polski spirit polski spirit
478
BLOG

KOMUSZA DUSZA, KOZACKI CZEREP

polski spirit polski spirit Rozmaitości Obserwuj notkę 4

 

 


 

 

 KOMUSZA DUSZA, KOZACKI CZEREP

      

       Przedwczoraj posądziłem Jarosława Kaczyńskiego, żeprzez 30 latnie potrafił zrozumieć kultowego dzieła polskiej kinematografii – filmu MIŚ Stanisława Barei. Dzisiaj prezes publicznie dostarczył na to dowód. Oskarżył mianowicie łysego na pałę Michała Kamińskiego o zrobienie fryzu na Kozaka...! Drogi prezesie, nie na Kozaka, tylko na Kodżaka! I nie on ją sobie zrobił, tylko sama mu się taka zrobiła w teatrze! A dokładnie to było tak. Paluch Stanisław,biorący ''wengiel'' zasadniczo na kwit z Wengorzewskiej,tatuś miłego chłopczyka poczętego przez niego w więzieniu, sypiający na codzień z Zofią, za przyzwoleniem jej męża, Dyrmy Zdzisława zasadniczo, nie mając co ze sobą zrobić, przyszedł trochę wcześniej na randkę do aktorki Kozeł Aleksandry, bardzo porządnej dziewczyny ( no trudno, co robić... ),ustawianej dobrze w życiu przez kierownika produkcji Hochwandera Jana, awybierającej się właśnie z Ochódzkim Ryszardem prezesem klubu Tęcza, na epizod do Romana Polańskiego. I to ona przyprzepychaniu przez Palucha jej wanny, wylała mu na głowę szampon regeneracyjny Samson, zakupiony w kiosku z gazetami handlującym mięsem. A on poszedł do teatru, w którym Ola śpiewała piosenki wojennej Warszawy, także o budowie Trasy Łazienkowskiej, napisane przez milicjantów nadzorujących akcję drogówki '' zaciągamy sieć''. I po spektaklu Paluch już był Kodżak. Przecież to absolutnie proste i każde dziecko chwyta to w locie ssąc czystopolską pierś matki – (prawdziwej) Polki.

 

       Każde prawdziwie  p o l s k i e  dziecko! Czyli takie, co przy porodzie waży jakieś 12 kilo, zgodnie z absolutnie słuszną linią naszej władzy, któremu Rysio - Misio, legitymujący się paszportem Palucha, przyniesionym mu na poduszkach przez karły w strojach krakowskich, w prezencie na powitanie tego świata, kupuje przeterminowany bilet lotniczy do Londynu. A tymczasem na lotnisku siódme plenum spółdzielni ''Zenum'' i kierowniczka nie bierze od niego kiełbasy podwawelskiej. W końcu leci on jednak do Londynu, ale z byłą żoną, którawcześniejodwiedziła go w domu z nowym mężem - byłym ministrem i dwoma tragarzami.  Żeby zabrać mu Buddę i resztę, co też była ładna. W Londynie, Murzynka mówiąca po polsku i handlująca soczystą szynką konserwową zakładów mięsnych Krakus Animex S.A., pomaga mu wybraćz banku, strajkującego z powodu kiepskiego oświetlenia,pieniądze uzyskane ze szmuglu za granicę polskiego spirytusu w ludowych cepeliowskich kukłach. No i tak dalej i tak dalej. Logicznie i precyzyjnie, aż do samego końca, kiedy słomiany miś na miarę naszych oczekiwań, co mu się wcześniej oczko urwało (temu misiu znaczy się), spada z helikoptera i ryje kopytami w przeręblu, w którym Polacy, zgodnie z tradycją, łowią ryby na święta.

 

       Jakby Kaczyński zrozumiał film, będący wręcz naukowym testem na polskość, toby takiej głupoty z Kozakiem na pewno dzisiaj nie palnął !!! Wielokrotne oglądanie MISIA dawało normalnym, polskomyślącym widzom aż dwie przyjemności. Zdrowe pośmianie się z filmowych tekstów i jeszcze zdrowsze, z nieśmiejących się komuszych jełopów. Komuchy siedziały na seansach wryte jak Pałac Kultury nic z tego nie kumając, chociaż główkowały  całymi rodzinami, żeby łatwiej było złożyć coś do kupy... Kaczyński najwyraźniej należy do tej mało (mentalnie) polskiej grupy etnicznej. W zanikowych ilościach, (ale) wciąż niestety jeszcze zamieszkującej nasz piękny kraj nad Wisłą.

 

       Jarosław Kaczyński to typowy negatywny bohater Stanisława Barei - Anioł stróż z Alternatywy 4, z gangrenowatą komuszą duszą i twardym jak beton kozackim czerepem.  A na nim koniecznie osełedec...panie frajer fryzjer...

 

 

polski spirit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości