polski spirit polski spirit
123
BLOG

PROWOKATOR PIOTR SKRZYNECKI

polski spirit polski spirit Kultura Obserwuj notkę 0

 

 


 

 

 

PROWOKATOR PIOTR SKRZYNECKI

      

 

       Komuniści budowali Nową Hutę na zgubę konserwatywno - klerykalnego Krakowa. Klasa robotniczo - chłopska miała zresocjalizować w duchu marksizmu - leninizmu anchroniczną klasowo społeczność Krakowa, a wyziewy z huty doprowadzić do chemicznej erozji jego historyczno - narodowej substancji materialnej.

       W 1980 roku wielkoprzemysłowa klasa robotnicza Huty imienia Lenina pokazała komunistycznej władzy co myśli na temat głoszonych przez nią kłamstw. Wraz ze Stocznią Gdańską, też zresztą imienia Lenina była najbardziej twardym bastionem Solidarności. Po wprowadzeniu stanu wojennego pracownicy huty regularnie demonstrowali na zawsze gościnnym dla nich krakowskim Rynku. Pod okiem kamer światowych telewizji na Rynku toczyły się prawdziwe bitwy ZOMO vs polskie zjednoczone klasy robotniczo - mieszczańsko - inteligencko - klerykalno - arystokratyczne.

       Wdzięczny Naród składał prawdziwy hołd wielkiemu Wieszczowi Adamowi obserwującemu ten patriotyczny zryw z wysokości swojego pomnika. Siły patriotyczne składały się z grupy bezpośrednio walczącej i wspomagającego je okrzykami tłumu. W tym tłumie stał niewysoki zamyślony mężczyzna w słomkowym kapeluszu. Nie krzyczał jak inni - po prostu stał i z dumą patrzył jak ZOMO dostaje od Narodu w dupę.

       A jednak to właśnie jego - najspokojniejszego i najcichszego człowieka na Rynku zatrzymało ZOMO i odprowadziło na Komisariat.Tym człowiekiem był Piotr Skrzynecki - legenda Piwnicy pod Baranami. Po wielu godzinach spisywania odpowiednich protokołów i przesłuchaniu został w końcu zwolniony do domu. W jakiś czas potem Piotr dostał wezwanie na Kolegium - władza ludowa oskarżyła go bowiem,
" że swoją godną, dumną i spokojną postawą zachęcał tłum do demonstracji " !!! Dla mnie ten właśnie moment był początkiem końca komunizmu w Polsce.Władza pokazała bowiem, że boi się już nie tylko walczących z nią fizycznie demonstrantów, drukarzy pisemek i podziemnej Solidarności - wystraszyła się też panicznie kruchego, starszego Pana z siwą brodą w słomkowym kapeluszu. A właściwie nawet nie jego fizycznie - wyłącznie jego spokojnej godności. Komuniści zawsze mieli problem z metafizyką i pokładali wiarę w zwycięstwo materii nad duchem. I nagle ten betonowy materializm rozsypał się w proch na oczach tłumu pod wpływem ciepłego, ale dumnego spojrzenia krakowskiego clocharda.

 

       Do piekła poszło ZOMO, do nieba odszedł Piotr - Kraków stoi tam gdzie stał. Żyje w zgodzie z Nową Hutą - tylko Cracovia jak zwykle leje się z Wisłą...



polski spirit

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura