
KONIEC WAKACJI
W pierwszych dniach sierpnia zadzwonił do mnie znajomy, odpoczywający samotnie w letnim domku, jaki znalazłemdla niegoz dala od ludzi,na wzgórzuw okolicach Rewy,z pięknym panoramicznym widokiem na całą Zatokę Pucką.
Dziękował za wybór, zakochany po uszy w brzozowych zagajnikach pełnychgrzybówo świcie,w wiejskich kundlach włóczących się leniwie po wąskich piaszczystych dróżkach, we wzgórzach sterczących dumnie wsród wielokolorowych o tej porze roku pól. A przede wszystkim w monotonnym szepcie morza, w który, leżąc odprężony na leżaku, z lubością wsłuchiwał się całymi godzinami, znajdując w nim wytchnienie po które tu przyjechał.
Znajomy, to poważny, dobrze sytuowany adwokat po pięćdziesiątce, żonaty z pierwszą i jedyną miłością życia, z którą wychował w tak zwanych tradycyjnych wartościach, dwoje inteligentnych, obecnie studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Córka, pod troskliwym okiem matki, wspierana gorliwie przez brata, szykuje się właśnie do ślubu. Znajomy nie chcąc uczestniczyć w tym bardzo niewieścim w sumie rozgardiaszu, po raz pierwszy bez rodziny wybrał się na samotny letni wypoczynek. Tak naprawdę, nie chciał patrzeć na rozpromienioną coraz bardziej twarz córki, śpieszącą się do własnego gniazdka i nie podejrzewającą nawet, że jej szczęście, dla niego oznacza smutek i tysiące rozterek, z powodu utraty ukochanego dziecka na rzecz obcego mu zupełnie faceta.
W połowie sierpnia znajomy zadzwonił ponownie. Zakochany jeszcze bardziej, ale już nie w cudach nadmorskiej przyrody, tylko w Lenie. Mieszkującej z nim od niedawna, kompletnie szalonej, zawsze roześmianej i potrafiącej jak nikt na świecie cieszyć się życiem - studentce Akademii Sztuk Pięknych. Któregoś poranka zajrzała na jego posesję, bardzo szczupła, wysoka, o gęstch, ale krótkich rudych włosach i bez najmniejszego skrępowania wyraziła chęć szkicowania widoku na zatokę. Dziewczyna wydała mu się miła, alenie był zachwyconyjej wizytą i prośbą , bo właśnie przy porannej kawie, po raz setny zaczął czytać '' Mistrza i Małgorzatę ''. Do pełnego delektowania się tą magiczną lekturą potrzebował absolutnej ciszy i samotności. Jednak pod wpływem ciepłych nalegań dziewczyny i uroczystej obietnicy zapłaty całą sobą za udzieloną gościnę, co oczywiście potraktował jako dziewczęcą kokieterię, w końcu się zgodził. Przez cały dzień w ogóle nie zwracali na siebie uwagi, zajmując się wyłącznie swoimi sprawami. Dziewczyna pojawiła się w domku dopiero, gdy niebo stało się lekko pomarańczowe, informując łagodnie, że słońce udaje się już na drugą stronę świata.
Stanęła przed nim i w milczeniu zsunęła cienką bawełnianą sukienkę pod którą była prześlicznie naga. Dotrzymała danego rankiem słowa i z czułością wypłaciła mu obiecaną zapłatę. Gdy nacieszyli się sobą, Lena zupełnie nie krępując się swoją nagością i nie kryjąc jej przed nim, długo prezentowała mu swoje prace. Taką ją pokochał.
W ostatnich dniach sierpnia znajomy odwiedził mnie, by się pożegnać. Oznajmił, że nie wraca do domu i rodziny, przynajmniej do czasu, aż Lena nie znudzi się nim ostatecznie i sama nie zniknie. Tak nagle, jak niespodziewanie pojawiła się w jego życiu. Spieniężył znaczny majątek, by za jego połowę pokazać Lenie najpiękniejsze miejsca na Ziemi. Ma nadzieję, że dopóki ona będzie chciała je zwiedzać i malować, on ma szansę zatrzymać ją przy sobie.
Dzisiaj rano usłyszałem w ostatniej letniej audycji radiowej, że czas najwyższy zakończyć wakacyjne miłości i wracać pokornie do normalnego życia. Jak bowiem twierdzą wytrawni specjaliści od duszy i rozumu, wakacyjna miłość dlatego jest taka piękna, że intensywnie kwitnie wszystkimi kolorami, wydaje owoc, lecz trwa bardzo krótko. Zanika wraz z upływem lata. Biada chcącym ją sobie przywłaszczyć na dłużej. Czeka ich wkrótce słotna jesień i mroźna zima. A więc czy warto ?
polski spirit


Komentarze
Pokaż komentarze