polski spirit polski spirit
313
BLOG

DLACZEGO ROSJANIE NIE ZABILI LECHA KACZYŃSKIEGO ?

polski spirit polski spirit Rozmaitości Obserwuj notkę 1

 

 

 

 

DLACZEGO ROSJANIE NIE ZABILI KACZYŃSKIEGO?

 

 

       Dziennik Rzeczpospolita wrócił dzisiaj do sprawy hipotetycznego udziału Rosjan w tragedii smoleńskiej. Udziału, bądź wręcz kierowniczego sprawstwa. Okazuje się, że super tajna notatka Agencji Wywiadu, dokumentująca zeznania rosyjskiego obywatela, rzekomego świadka dobijania przez OMON Polaków na miejscu katastrofy, była najprawdopodobniej od początku do końca spreparowana przez tę Agencję w celu... skompromitowania niektórych polskich polityków. Wiadomo oczywiście których. Sprawę bada już ponoć Prokuratura, ale wszystko jest oczywiście bardzo tajne przez najbardziej poufne. Tak jak mogę zrozumieć kręte z konieczności i niezrozumiałe dla normalnych śmiertelników myślenie i działanie pracowników wywiadu, tak trudno mi uwierzyć, że jakikolwiek rozsądny polityk mógłby na taką lipę dać się nabrać. Obawiam się, że to ustalenie ich listy, było właściwym i jedynym celem akcji Agencji, w ramach badania stanu umysłowego niektórych polityków zagrażającego podstawowym interesom bezpieczeństwa naszego państwa. Jeśli tak, to zasłużone brawa, bo po uderzeniu w stół, nożyce oczywiście się odezwały i J – 23 zaczął ponownie nadawać...Przypomina mi się anegdota związana z nieżyjącym już popularnym aktorem Andrzejem Szczepkowskim. Po wprowadzeniu stanu wojennego, głosił on specyficzny powód zarejestrowania rok wcześniej, przez tych samych komunistów, niezależnego od nich związku zawodowego Solidarność : '' Czasami okno otwiera się nie po to, aby naprawdę wpuścić do środka trochę świeżego powietrza, ale wyłącznie po to, żeby sprawdzić, komu tak naprawdę było tam duszno...'' Tak samo mogło być w przypadku tej notatki Agencji Wywiadu...

 

 

       Śmierć Lecha Kaczyńskiego w zwyczajnej katastrofie lotniczej, to żaden interes polityczny dla PIS-u, a zwłaszcza jego prezesa. Karastrofa Tupolewa z winy Lecha Kaczyńskiego, to śmierć polityczna tej partii, i prawdopodobna odpowiedzialność karna jej prezesa i zapewne jej głównego majstra. Zabójstwo Lecha Kaczyńskiego przez Rosjan, to gloria świętości dla niego, a więc też PIS-u, przepustka Jarosława do władzy, a następnie na Wawel.

 

       Nie tylko wytrawny polityk, ale także normalny człowiek, może być absolutnie pewien, że Rosjanie z całą pewnością nie zamordowali Lecha K., a OMON, wbrew domysłom szalonego Antka Musicierpiewicza, nie dobijał w Smoleńsku rannych Polaków. Żeby Rosjanie zamordowali na swoim terytorium 100 najważniejszych vipów polskiego państwa z jego prezydentem na czele, tuż przed akademią ku czci innych Polaków, też przez nich zamordowanych 70 lat wcześniej, musieliby mieć arcyważny i arcypilny interes wymagający realizacji tej zbrodni właśnie tylko tu i tylko w tym czasie! Wiedzieli już o tym starożytni Rzymianie formułując kardynalną zasadę prawa karnego : cui prodest scelus is fecit – ten popełnił zbrodnię, komu przyniosła ona korzyść. Jaką korzyść miała przynieść Rosjanom katastrofa właśnie tu i właśnie w rocznicę najtragiczniejszejszego dla Polaków mordu ?

 

       Najpierw może o zasadach. Jeżeli do katastrofy Tupolewa miałyby się w bezpośredni sposób przyczynić rosyjskie służby specjalne ( mogące przecież w celu zgubienia śladu, zatrudnić do bezpośredniej realizacji tego zadania dobrze przez siebie opłaconą międzynarodówkę wywiadowczo -terrorystyczną ), samolot najprawdopodobniej rozbiłby się albo przy starcie w Warszawie ( statystyczne prawdopodobieństwo awarii przy starcie jest większe niż przy lądowaniu ), albo rozleciałby sie wskutek wybuchu nad terytorium nieobliczalnej politycznie Białorusi. Kto wie, czy nie znalazłby się nawet niezaprzeczalny dowód, że była to robota samego Łukaszenki,( całkiem słusznie ) obrażonego na Lecha K. za wielokrotne obrzucanie go przez polskiego prezydenta niewybrednymi obelgami. Rosjanie, szukający właśnie pretekstu do pozbycia się nieprzewidywalnego politycznie satrapy z Mińska, zrobiliby Polakom uprzejmy prezent, wysłając po Łukaszenkę swoich komandosów, którym sprowadzenie go w jednym kawałku do Moskwy zajęłoby nie więcej niż dwie i pół godziny. Tam Łukaszenka złożyłby własnoręcznie i własną krwią spisane zeznania, w których świadomie i w pełni, przyznałby się do winy i popełnienia zarzucanego mu czynu. Po czym w przypłwie nagłych wyrzutów sumienia zadusiłby się we własnej celi poduszką. I byłby to ostateczny koniec całej historii. Wilk bardzo syty ( nawet dwa razy ) i owca cała. Cały świat, z wiadomych powodów odetchnąłby z ulgą, składając Rosjanom szczere podziękowania za chwalebną, internacjonalistyczną pomoc nacechowaną szczerą przyjaźnią do narodu polskiego i jego władz. Całe zdarzenie stałoby się mocnym fundamentem polsko – rosyjskich stosunków, a może nawet jak w finałowej scenie filmu Casablanca – początkiem wielkiej przyjaźni, tym razem między narodami.

 

       Tak właśnie załatwiają te sprawy mocarstwa, mające do swojej dyspozycji super - tajne, a więc całkowicie nieosiągalne dla szalonego Antka, absolutnie fachowe służby specjalne. Rosjanie takie posiadają. Gdyby więc oni chcieli zlikwidować Lecha K., nie musieliby w tym celu zabijać tylu osób i niszczyć dopiero co wyremontowanego rosyjskiego samolotu. Bardziej prawdopodobna byłaby śmierć Lecha K. na wylew krwi do mózgu po przyjęciu przez niegoskażonego izotopem komunijnegoopłatka, niż od kuli, bomby czy sztucznej mgły.. Takie sprawy załatwia się dzisiaj bez niepotrzebnego huku i z dala od dziennikarzy. A tych było w Smoleńsku aż nadto. PIS za pośrednictwem szalonego Antka Musicierpiewicza usiłuje wmówić ludziom, że rosyjscy snajperzy, na codzień trafiający po ciemku z 1000 metrów w lewy kącik prawego oka muchę, nerwowo latającą po pokoju, nie trafili w Gruzji, z odległości zaledwie 35 metrów w Lecha K.! Gdy w 1996 roku Rosjanie chcieli skutecznie pozbyć się prezydenta Czeczenii Dżochara Dudajewa, zlikwidowali go zdalnie sterowanym przez satelitę pociskiem rakietowym, uruchomionym przez niego samego, gdy zadzwonił ze swojego telefonu do Borisa Bieriezowskiego. Z Dudajewa i wzgórza na którym stał, został niewielki obłoczek pary wodnej i numer jego telefonu. Powtórzę - tak załatwiają podobne sprawy mocarstwa mające do swojej dyspozycji fachowe służby specjalne, a więc na pewno Rosjanie.

 

       PIS twierdzi, że Putin i jego służby postanowili w najgorszym dla siebie miejscu i czasie ( 70 rocznica mordu katyńskiego ) zamordować: najgorszego i najmniej lubianego w Polsce i na świecie polskiego prezydenta, krytycznie ocenianego przez 75% własnego społeczeństwa, kończącego za parę miesięcy swoją kadencję, nie mającego najmniejszych szans na reelekcję. A wraz z nim 95 polskich vipów, których ten prezydent dla swojej próżności niepotrzebnie zabrał ze sobą w podróż. A ja twierdzę, że nie kto inny jak właśnie Rosjanie, w tym osobiście premier Putin, ( a wraz z nim w Polsce premier Tusk ), byli szczególnie zainteresowani, aby Lech K. bezpiecznie dotarł na uroczystości w Katyniu i wobec całego świata skompromitował się tam swoim wrogim wobec Rosjan i jego władz przemówieniem. Tym prawdziwym, a nie spreparowanym przez jego kancelarię i Jarka K. już po katastrofie. Putinowi bardzo zależało, aby pokazać światu, jak trudny i skomplikowany jest proces pojednania z Polakami. Nie tylko ze względu na poważny sprzeciw wewnątrzrosyjski, ale także równie silny sprzeciw wewnątrzpolski. Dawało to władzom w Moskwie możliwość rozłożenia tego procesu na wiele, wiele jeszcze lat, a może i dekad, przy jednoczesnym usprawiedliwieniu braku natychmiastowych, konkretnych działań w tej dziedzinie. Wstępne pojednanie z Tuskiem, przy jednoczesnych protestach Kaczyńskiego to idealna sytaucja dla Rosjan do większej integracji z Unią Europejską i NATO.  Przez stosunek do Polski, Rosja pokazuje swój stosunek do Zachodu, w żadnym wypadku nie może więc tych stosunków brutalizować w sposób zakładany przez pisowskich oszołomów. Lech K. i jego brat nie stanowili dla Rosjan żadnego zagrożenia. Również nie byli przedmiotem jakiegokolwiek zainteresowania. Niezależnie od tego co i na jaki temat mówili,nie byli na Kremlu dostrzegani. To Donald Tusk, a nie Lech K. zostałzaproszonydo Rosji na wspólne uroczystości katyńskie. Kaczyńscy nie byli na arenie międzynarodowej poważnymi partnerami dla nikogo. Nie tylko dla Rosji, ale dla żadnego unijnego państwa. Poważnie wykorzystywał ich polityczną naiwność dowyłącznieswoichcelów, prezydent Gruzji Saakaszwili. Na jego gwizdnięcie, Lech K. natychmiast stawiał się w Tbilisi i śmiesznie potrząsał swą dziecięcą szabelką ze sklepu z zabawkami. W czym więc Kaczyńscy mogli przeszkadaić Putinowi, lub jaki problem dla niego stanowili, ażeby oni w  ogóle wpadli na pomysł by ich zlikwidować ? W niczym.

 

     Rosjanie nie tylkowięcnie mieli żadnego interesu w zabójstwie Lecha K., co wręcz przeciwnie. Właśnie ten prezydent Polski, w tym miejscu i w tym czasie, ze swoją pełną ksenofobii, nienawiści i złych duchów przeszłości retoryką, był wodą na młyn rosyjskiej polityki wewnętrznej i zagranicznej. Ani Lech, ani Jarosław K. nie mieli o tym pojęcia, myśląc tylko o całkowitej kasacji dobrej perspektywy stosunków polsko – rosyjskich zainicjowanych trzy dni wcześniej w czasie spotkania Tusk – Putin w Katyniu.  Mali bracia zdawali sobie sprawę, że efektywna poprawa relacji polsko - rosyjskich, to totalna klęska ich i ich partii, nie mogącej już funkcjonować bez wyimaginowanych wewnętrznych i zewnętrznych wrogów. Ich celem było permanentne trzymanie Polski i Polaków w wojennych okopach. Także w okopach polsko – rosyjskich.

 

       Czyżby więc Pan Bóg, właśnie takie tragiczne rozwiązanie musiał zastosować wobec 100 Polaków, aby móc spełnić prośbę kilkudziesięciu milionów składaną codziennie do Niego w pieśni : '' Ojczyznę wolną pobłogosław Panie...'' ? W imię pamięci wszystkich ofiar katyńskich i smoleńskich, warto wierzyć, że tak właśnie uczynił. To zaś upoważnia, a może wręcz zmusza do wyrażenia za Księgą Mądrości, pełnego braterskiej miłości i troski ostrzeżenia wobec pisowskich faryzeuszy :

 

'' Mądrość bowiem jest duchem miłującym ludzi, ale bluźniercy z powodu jego warg nie zostawi bez kary. Zatem się nie ukryje, kto mówi niegodziwie i nie ominie go karząca sprawiedliwość. Strzeżcie się więc próżnego szemrania, powściągajcie język od złej mowy : bo i skryte słowo nie jest bez następstwa, a usta kłamliwe zabijają duszę...''

 

 

polski spirit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości