
HOTEL WIDMO
Michał Kwieciński, współwłaściciel Akson Studio i Bogota, który swoimi serialamizmajoryzował prywatne i publiczną telewizję, wprowadził na antenę Polsatu kolejnego komerc koszmarka - serial Hotel 52. Zgromadził w nim plejadę multi serialowych gwiazdeczek : Ziętek, Książkiewicz, Samojłowicz, Samusionek, Malec, Ścibakównę, Stużyńską, Bossaka, Bobka, Damięckiego, Królikowskiego, Wieczorkowskiego, a nawet parę dobrych aktorek i aktorów : Cielecką, Fronczewskiego, Frycza, Dębickiego.
Pomysł na scenariusz był totalnie banalny, naiwny i mało oryginalny. Oto luksusowy, nowoczesny hotel w Warszawie( w filmie w stylu zdecydowanie prowincjonalnym), w którym jak zapowiada producent : '' każdy pokój jest pełen miłości, zbrodni i zdrady.'' Tak więc personelowi i gościom musi coś się przydarzyć. Od dobrej zabawy, przez morderstwo z rąk kochanka, do spokojnej śmierci ze starości w hotelowym łóżku, z dala od rodziny. Do wyboru, do koloru. Miało być bogato i gęsto, a wyszło jak zwykle w telewizyjnych produkcjach Kwiecińskiego. Bardzo daleko od życia, a znacznie bliżej do noszy. Czyli zgodnie z tradycją jego poprzednich seriali obyczajowych mających ( w założeniu ich autorów ) prezentować polską rzeczywistość tj. Adam i Ewa, Magda M., Mamuśki, Samo życie, Teraz albo nigdy.
Oto typowy dzień w Hotelu 52. Nastroszony i napalony jak lampart w rui, crazy amant Bossak, mający niebawem objąć funkcję ambasadora Polski w Londynie ( nawet Lądek – Zdrój to zawysokie progidla niego ) zjawia się w hotelu, zamawia do recepcji jego właścicielkę Samojłowicz i nakazuje jej zaproszenie go na kawę. Tamzwyczajem typowego ambasadora Rzeczypospolitej,rozwala się na krześle w pozycji leżacej, by poinformować ją o szczęściu zostania jego żoną. Tylko dlatego, że pan ambasador zgodnie z protokołem niestety musi ją posiadać. Poleca jej stawić się wieczorem u niego w domu na kolacji, w czasie której gwarantką jej nietykalności cielesnej będzie jego matka, niezwykle wpływowa dziennikarka. Bez takiego hamulca, przyszły pan ambasador nie mógłby ręczyć za siebie i jak amen w pacierzu uszczknąłby dziewczynę już przy pierwszejwizyciedyplomatycznej . Dalej - kierownictwo hotelu toczy poważny spór moralny o słuszność posądzenia brata głównej menedżerki o handel narkotykami.
Tymczasem do hotelu przybywa grupa pięknych sportsmenek, pod opieką trenera Cieszyńskiego, który a vista ściąga koszulkę imponując nie na żarty wielożeberkowym kaloryferem. Nic więc dziwnego, że jedna z panien wymyka się do jego pokoju w celu odbycia z nim stosunku. Do zbliżenia jednak nie dochodzi, ponieważ trener musi nagle wybyć na miasto. Reżyser daje więc szansę pracownikowiposądzanemu o dealerkę całkowicie nieskrępowanego handlowania koksem przed wejściem do hotelu. Swój towar zachwala przy tym tak głośno, jakby handlował na bazarze wiejskimi jajami. Nie znajdując tym razem nabywcy, wraca do hotelu i bardzo inteligentnie zostawia na szafce w przebieralni słuzbowej kilkanaście porcji koki, wartej tak na oko 15 lat więzienia. Po czym spokojnie udaje się z hotelowym gościem posłuchać muzyki Chopina w Żelazowej Woli.
Gdy trener wraca do pokoju, do stosunku tym bardziejnie dochodzi, albowiem mężczyzna odebrał właśnie pozytywny wynik badania HIV. Prosto z mostu, jak czekista czekiście, informuje o tym swoją kochankę. Dziewczyna ma dużą załamkę i udaje się rozpaczać samotnie do swojego pokoju. Tam dopada ją jednak koleżanka z drużyny, z deklaracją dozgonnej miłości i niespełnionego od 3 lat pożądania seksualnego. Gdy dowiaduje się o HIV-ie, lekko podenerwowana, że trener ( no i facet ) zainfekował ''jej'' dziewczynę, utrudniając tym samym ich pożycie płciowe, udaje się do baru, w którym trener topi rozpacz w kieliszku. Chluszcze mu ostrymi słowami i koniakiem prosto w twarz. Cieszyński przyjmuje to z pokorą i pełną świadomością zarówno popełnionej zbrodni, jak i wymierzonej mu za nią ekwiwalentnej kary.
Hotelowa recepcjonistka udaje się z ciężko chorym mężęm do szpitala, gdzie doktor Bobek namawia go do niebezpiecznej, ale dającej nadzieję na dalsze życie operacji. Po długim molestowaniu, chory w końcu się zgadza, dzięki czemu żona może spokojnie pozostawić go na szpitalnym korytarzu i wrócić do pracy, czyli plotkowania z koleżanką. Cielecka odnajduje nieszczęsną zarażoną sportsmenkę (?) w męskiej szatni i kierouje ją na badania. Dziewczyna odwzajemnia tę życzliwość przekazaniem jej narkotyków, które spadły jej z szafki na głowę. Dziewczyna wraca do pokoju trenera, a gdy ten oświadcza, że HIV- em uraczyła go w akcie podłej zemsty była żona, sportsmenka rzuca mu się na szyję. Pozostają tak złączeni na dobre i na złe do końca odcinka, dając optymistyczne rokowanie w kwestii stosunku.
Tony głupoty, kabotyństwa, kłamstwa, brakupsychologicznego i sytuacyjnegoprawdopodobieństwa. Kolejne ''specialite de la maison''- made by Kwieciński, próbujące wmawiać Polakom fałszywy obraz ich prawdziwego życia. Dopuszczalną magię i iluzję kina, wraz z litentia poeticae scenarzysty, producent Kwieciński myli z : absurdem, szmirą i tanim blichtrem. Gabinety psychiatrów i psychoanalityków coraz szczelniej zapełniają się nieszczęśliwymi bohaterkami i bohaterami kretyńskich seriali, przenoszących ludzi w socjalny i psychiczny niebyt.
Zdarzyć się może, że gość jakiegoś smutnego polskiego hotelu, po obejrzeniu w nim kolejnego odcinka Hotelu 52, odmówi zapłacenia rachunku, za zbyt spokojną noc i brak jakichkolwiek filmowych atrakcji. Radzę takiej osobie zgłosić się po odszkodowanie do producenta, póki ten jeszcze nie odżegnuje się od prawnej i materialnej odpowiedzialności za skutki oglądania jego seriali.
polski spirit


Komentarze
Pokaż komentarze