polski spirit polski spirit
203
BLOG

BIELECKI PRZEGRAŁ, WARSZAWA WYGRAŁA !

polski spirit polski spirit Rozmaitości Obserwuj notkę 1

 

 

 

 

 

BIELECKI PRZEGRAŁ, WARSZAWA WYGRAŁA

 

       Bielecki sromotnie przegrał wybory prezydenckie w Warszawie, ale może mieć satysfakcję, że w ten sposób spełniło się jego wyborcze hasło : '' Niech wygra Warszawa''. Bo tak właśnie się stało – dzięki jego klęsce Warszawa wygrała. Bielecki otrzymał 25% głosów, ale z triumfem ogłosił, że głosował na niego co czwarty warszawiak! Tymczasem na Bieleckiego głosował wyłącznie co czwarty g ł o s u j ą c y warszawiak, a to dla profesjonlnego doktora inżyniera powinno jednak stanowić istotną różnicę. Trzeba mieć nadzieję, że pan inżynier ździebko dokładniej robi obliczenia w swoich projektach.

 

       Bielecki upiera się, że odniósł znaczący sukces. Traktowanie porażki jako sukcesu to prawdziwie polska specjalność, tym niemniej ocierająca się o schizofrenię maniakalną. Czy dożyjemy czasów, gdy sukcesem przestanie być kolejne przegrane powstanie narodowe , bitwa, wojna, kampania, czy ( o niewiele ) mecz ? Gdy polityk nie wybrany przez społeczeństwo na prominentne stanowisko przestanie opowiadać bajki, że to on jest naprawdę wielkim wygranym. Jeśli 25% uzyskanych głosów tak dzisiaj cieszy Bieleckiego, to czemu w czasie kampanii wyborczej snuł koszmarne opowieści o chęci rządzenia stolicą Polski ? Po  co nas niepotrzebnie tak straszył ? Dlaczego zamiast tegonie określiłz inżynierską precyzją , że dla niego wielkim sukcesem będzie zdobycie uznania już ćwiartki wyborców. Wtedy możnaby autentycznie składać mu dzisiaj gratulacje - zdobyłby bowiem to, o co naprawdę walczył. Byłoby to rzetelną rekomendacją w jego dalszej karierze politycznej. Jeżeli natomiast walczył o fotel prezydenta i go nie uzyskał, niech nie robi nam wody z mózgu, że to on może się dzisiaj czuć wygranym. Kto z kim się zadaje takim się staje...'' Kaczyński również twierdzi, że PIStak bezapelacyjniewygrał wybory tak , że w zasadzie oznacza to koniec PO. Konkretnymi liczbami prezes przejmuje się równie mocno jak pan inżynier. Porównanie wyników wyborów w 2006 i obecnych, nie pozostawia tymczasem normalnym ludziom jakiejkolwiek wątpliwości kto został zwycięzcą: PO wtedy 27%,teraz 32%, PIS wtedy 25,13%, teraz 23,07%. PISstracił 6 województw i w żadnym nie będzie już rządzil, nawet w swoim podkarpackim mateczniku! Istotnie wielki sukces! A jednak to Bieleckiemu epatującemu nas swoją technokratyczną proweniencją, dużo prymitywne mniej przystoi mydlenie oczu, niż faszyzującemu Kaczyńskiemu odurzonemu silnymi psychotropami. Bielecki bardzo zawiódł Kaczyńskiego. Zrobił on na nim kiepski interes. Zapomniał o mądrych słowach rabina : '' najgorszy interes robi się zawsze na przechrztach ''. Także politycznych.

 

       Hanna Gronkiewicz – Waltz uzyskała 2 razy więcej głosów od Bieleckiego i załatwiła go odmownie już w I turze. To jest upokarzający nokaut. Kazimierz Marcinkiewicz,kandydat PIS na to stanowisko w 2006 roku, nie dość, że uzyskał od Bieleckiego dużo lepszy wynik, to jeszcze w I turze wygrał z obecną panią prezydent.  Lepszy od Bieleckiego wynik miałby nie tylko '' normalny '' członek PIS-u, ale nawet kot prezesa - Alik, jeżeli Kaczyński by go namaszczył. PIS z reguły zbiera w Warszawie około 34% głosów, Bielecki wypadł więc absolutnie poniżej progu możliwości tej partii. Myślę, że Bielecki oczarował Kaczyńskiego smakowitą iluzją wygrania Warszawy dla PIS-u. Pod jej wpływem, prezes zrezygnował z wystawienia w stolicy mocnego pisowskiego vipa - Jacka Sasina. Bielecki zapewne liczył na swoją wunderwaffe, jego partnerkę życiową – Ilonę Łepkowską, kobietę popularną, ważną i wpływową. Bielecki mógł założyć, że stały pisowski elektorat da mu około 30 % głosów, a drugie tyle zapewni mu jego popularna partnerka. A 30% + 30% to nawet dla pana inżyniera jest więcej niż 50%, czyli pewna wygrana już w I turze.

 

       Bielecki mocno się przeliczył, chociaż uważa się za wyjątkowo tęgą głowę. Łepkowska, tak jak sobie pan inżynier wykoncypował, rzeczywiście dwoiła się i troiła promując go gdzie i jak się da. Na Bazarze Różyckiego, Gali Feliksów Warszawskich ( teatralne Oskary ), jubileuszu Programu II TVP. Bez trudu załatwiławe właściwym terminiew tygodniku Galaromantyczny wywiad z liftingowanymi zdjęciami zakochanej pary. Aby przypodobać się PIS-owi, nie zawahała się za niepochlebną opinię o Kaczyńskim, publicznie zbesztać i spuścić do zsypu zdobywcę Oskara Andrzeja Wajdę, na co nie odważyli się dotychczas ani poważni luminarze kultury, ani w przeszłości komunistyczni dygnitarze. Ukochanemu jednak nie pomogła, a sobie chyba bardzo zaszkodziła. Zmiana  autorki serialowych bajeczek w poważnego homo politicus spotkała się, jak widać po wynikach, z niechęcią i dezaprobatą widzów i skończyła się także jej totalną klęską, której skutki Łepkowska dopiero może boleśnie odczuć. Przykro byłona wiecu sromoty powyborczej Bieleckiegopatrzeć jak Łepkowska w stylu swoich serialowych tekstów wyrażał nierealną absolutnie nadzieję: '' już raz kładliśmy się spać z prezydentem Wałęsą, a budziliśmy się z prezydentem Kwaśniewskim, nie traćmy więc nadziei, że jutro obudzimy się w Warszawie z II turą wyborów...''. Na szczęście dla Warszawy, polityka to nie ''M jak Miłość'', a Bieleckiemu daleko do Kwaśniewskiego. Cud się nie zdarzył i żaden książę nie zapukał ze zgubionym przez Kopciuszka bucikiem...

 

       Bielecki oświadczył w tvn, że absolutnie nie ma za co dziękować Kaczyńskiemu, bo tak naprawdę to PIS jemu powinien być wdzięczny za oddanie jego genialnego, profesjonalnego, bezpartyjnego programu dla Warszawy. Nie ma panie inżynierze ani partyjnych, ani bezpartyjnych programów, książek, puzonów, obrazów, a nawet projektów architektonicznych. Jaki to ''bezpartyjny'' program chciał pandoktorinżynier,jako prezydentrealizować w trybie nadzoru Rady Miasta ukonstytuowanej przez 6 partii politycznych ? Kogo Bielecki chce oszukać ? Warszawiacy to cwaniacy i takim kitem to szklą okna panie bezpartyjny profesjonalisto...Bielecki przez telewizyjne szkiełko posłał Kaczyńskiemu niusa, że nie ma żadnych długów wobec PIS-u. Ciekawe co na to Kaczyński i główny księgowy tej partii ? Bielecki pożegnał się i rozliczył z PIS-em równie elegancko jak PIS z Kluzik i Jakubiak. Kto z kim się zadaje...

 

       Po wyborach pozostał bezpański, bezpartyjny program bezpartyjnego polityka. Bieleckiemu ''Na dobre i na złe'' i na wiek wieków pozostała życiowapartnerka. Czy to wystarczy by pokonać polityczny ''Klan'' wyrzucający go po raz kolejny na polityczny margines i odnaleźć jeszcze raz w polityce swoje ''Barwy szczęścia'' ? Może być z tym niejaki ''Galimatias, czyli kogel – mogel''.  Ale ''Nigdy w życiu'' nie należy tracić nadziei panie inżynierze, tylko już ''Nie kłam kochanie'', że przegrać to jak wygrać. Tego tekstu nie było w żadnym filmie Ilony Łepkowskiej...tylko w MISIU Stanisława Barei, a to jednak zupełnie inna bajka i inna półka...

 

 

polski spirit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości