
ŚWIĘTY MIKOŁAJ DLA POLSKI I POLAKÓW.
Dzień świętego Mikołaja 2010 dobrze zapamiętamy w Polsce. W Warszawie przełomowa,pierwsza od ośmiu lat oficjalna wizyta rosyjskiego prezydenta. W Berlinie kolejna pożyteczna wizyta polskiego premiera. Bardzo symbolicznie. Jutro Polske odwiedza prezydent Niemiec, pojutrze prezydent Komorowski leci do USA, a premier Tusk na szczyt Unii Europejskiej. Czy dobrze to widzą wszyscy malkontenci kaczyńskiej proweniencji, rozgłaszający wszem i wobec nihilizm i ambiwalentność ''platformerskiej'' polityki zagranicznej ? Dlaczego taki dzień nie nastąpił w latach rządów braci Kaczyńskich ? I czy mógłby nastąpić, gdyby to Jarosław wygrał ostatnie wybory prezydenckie ? Na pewno nie. Mamywięc dzisiaj z czego się cieszyć.W polskiej polityce zagranicznej nastąpiło konieczne uspokojenie. Już w kilka miesięcy od wyboru Komorowskiego na prezydenta Polski mamy tego dobre efekty. Teraz dopiero widać, ile złego w tej dziedzinie uczynił Lech Kaczyński i ile złego mógł jeszcze uczynić, bardziej od niego szalony brat, po wprowadzeniu się do Pałacu. Komorowski z Tuskiem pokazali dzisiaj całemu światu, że Polska ma na tyle stabilne warunki ze swoimi potężnymi sąsiadami, by móc pełnić trudną misję łączenia Europy z Rosją. A bez tego Europa nie sprosta konkurencji ani z Chinami, ani z Ameryką, ani z nowymi gigantami gospodarczymi jak Indie, czy Brazylia.
Pamiętajmy, że dzisiejszego sukcesu nie byłoby bez ustabilizowania stosunków wewnątrz polskich, a zwłaszcza wzajemnych relacji pomiędzy premierem i prezydentem. Powinni o tym pamiętać polityczni krzykacze, protestujący przy okazji każdych wyborów przeciwko monopartyjności najważniejszych stanowisk. Jak się okazuje, nie stanowi to żadnego zagrożenia polskich interesów. Obecnie przynosi nadspodziewanie dobre efekty. Wszystko zależy jednak od tego, jacy konkretnie ludzie sprawują najważniejsze funkcje w państwie, a nie z jakiej partii się wywodzą. Archaiczny w dzisiejszej Europie dogmatyzm polityczny i izolacjonizm Lecha Kaczyńskiego został zastąpiony przez pragmatyzm Komorowskiego i jego rzeczywiste otwarcie na świat. Betonowanie i paraliżowanie naszych stosunków z Niemcami przez rząd Jarosława Kaczyńskiego, zastąpiło życzliwe, konstruktywne rozwiązywanie przez duet Merkel – Tusk, niełatwych problemów dwustronnych i europejskich. Takiej i tylko takiej Polski potrzebuje zarówno Unia Europejska jak i dominujące w NATO – Stany Zjednoczone. Tylko Polska mogąca aktywnie, pozytywnie kształtować relacje europejskie, jest w stanie ugrać na arenie miedzynarodowej także coś dla siebie.
Jakby to dzisiaj nie zabrzmiało obrazoburczo, polska historia potwierdzi, iż tragiczne zniknięcie z polskiej sceny politycznej Lecha Kaczyńskiego, było w istocie wyjątkowym dobrodziejstwem dla Polski. I to zarówno w aspekcie międzynarodowym jak i wewnętrznym. Wskutek tego, jeszcze raz podkreślam tragicznego wydarzenia, polska polityka zagraniczna stała się ponownie czytelna, zrozumiała, przewidywalna i korzystna dla europejskich i amerykańskich partnerów. A Jarosław Kaczyński, bez zaplecza w postaci uległego mu we wszystkim brata prezydenta, stał się politycznie anachroniczny nawet dla resztki intelektualistów własnej partii,co zaowocowało podziałem PIS-u.
Polska trzymająca jednocześnie przyjazne dłonie Rosjan i Niemców, to niespełnione marzenie wielu pokoleń i najwybitniejszych Polaków różnych epok. Nie stać nas już na inne wzajemne relacje. Czy nie o takim dniu marzyłby porozbiorowy odnowiciel Polski - Józef Piłsudski, pisząc w 1935 roku swój polityczny testament ? On niestety musiał pogodzić się z faktem, że jeśli Polska chce zachować niezależny, narodowy byt, musi wspólnie z jednym swoim sąsiadem walczyć przeciwko drugiemu. Tylko taką szansę miała wówczas Polska. I jeszcze angielsko – francuskie gwarancje bezpieczeństwana papierze, po których to jednak tylko Polacy, bez wzajemności, przelewali krew za wolność tych krajów.Jałtańskich zdrajców i lojalnych z Sowietami, grabarzy II Rzeczypospolitej. 1 i 17 września 1939 roku jest tragiczną i krwawą alternatywą dobrych stosunków z Niemcami i Rosją. Tego na pewno nie rozumieją politykierzy organizujący dzisiejsze burdy pod Pałacem Prezydenckim, krzyczący : ''tu jest Polska, tu jest Polska.'' Jaka Polska ? Krzyczeli, że ''wolna i prawdziwa''. Historia już kilka razy boleśnie uświadomiła Polakom, że nie ma Polski, ani wolnej, ani tym bardziej prawdziwej, bez dobrze ułożonych stosunków polsko – niemiecko -rosyjskich. Szaleńcy polityczni, zamiast żyć tu i teraz, w wolnej, realnej Polsce, wolą ponownie walczyć o jej nieokreśloną wolność. To ludzie zamknięci w okopach zniewolonego, chorego umysłu nie pozwalającego im swobodnie korzystać z dobrodziejstwa wolności. Do śmierci zanosić będą śpiewy do Boga o zwrócenie wolności ich urojonej ojczyźnie. Dajmy wreszcie Panu Bogu spokój, niech ma w końcu możliwość zajęcia się innymi nacjami.
Wolę w polskiej telewizji oglądać rosyjskiego prezydenta, dekorującego w warszawskich Łazienkach Andrzeja Wajdę Orderem Przyjaźni za film Katyń, niż słuchać Brudzińskiego bredzącego o upokarzającej wizycie przywódcy wrogiego mocarstwa.Wolę oglądać ściskających się, przy aplauzie Bundestagu, premierów Polski i Niemiec, niż wysłuchiwać kaczyńskiego gadania o niemieckiej kolonizacji Polski. Dzisiaj, na naszych oczach upadło kondominium rosyjsko – niemieckie, powołane do politycznego bytu przez Jarosława Kaczyńskiego, chorego z nienawiści do wszystkiego i wszystkich czyniących z Polski kraj spokojny, bezpieczny, przyjazny i normalny. Dzisiaj Polska ostatecznie wyszła z mroźnego cienia ksenofobicznych braci Kaczyńskich – piękny i słodki to prezent na świętego Mikołaja...
Carpe diem, sanctissima Polonia !!!

polski spirit


Komentarze
Pokaż komentarze (4)