulon bez podejrzen tzn. w tych wypadkach, gdy należało podac, tylko oni podawali trochę więcej, że tak powiem i ludzie szli do piachu. Bez wątpienia podawali je wedle zaleceń podania tego leku. Każdy lek w Polsce, ktory jest zarejestrowany, ma zalecenia co do jego stosowania. Nie tyle zalecenia obowiązkowe ile pewne spektrum chorobowe, pewien katalog schorzeń, przy ktorych lek można zastosowac. Morfina ma takie zalecenia. Aspiryna i Amitryptylina.
O ten ostatni lek własnie poszło. "Amitryptylina to jeden z trójpierścieniowych leków przeciwdepresyjnych stosowany w psychiatrii i w penym dośc ograniczonym zakresie w innych przypadkach chorobowych. To się zdarza. Czesto ludzie nie rozumieją, dlaczego na choroby żoładka gastrolog przepisuje na przykład jakiś lek psychotropowy. Są zalecenia co do stoswania leków. Tak na chorobę żoładka można dostac lek... dla uzaleznionych od alkoholu. Są takie wskazania zarejestrowane i niezarejestrowane co do stosowania leków. Trzeba ufac lekarzowi. Pacjent powinien ufac lekarzowi i tak ufal jeden pacjent. Zupełnie ślepo na zasadzie zwykłego zaufania. Dostał "Amitryptylinę".
Pacjent nie za bardzo był jednak przekonany do tego leku. Miał obawy. Nie chcial go brac. Powodem było unikanie wszelkich leków psychotropowych po "przygodzie" z jednym z leków "na poprawienie humoru. Unikał wszelkich psychotropów. Ale do czasu. Po operacji nerek makabrycznie cięzkiej pojawiły się rózne dolegliwości. Lekarz własciwie nie wiedział co się dzieje z pacjentem albo wszystko wiedział, bo chodilo o zabieg cewnikowania. Wskazał ten zabieg w dokumenatch jako mozliwa przyczynę komplikacji zdrowotnych. Leczył sie u urologa. Dostał "Amitryptylinę". Pacjent dopytywał sie co to za lek przeczytawszy ulotkę. Nie zamierzał miec reakcji samobójczej po jego stosowaniu. nie chciał go brac, Dopytywał sie i w gabinecie i maial wysłal z pytaniem co to za preparat. Urolog zapenił go, ze to "rutynowy" lek w wielu schorzeniach urologicznych. Skoro tak - a pacjent ufal lekarzowi jak własnemu bratu - to wziął ten lek. Lekarz kazał brac do 6 tabletek na noc. Z miejsca zaczęły sie klopoty. Później wystapiły bóle nerek, objawy zatrzymania moczu, dezorienatcja, otępienie. Matka mówila mu, ze wygląda jak narkoman i kazała przestac brac ten lek. Ale pacjent chiał byc zdrów wiec bral przez zufanie. Skończyło sie na tym, że przestał widziec ruch aut na ulicy i drgawkami jak w epilepsji. Przezył piekło. Drgawki wytrąciły go też z zaufania do lekarza. Albo go z tego zaufania otrząsły.


Komentarze
Pokaż komentarze