polski spirit polski spirit
306
BLOG

DINTOJRA W PISOWSKIEJ CHEWRZE

polski spirit polski spirit Rozmaitości Obserwuj notkę 5

 

 

 

 

 

DINTOJRA W PISOWSKIEJ CHEWRZE.

 

 

       W pisowskiej chewrze trwa bezlitosna dintojra. Do wiadomości publicznej docierają na razie tylko wyniki poszczególnych walk, jednakowoż bez szczegółowych opisów zapewne ostro krwawych partyjnych porachunków.Te poznamy dopiero wówczas, gdy do ostatecznej walki na śmierć i pisowskie życie, staną na przeciw siebie, jak w ''Ostatnim zachodzie słońca'', partyjni tytani. Kaczyński w roli złego z przeszłością - Kirka Douglasa i Ziobro, w roli egzekutora sprawiedliwości - Rocka Hudsona. W filmie, nie nabity rewolwer szybciej wyciągnął Kirk, tylko po to, by w ten sposób honorowo zginąć. No i mu się udało, chociaż jego numer został ''post mortem'' zdekonspirowany i prawdopodobnie jednak pozytywnie zapisany w epitafium. Czy tak właśnie zachowa się Kaczyński,czując nieuniknioną, historyczną konieczność dania dupy ?

 

       Na razie wciąż gra twardego. Bez zmrużenia oka pożegnał się dzisiaj z kolejnymi dwoma pisowskimi ''członkami'', w tym z partyjnym specem od służby zdrowia – Andrzejem Sośnierzem, byłym szefem NFOZ. Prezes, z właściwym sobie wdziękiem oznajmił, że w istocie to znowu bardzo dobrze się stało, jako że Sośnierz tak naprawdę prezentował platformerską wizję reformy służby zdrowia. Bardzo zabawne, bo Sośnierz odszedł do PIS-u z PO właśnie z powodu preferowania pisowskiego modelu urządzenia tej służby. W PIS-ie jak zwykle nic się nie zgadza, w myśl kardynalnej zasady, że ''nas nie przekona nikt, że białe jest białe, a czarne jest czarne''.To jedyna zasada której Kaczyński pozostanie wierny do końca.Gdy na jego politycznej mogile Ziobro będzie poprawiał szarfy przy wieńcach i cały spłakany zapalał znicze, on jeszcze grobowym głosem obwieści, że w końcu jednak wyszło na jego, bo ostatecznie pozbył się wszystkich zdrajców.

 

       Dowcipny ''post pisowski'' epizod zapisała dzisiaj hiena Jakubiak, w bezpośrednim klinczu z Hofmanem, pozostającym jeszcze w oazie prawa i sprawiedliwości.Hofman został już zdrowo podkablowany do prezesa, najpierw przez Palikota, a następnie przez samego Poncyliusza Piłata. Ten, chroniony już przez najważniejszą Polskę, ujawnił niedawno, że w trzy dni po katastrofie smoleńskiej, czterech muszkieterów z PIS-u – on, Ziobro, Hofman i Kurski chcieli ulżyć ciężkiej doli prezesa i wysłać go wraz z bratem na Wawel, w roli kustosza narodowych relikwii. Ten zapewne niezwykle miły Kaczyńskiemu fakt, przypomniała ponownie dzisiaj w tv Jakubiak, patrząc w dziecinnie naiwne ( a jednak kaprawe ) oczka Hofmana. Ten zżymał się, jak homar w ukropie, że w przeciwieństwie do secejonistów, on jednak dobrze wiedział na jakim przystanku wyskoczyć w biegu z autobusu zdrady. Z narażeniem życia dał dyla gdy zobaczył napis - ''Nie dzielmy prawicy''. Rzeczywiście dosyć to śmieszna nazwa przystanku, nic dziwnego, że rozchichrana do rozpuku Jakubiak drwiła sobie po całości z Hofmana: ''Zobaczymy Adam co powiesz po wyrzuceniu...'' Chociaż Hofman miał minę jak przedwieczny imiennik po wyrzuceniu na zbity pysk z raju, nie powstrzymało to jednak złotej Elżbiety od radosnego wbicia gwoździa w jego polityczną trumnę : ''Jesteś tym pierwszym do następnego kroku, więc uważaj Adam...''.

 

       W tym momencie pisowska gilotyna właśnie zaczęła opadać na głowę sparaliżowanego ze strachu Hofmana. Nikt bowiem bezkarnie nie będzie drwił z polskiego ''de'' Robespierra, Ojca Wielkiego Terroru. Dopóki on sam,w wyniku przewrotu 9 thermidora nie położy bez sądu pod nią głowy... Na razie jednak całkiem sprawnie nią jeszcze porusza i kręci. Cały czas kręci. I wszystko widzi, także jej tyłem...

 

 

polski spirit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości