polski spirit polski spirit
144
BLOG

JARUZELSKI (JUŻ) NIE ISTNIEJE, KACZYŃSKI NIESTETY( JESZCZE) TAK

polski spirit polski spirit Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

 

 

 

JARUZELSKI (JUŻ) NIE ISTNIEJE, KACZYŃSKI NIESTETY (JESZCZE ) TAK.

 

      

         Anegdota o Scotland Yardzie, zmuszonego skorzystać z usług przestępcy - kasiarza, do otwarcia zablokowanego sejfu w Centrali Policjima bardzo długą brodę, ale sensu i aktualności nie straciła ani trochę. Fachowcy jak zawsze są w cenie. Niezapomniany radiowy duet ''Fachowców'' – Stefan Friedman i Jonasz Kofta pouczali : ''Bo dobry Pan Bóg, już zrobił co mógł, teraz trzeba zawołać fachowca...'' Jak nas boli ząb, zwykle staramy się trafić do dobrego dentysty, nie sprawdzając przed resekcją jego partyjnej legitymacji. Podobnie jest z piekarzem, rzeźnikiem, szewcem, mechanikiem, czy malarzem. Wybierając sprawdzamy fachowość, a nie polityczną proweniencję. Czy korzystając z doradców, powinniśmy stosować inne kryteria ?

 

       Prezydent Bronisław Komorowski zaprosił na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego wszystkich prezydentów i premierów III Rzeczypospolitej. Także Wojciecha Jaruzelskiego, za co został bezceremonialnie zbesztany przez Kaczyńskiego, oraz skarcony i pouczony przez paru działaczy PO. Tematem posiedzenia Rady była ocena stosunków polsko – rosyjskich po 1945 roku i perspektywa ich poprawy w kontekście zbliżającej się wizyty prezydenta Miedwiediiewa w Polsce. Czy obecność generała na tym posiedzeniu była potrzebna, oraz logiczna ? Czy wśród zaproszonych przez prezydenta gości była inna osoba, mająca równą Jaruzelskiemu wiedzę o dobrej i złej stronie Rosjan ? Równe mu doświadczenie, także negocjowania  z nimi spraw: politycznych, militarnych, gospodarczych, społecznych ? Wątpię.

 

        Jaruzelskiemu podali dzisiaj rękę wszyscy najważniejsipo 1989 roku, polscy mężowie stanu. Poza jednym, nieobecnym z własnego wyboru – Jarosławem Kaczyńskim. On wybrał opluwanie swoich adwersarzy zza węgła iz bezpiecznej dla siebie odległości, nad uczestniczenie w demokratycznych konsultacjach. Zachował się jak tchórzliwy Burek potrafiący tylko hałaśliwie ujadać. Podanie komuś łapy, to zadanie jednak ponad możliwości jego żoliborskiej inteligencji. Kaczyński sam,niezwykle skutecznie wymazuje się z kart historii Polski, co akurat jej miłosnikównie powinnowcale martwić. Nieobecni nigdy nie mają racji.

 

       Prezydent Komorowski mógł udawać, że Wojciech Jaruzelski nigdy nie był prezydentem III Rzeczypospolitej. Mógł uznać, że kogoś takiego w ogóle nigdy w Polsce nie było. W ostateczności mógł też załatwićcałą sprawęz generałem po cichu, za plecami opinii publicznej, nie narażając się na stękania mniej, lub bardziej kompetentnych komentatorów. Generał na pewno w tej sprawie by nie grymasił. Ma on bardzo wiele tragicznych błędów na swoim sumieniu. Wiele ludzkich tragedii. Także polską krew. W 1926 roku, kierując się dobrem Ojczyzny,wziął ją także na swoje sumienie Józef Piłsudski, dając wiernym sobie oddziałom Wojska Polskiego rozkaz marszu na Warszawę, bronioną przez oddziałylojalne prezydentowi Wojciechowskiemu. Jan Paweł II twierdził,także po 1989 roku,gdy Jaruzelski był już tylko infamisem ściganym przez wymiar sprawiedliwości,że ma on silne poczucie odpowiedzialności za Polskę. Czy opinia świętego Papieża nie zasługuje już dzisiaj na nasz szacunek ? Także szacunek obywatela Kaczyńskiego,żarliwie ponoć wierzącego wrzymsko - katolicki Kościół powszechny ? Papież mógł okazywać Jaruzelskiemu szacunek, a prezydent Komorowski nie może ?  I to tylko dlatego, że nie podoba się to  naszprycowanemupsychotropamipo uszy  Kaczyńskiemu? Jeszcze nie wiadomo, komu historia wystawi gorsze świadectwo – Kaczyńskiemu, czy Jaruzelskiemu. Jeden i drugi uczynili narodowi polskiemu ogromne krzywdy. Generał zbliża się jednak do prawdy o sobie, a Kaczyński coraz bardziej się od niej oddala.

 

       Mała i wielka polityka wymaga wielkich i małych gestów. Mościcki w latach 1935 - 37 polował wielokrotnie w Białowieży z hitlerowcami, w tym także z marszałkiem Goeringiem i ministrem Ribentropem. Nikt nie miał wówczas watpliwości, że jest to element skutecznej dyplomacji polskiej. W 1970 roku cały świat z szacunkiem przyjął gest niemieckiego kanclerza Willi Brandta, klęczącego pod Pomnikiem Getta w Warszawie. Anwar Sadat, odwiedzając nagle w 1977 roku Izrael, rozpoczął wielki proces pokojowy na Bliskim Wschodzie. Jan Paweł II odwiedzającw 1983Ali Agcę w jego celi, dał światu wielki przykład chrześcijańskiego przebaczenia. Wałęsa nie odmówił w 1988 roku w Magdalence ( z Lechem Kaczyńskim i biskupem Orszulikiem ), wypicia wódki z Kiszczakiem. Dzieki temu Komuna, Solidarność i Kościól mogliwspólnieusiąść przy Okrągłym Stole. Premier Mazowiecki i kanclerz Kohl przekazali znaku pokoju pomiędzy Polakami i Niemcami w 1989 roku w Krzyżowej. Trzy dni później upadł mur berliński. Prezydent Jelcyn nie musiał w 1993 roku pod Krzyżem Katyńskim na Powązkach powiedzieć Polakom słowa : prastitie. Kwaśniewski nie musiał powiedzieć  Żydomsłowa przepraszam w 2001 roku w Jedwabnem.

 

       Czy my naprawdę musimy oceniać Polskę i jej prezydenta oczami Kaczyńskiego, mającego ( nie tylko ) ze wzrokiem spore kłopoty. W obecnych wyborach samorządowych zobaczył on nimi wielkie zwycięstwo PIS-u, gdy tymczasem PO będzie po nich rządziła już w całej Polsce, nawet w tradycyjnym dotychczas pisowskim mateczniku w podkarpackiem. Gdyby w 1966 roku I sekretarzem KC PZPRnie był Władysław Gomułka, a Jarosław Kaczyński, gdy biskupi polscy zwrócili się do biskupów niemieckich ze słynnym apelem : ''Wybaczamy i prosimy o wybaczenie'', Kaczyński wrzeszczałby na cały świat trzy razy głośniej od Gomułki : '' zdrada ! zdrada ! zdrada ! Nigdy prawdziwy Polak nie bedzie za nic przepraszał Niemców! ''.  Purpuraci do dzisiaj siedzieliby pod celą na Rakowieckiej, a Europa nigdy by się nie zjednoczyła.

 

       Proponuję przeprowadzenie doświadczenia sprawdzającego siłę charakteru, odwagę i lojalność Jarosława Kaczyńskiego wobec własnych poglądów. Przyjmijmy, że Wojciech Jaruzelski to słynny kasiarz, jedyny potrafiący otworzyć swoimi czarodziejskimi palcami sejf Mennicy Państwowej, w  którym został zamknięty Kaczyński w czasie drukowania banknotów z wizerunkiem swojego brata ( czyli jakby też własnym ...). Przekazujemy mu telefonicznie dwie informacje : złą, że zginęły klucze do sejfu i dobrą, że kasiarz Jaruzelski potrafi go bez nich otworzyć. Tlenu wystarczy jeszcze tylko na 10 minut. W której minucie ze środka dobiegnie błagalny krzyk : Jaruzelski, ratuj przyjacielu !!! Ja obstawiam, że już po 5 sekundach...

 

       Pocieszam się, że już za rok, nie będzie w Polsce nikogo odważnego, by osobiście spotykać się z Kaczyńskim... Nawet w ciemnym parku, pod parasolem i zepsutą latarnią. Oczywiście, jeżeli wcześniej lekarze z Tworek zechcą wypuścić na przepustkę byłego już prezesa byłego PIS-u...


polski spirit

 

 

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości