
ERRARE HUMANUM EST.
Nowy klub poselski pisowskich secesjonistów przyjął nazwę ''Polska jest najważniejsza''. Nie po to by cos o sobie powiedziec, ale by mieć o co żreć się z Kaczyńskim do krwi ostatniej. Swojej, lub jego. Im więcej Kaczyński na nich jedzie, tym lepiej dla nich. Nic tak dobrze nie uwiarygadnia politycznie, jak targanie po szczękach dawnych camarades. Według Kluzik i jej kompanii, kubły fekalii wylewane przez matkę - PIS, nie obświniają porzadnego człowieka, tylko szlifują go na szlachetny diament. Stwarzają całkiem niepisowski image, nową osobowość, oraz przywracają polityczne dziewictwo. Odzyskanie politycznego hymenu, jak pokazuje mnogość przykładów, nie jest wcale w Polsce trudne, a już na pewno nie jest niemożliwe. Obawiam się, że Kluzik przyjęła powyższe na tak zwany chłopski rozum, czyli w jej przypadku, może jednak nie do końca słusznie...
Póki co, Kaczyński jednak tak gra, jak go Kluzik stroi. Od razu bowiem wrzasnął głośno, że ''Polska jest naj...'' z całą pewnością należy wyłącznie do niego. Według prezesa wie o tym dobrze, nie tylko każde polskie dziecko, czy dopiero co powite niemowlę. Wie równie dobrze plemnik, czy impuls mózgowy posyłający go w wiadomej sprawie gdzie trzeba. Zapowiada się w tej sprawie niezła sejmowa i sądowa jatka.
Następna, jaką niebawem tam zobaczymy, to awantura o martwe dusze. Żadna ze stron nie odda bez krwawej walki praw do tragicznie zmarłych pisowskich posłów. Że o biało - czerwonych wstążkach, umieszczonych w dowód ich pamięci na ławach sejmowych nie wspomnę. Będzie ostre szarpanie o jedno i drugie. Sądzę, że dużo gorzej wyjdą na tym dusze, mogące dowiedzieć się o sobie rzeczy, jakie nie śniły się nawet radzieckim filozofom. Bez udziału Episkopatu z dyżurnymi egzorcystami i delegacji pchniętej w tej sprawie do Watykanu, sprawy rozstrzygnąć raczej się nie da. Kto wie, czy świętej pamięci, nie będą musieli złożyć w tej sprawie wyjaśnień przed nową komisją sejmową.
Jeżeli potyczki te, cudem wszyscy przeżyją, zacznie się ostateczny śmiertelny bój o ''sanctissimum Ecclesia Vera Poloniae principium'', czyli o prawo powoływania się na spuściznę po Lechu K. i używania imienia jego, bynajmniej nie nadaremno. Nareszcie Polska, a z nią cały świat, zobaczy bitwę przy której Grunwald ( 1410 ), Wiedeń ( 1683 ), Samossiera ( 1808 ) i Cud nad Wisłą ( 1920 ) stoczone za jednym zamachem, okażą się małym kamyczkiem na drodze rzymskich Legionów. Tu żadnych żartów i litości dla wroga, wyciągającego łapę po najwyższą narodową ( a może niebawem także kościelną ) świętość, na pewno nie będzie. Każda strona będzie broniła copyright do Lecha K., jak się broni socjalizmu, niepodległości i świętej wiary razem wziętych. Nie zdziwię się wcale, jeśli naturalne, dziedziczne prawo rodziny, w tym zwłaszcza Jarosława K., zostanie zakwestionowane przez własnoręczny testament zmarłego potwierdzony u notariusza, już po 10 kwietnia 2010 roku. Na wszelki wypadek postawiłbym na Wawelu Straż Marszałkowską, aby oszczędzić Polakom licytacji na szczątki w myśl zasady : kto ma więcej, ten rządzi.
Niech nikt nie pomyśli, że dworuję z poważnych spraw, lub szargam czyjąkolwiek pamięć. Ja po prostu znam dobrze wyobraźnię, determinację i możliwości moralno – materialne moich rodaków, a zwłaszcza tych, dla których białe nie jest białe, a czarne nie jest czarne. Wszystkie strony konfliktu wywodzą się z tego pnia i stada. Świat zasromał się dzisiaj poważnie, czy koreański konflikt nie doprowadzi wkrótce do jego końca. Ja bym poradził światu, by jednak bardziej zatroskał się o potencjalne skutki dintojry w pisowskiej chewrze mogącą przerodzić się w prawdziwą Apokalipsę. Jeżeli nie powstrzymamy wojny, już nie polsko – polskiej, ale o - najważniejszą Polskę, kamień na kamieniu po nas nie zostanie.
''Errare humanum est'' – ale naprawdę nie aż tak bardzo, jak czynią to Kaczyński i jego wszyscy apostołowie, także z nowego klubu poselskiego. Najważniejszy bowiem jest człowiek !!!

polski spirit


Komentarze
Pokaż komentarze