
STOLICZKU NAKRYJ SIĘ !
6 sierpnia 2010 roku godzina 9.59. W willi Kaczyńskich na Żoliborzu pełna mobilizacja. Szyby w oknach zabezpieczone taśmą, przy drzwiach łopocze białoczerwony sztandar. Pożyczony od Ziobry pies Baskerwil wściekłą pianą bryzgającą z pyska podlewa ogródek. Alik moczy wytipsowane bojowe pazury w stężonej currarze. Wierne krety z batalionu Kempa ryją w ziemi czarcie zapadki. Eskadra Wróbli F16 w pełnym pogotowiu. Sanitariuszki z kompanii Rokita przygotowują gaziki zakażone dżumą i cholerą. Pluton Szydło schowany pod krzakiem jadowitej czarnej porzeczki czeka na hasło wyjścia z worka.
W skórzanych fotelach bojowych przed telewizorem, siedzi prezes z mamuśką. Oboje w hełmach, opaskach patriotyczno - narodowych, z granatami za pasem. Wokół nich porozrzucane małpki zapalające. Stary zegar nad rodzinnym kominkiem kremacyjnym bije godzinę 10.00. Z pozytywki dobywa się dźwięk ulubionej kompozycji domowników - Marsza Żałobnego Chopina. Jarek naciska guzik schowany w prawym oparciu fotela i z podłogi wyrasta okrągły stoliczek. Na ekranie telewizora pojawia się obraz z Sejmu. Rozpoczyna się uroczystość zaprzysiężenia Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej - Bronisława Komorowskiego. Tout les monde est la.
Marszałek Schetyna wzywa Bronisława Komorowskiego do złożenia przysięgi stanowiącej ostatni formalny warunek objęcia przez niego Urzędu. Bronisław wstaje z fotela i wraz z żoną pochodzi do stołu prezydialnego. Marszałek Schetyna otwiera usta by zacząć czytać tekst przysięgi i wtedy z głębi gardła Jarka dobywa się straszliwy okrzyk : '' Stoliczku nakryj się ! ''. Marszałek zastyga w bezruchu.
W jednym oka mgnieniu na stoliczku pojawia się pełna zastawa - talerze, sztućce, szkło, wazy, miseczki, kompotierki, sosjerki, filiżanki etc. Jarek sięga po menu i z rozedrganym chichotem zwraca się do mamusi : - ''Nie chcieli Jareczka na prezydenta, zobaczymy, zobaczymy kto na tym lepiej wyjdzie. Jareczek, czy parlamencik...? Chcecie mieć święto? Jareczek z mamusią zrobi wam zaraz świąteczny obiadek. Popatrzmy no mamuniu co my tu smakowitego posiadamy dzisiaj w karcie...? Rosołek na połamanych kostkach Tuska. Barszcz czerwony z uszkami Schetyny. Klopsiki z Niesiołowskiego w sosiku z Muchy. Galaretka z Palikocika siekanego na drobno w aromatycznej zalewie siarkowej. Móżdżek Sikorskiego zmiksowany granatem przeciwpancernym RG - 3. Wiosenny chłodnik po rusku - przepraszam mamusiu - to skreślone...Nóżki Sekuły pieczone żywcem na grilu. Flambirowana metylem grasica z Grasia w bukiecie surówki hutniczej. Kutz peklowany po śląsku, a następnie wędzony grabem i wiązem. Wątróbka Pitery duszona w kwasie masłowym. Klich w mundurku opiekany na wolnym ogniu. Insalata mista z Gronkiewicz, Śledzińskiej, Kidawy, Waltz , Katarasińskiej i Błońskiej. Salceson brunszwicko - saksoński z głowizny Gowina, podrobów Czumy i skórki ściągniętej żywcem z Kopacz. Gulasz na ostro z serduszka Nowaka polany sosem z łysiczki meksykańskiej. A na deser mamuniu - Komorowski uduszony w całości podany w zalewie murarskiej. To co mamunia, na początek ordewry, a potem everybody !!!''
Tu niestety przemiła i jakże uroczysta rodzinna uczta zostaje chwilowo przerwana nagłym przybyciem do izolatki obitej podwójną gąbką dyżurnego lekarza z trzema rosłymi sanitariuszami. Ordynator wydaje krótkie polecenie: '' no to likwidujemy panu prezydentowipolitycznezaparcie. Z okazji dzisiejszegopaństwowegoświęta dodatkowa potrójna lewatywa ze stężonego roztworu soli szczawikowej. Jak zrobimy prezydentowi trochę luzu w dupie, to i głowie zrobi się od razu raźniej. A od jutra ponownie ćwiczenia resocjalizacyjne prowadzi dr Palikot, a iniekcje robi osobiście siostra oddziałowa Pitera ''
polski spirit


Komentarze
Pokaż komentarze