
MÓWI PAN BÓG : DLA POLAKÓW MNIE NIE MA
Słuchając wczoraj Kaczyńskiego nad trumną Marka Rosiaka, wołałem do Najwyższego o cud mogący odnowić oblicze Ziemi, tej Ziemi. By przy tej haniebnej mowie z samego dna piekieł, wieko trumny z hukiem odpadło, a Pan Marek kierując palec wprost na Kaczyńskiego zawołał : “mnie do tego nie mieszaj i daj mi leżeć w pokoju jak inni szczerze mi tego życzą”. Może to roznieciłoby ponownie żar w zlodowaciałych sercach pisowskich pretorian dzieki czemu odwróciliby się od człowieka siejącego w Polsce nienawiść pogrążającą miliony ludzi w społecznej izolacji.
Niestety cud się nie stał. Kaczyński wziął mężnie całe nieszczęście na swoją klatę i poniósł dumnie w pogrzebowym kondukcie ( wyłącznie ) na pisowskich sztandarach.Jakim trzeba być bydlakiem, by nad trumną zabitego mówić o prawdopodobieństwieswojej zamiast jego śmierci? I to w sytuacji gdy zabity był bezbronny, a Kaczyński za społeczne pieniądze jest przez całą dobę chroniony przez 8 komandosówpo zębyuzbrojonych w broń ostrą ? Jakim Rambo, czy Terminatorem musiałby być 62- letni morderca Marka Rosiaka ( umierający na raka Ryszard C. ) by przedrzeć się ze swoją nienawiścią przez kordon zawodowych goryli i wpakować w Kaczyńskiego 8 kul ? Kaczyński nie mając litości dla zrozpaczonej rodziny zamordowanego kilka razy powtórzył, że kule mogły go ominąć i mógł zachować życie. Wzorem katolickiego księdza, który po katastrofie smoleńskiej zadawał pytanie : dlaczegozamiast Lecha Kaczyńskiegonie zginął Donald Tusk, ja robak marny, ośmielam się dzisiaj postawić Panu Bogu pytanie : dlaczego zamiast winnego siania nienawiści Kaczyńskiego zginął dobry, pogodny, kochający ludzi i bluesa niewinny człowiek ?
Nie życzę nikomu kul, żadnemu wrogowi, nawet Kaczyńskiemu. Tak zostałem wychowany przez mojego ojca. Z ojcem Jarosława Kaczyńskiego łączył go jeden fakt. Jemu także komuniści za ratowanie ( także im ) zdrowia, zaproponowali za pięć złotych ogromną willę na starym Mokotowie. Ale mój ojciec, wypędzony przez sowietów ze Lwowa z jedną walizką, w przeciwieństwie do Pana Kaczyńskiego, nie przyjął jej od komuchów. Dzięki temu, w przeciwieństwie do braci mniejszych, mogłem się wychowywać napełnym życiawarszawskim podwórku, które nauczyło mnie między innymi, że tylko ostatni frajer nie podejmuje dłoni wyciągniętej do zgody.
Teraz proszę Najwyższego o inny cud. Gdy sfora faryzeuszy z Kaczyńskim i częścią Episkopatu na czele, zacznie wznosić ku niebu apele i bezmyślnie modły, niech Sprawiedliwy pośle umyślnego na Ziemię z lakonicznym i nieodwołalnym komunikatem – dla Polaków mnie nie ma...
polski spirit


Komentarze
Pokaż komentarze