
FOTYGA Z POSŁEM W BIAŁYM DOMU...
Fotyga + poseł zostali zatrzymani przed budynkiem Kongresu w Waszyngtonie w czasie wciskaniaprzy użyciu siły fizycznejprzechodniom ulotek wzywających prezydenta Obamę, Senat i Izbę Reprezentatntów do natychmiastowego przeprowadzenia śledztwa w sprawie II mordu katyńskiego dokonanego przez władze Rosji ( współdziałające z władzami polskimi ) pod Smoleńskiem w dniu 10 kwietnia 2010 roku, a następnie do bardzo surowego ukarania winnych. Obama był dodatkowo wzywany do przeproszenia w polskim Sejmie za to, że zamiast przybyć na pogrzeb Lecha Kaczyńskiego ośmielił się grać w tym czasie w swojej rezydencji w golfa.
Interweniujący policjanci stwierdziwszy, że osobami wywołującymi w miejscu publicznymzamęti naruszającymi nietykalność cielesną przechodniów, są cudzoziemcy, na wszelki wypadek porozumieli się z Departamentem Stanu. Doradca młodszego stażysty w Wydziale Europy wschodniej, po zapoznaniu się z danymi zatrzymanych, oraz treścią ulotki polecił odwieźć ich spokojnie do “ białego domu “. Następnie zawiadomił o zdarzeniu polską ambasadę nakazując jej jednocześnie uregulowanie rachunku za posprzątanie po zatrzymanych pod Kongresem, oraz za świadczenie na ich rzecz innych specjalistycznych usług o nieznanym jeszcze do końca zakresie. Polski charge d'affaires został zobowiązany do odebrania zatrzymanych z “ białego domu “ i wsadzenie ich bezpośrednio do samolotu do Polski, o ile nie ma tego uczynić w mniej dyplomatycznym trybie Federalne Biuro Imigracyjne.
Fotyga + poseł z radością wsiedli do radiowozu usłyszawszy, że będą na sygnale eskortowani do białego domu. Problem zaczął się dopiero przy próbie wprowadzenia ich do Izby Przyjęć szpitala psychiatrycznego nazywanego potocznie, ze względu na kolor miękkiego obicia ścian – “ białym domem “. Obydwoje rzucili się na chodnik krzycząc równocześnie :” I am polish Home Secretary, I am polish Foreign Secretary...” Może gdyby krzyczeli to samo nie wywołaliby aż tak poważnej paniki wsród personelu medycznego, który właśnie wybiegł przed szpital. Ale prawdopodobieństwo jednoczesnego pojawienia się na waszyngtońskim chodniku zarówno polskiego ministra spraw wewnętrznych jak i zagranicznych, musiało wywołać poważne zaniepokojenie, a w jej konsekwencji, złowrogo brzmiącą komendę : zastrzyki i w kaftan ! Jak powiedzieli tak i zrobili.
Gdy w szpitalu pojawił się polski charge d'affaires, pacjenci zapakowani w kaftany leżeli już całkiem spokojnie w izolatce, więc lekarz bez zastrzeżeń zezwolił mu na rozmowę. Jakież było jego zdziwienie, gdy po chwili z izolatki dobiegły straszliwie rozentuzjazmowane wrzaski pacjentów, z których biały personel zapamiętał najczęściej powtarzane przez nich słowa : łont, dont, stłajco i mołtelco. Rachunek za usługę powiększył się wówczas o cztery kolejne iniekcje domięśniowe. Polski dyplomata starał się wytłumaczyć lekarzowi, że pacjenci wzburzyli się w sposób całkowicie naturalny i prawidłowy, bo on jest z PO, a oni z PIS i dlatego w sposób absolutnie usprawiedliwiony zaczęli tak strasznie wrzeszczeć na jego widok : won stąd zdrajco i morderco. Że w Polsce nikt by się tym w najmniejszym stopniu nie przejął, a już na pewno nie robił z tego powodu komukolwiek domięśniowych zastrzyków, więc tak naprawdę to nie ma się czym przejmować. Na szczęście charge d'affaires miał przy sobie paszport dyplomatyczny, bo wezwana przez lekarza siostra oddziałowa już biegła do niego z kolejnym kaftanem i strzykawką, których na szczęście nie zastosowano, ale i tak dopisano do rachunku.
Fotyga + poseł odmówili jakichkolwiek kontaktów z polskimi placówkami dyplomatycznymi ponieważ : “ zostały one ustanowione przez prezydenta wybranego przez naród w wyniku nieporozumienia i ten prezydent, jako współodpowiedzialny za zbrodnię smoleńską powinien się podać natychmiast do dymisji “. Po czym zażądali wizyty katolickiego księdza, padli na kolana i zawołali ku niebu : “ natychmiast wolność racz nam zwrócić Panie...”. To ostatecznie zadecydowało o zatrzymaniu ich na dwutygodniową obserwację i gruntowne przebadanie – rachunek urósł w ten sposób do kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Fotygę + posła odebrał z “ białego domu “ specjalnie przybyły w tym celu proboszcz chicagowskiej góralskiej parafii wraz z zebranymi od wiernych datkami na opłacenie rachunku.
Na szczęście funkcjonariusze Biura Imigracyjnego eskortujący ich na lotnisko nie mogli zrozumieć wznoszonych przez nich okrzyków na temat zaprzaństwa i nielojalności Obamy – potomka pogańskich niewolnikówi schwytanych w siatkę przez handlarzy w afrykańskiej dżungli i konieczności postawienia go pospołu z Putinem i Tuskiem przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości za wspólne zorganizowanie zamachu na Lecha Kaczyńskiego. Ksiądz indagowany w sprawie przetłumaczenia ich słów odmawiał na wszelki wypadek po raz setny różaniec, dzięki czemu samolot z Fotygą + posłem bezpiecznie i o czasie odleciał do Warszawy.
A tu na lotnisku oczekiwał na nich jak na bohaterów sam Jarosław Kaczyński, z ojcem Rydzykiem, Episkopatem Polski, posłami i senatorami PIS -u oraz orkiestrą wojskową. Kawalkada setek samochodów pod eskortą policji na sygnałach udała się do białego domu...czyli polskiego Sejmu...
polski spirit


Komentarze
Pokaż komentarze (3)