
TO IDZIE MŁODOŚĆ, MŁODOŚĆ, MŁODOŚĆ
Młodość pokazała światu do czego jest zdolna.
23 – letni szeregowiec amerykańskiej armii, Bradley Manning, nudząc się w czasie misji w Iraku, wykradł z cyber przestrzeni ( słuchając przy tym Lady Ga Ga ) najbardziej tajne noty dyplomatyczne, oraz doprowadził do ich upublicznienia, czym skutecznie skompromitował klasyczną wizję dyplomacji, kojarzącą się dotychczas z absolutną dyskrecjonalnością, najwyższą kulturą, taktem i wstrzemięźliwością wystawianych ocen. Dyplomata nie był traktowany jako urzędnik ambasady i przedstawiciel innego państwa. Był synonimem najwyższych wartości towarzyskiego bycia i obycia, arbitrem elegancji, którego podstawowym zadaniem, od samego początku istnienia tej instytucji w starożytności, było skuteczne łagodzenie różnorodnych sporów. Dzisiaj, dzięki znudzonemu Bradleyowi okazało się, że w wielu przypadkach dyplomata, to nieokrzesany prostak, a nawet cham, niegodziwie wykorzystujący wiadomości powierzone mu w największej konfidencji. Wyszło na jaw, że dyplomacja zamiast łagodzić spory, zwłaszcza międzynarodowe, często je dzisiaj antagonizuje i konfliktuje, na niespotykaną w nowożytnych czasach skalę. Na razie pod pręgierzem znalazła się wyłącznie dyplomacja amerykańska, ale nikt nie postawi złamanego pensa, że za chwilę w jej sytuacji nie znajdzie się dyplomacja francuska, włoska, angielska, rosyjska, czy polska. Największa szkoda jaka się przy tym stała, to nie ujawnienie ''dyplomatycznych'' treści, ale utrata zaufania do dyplomatów, którzy bez tego atutu staną się bezradni jak ślepcy na pełnej pędzących samochodów autostradzie. Cóż wart będzie od dzisiaj dyplomata, z którym strach będzie szczerze porozmawiać, a co dopiero powierzyć mu wiedzę, nie przeznaczoną w żadnym wypadku do oficjalnego ujawnienia ? Przypomina to znane powiedzenie – poślij osła, za nim posła. Osioł już pokazał co potrafi, pytanie, czy po tych doświadczeniach ktoś jeszcze będzie chciał współpracować z posłem ?
Drugi młody ''geniusz'', zaledwie 18 – letni Anglik, Nicholas Webber, nigdzie nie pracujący, twórca i administrator największego internetowego portalu dla cyber – kryminalistów, o wdzięcznej nazwie GhostMarket. Obsługiwał około 8500 klientów z całego świata, wymieniających się tam informacjami na temat kart kredytowych, zwłaszcza kradzionych, haseł dostępu, w tym także tworzenie ich sfałszowanych wersji w celu włamywania się na internetowe konta bankowe. Poszukiwany był przez specjalnie w tym celu powołaną grupę informatycznych fachowców. Wpadł zupełnie przypadkowo. Wzbudził nieufność recepcjonisty luksusowego londyńskiego hotelu, gdy kartą chciał zapłacić 1600 funtów za nocleg. W jego laptopie znaleziono dane wystarczające do sfałszowania 100.000 kart kredytowych, dzięki którym mógł dokonać zakupów na kwotę 12 milionów funtów. Na razie młody Anglik spędzi parę lat w spokojnym odosobnieniu, czasu pewnie nie marnując mając stały dostęp do sieci. W Wielkiej Brytanii nie stosuje się wobec więźniów tak niehumanitarnych kar, jak pozbawianie elektronicznej łączności ze światem. Internet ma bowiem z założenia socjalizować ludzkość...
Polacy nie gęsi, też swój geniusz mają. Jest to 23 – letni Dawid Bratko, do niedawna ''król dopalaczy '', właściciel kilkuset sklepów w całej Polsce. Jak sam się chwali, interes zaczął ledwie 2 lata temu, po powrocie do kraju z Irlandii, za pożyczone od znajomego 10.000 złotych. W krótkim czasie dorobił się apartamentu w Łodzi, willi na Lazurowym Wybrzeżu, kilku sportowych samochodów (o koncie nie wspomina). Był znaczącym łódzkim płatnikiem podatkowym. Kto by sądził, że natychmiastowe zlikwidowanie przez państwo imperium Dawida Bratki, pogrąży go w nieuniknionej nędzy, bardzo by się pomylił. Po pierwsze, sztab jego prawników zamierza dochodzić od państwa wielomilionowego odszkodowania, za bezprawne ich zdaniem uniemożliwienie legalnej sprzedaży dopalaczy. Po drugie, Dawid Bratko zajął się już dystrybucją nowego towaru – napoju energetycznego Szopkop nawiązującego nazwą do zamkniętej sieci Smartszop. ''Media zrobiły jej reklamę wartą wiele milionów – zamierzam to wykorzystać'' – twierdzi Bratko. Napój jest produkowany w jednym z państw UE, posiada jej certyfikat, przeszedł pomyślnie badania w Głównym Inspektoracie Sanitarnym Kraju.Twarzą jego kampanii reklamowej ma być sam Dawid Bratko – według fachowców, jego wizerunek jest jednym z dziesięciu najdroższych w Polsce, tak więc dostanie za to odpowiednio sowite wynagrodzenie. Wszystko wskazuje, że i do tego interesu młody biznesmen raczej nie dołoży. Co by o nim nie mówić, ma do tego niezłego powera, chyba nawet bez dopalacza i napoju energetycznego...
Młodości dodaj mi skrzydła...

polski spirit


Komentarze
Pokaż komentarze (4)