
POLITYCZNE FASTRYGI (S)FATYGOWANEJ FOTYGI
Wczorajszy telewizyjny show kaczyńskiej minister spraw (zagram)mimicznie Anny Fotygi, po raz kolejny przekonał katolicką większość narodu, że dobry Pan Bóg istnieje i nie ma jeszcze Polaków w całkowicie głębokim poważaniu. Nie dopuszczenie do nominacji tej rozpaczliwie nierozgarniętej kobiety (?) o buszmeńskich manierach, na przedstawiciela naszego cywilizowanego przecież państwa w ONZ, zgodnie z upartym osobistym żądaniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, należy uznać za największy sukces zjednoczonych sił rozumu i zdrowego rozsądku Trójcy Opatrzności - ducha świętego, Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego.
Mam zwyczaj dwukrotnej destylacji wystąpień Fotygi. Przy pierwszej skupiam się wyłącznie na fonii, czyli na bulgocie mentalnie wrzącej ex minister, starając się złożyć w logiczny związek przyczynowo – skutkowy jej myślową jatkę. Przy drugiej fonię wyłączam, skupiając wszystkie zmysły wyłącznie na wizji, aby z kaskady jej pantomimy wyłowić emocjonalne interwały. Polecam wszystkim tę metodę - obydwie fazy równie śmieszne. Nie radzę tylko przed nimispożywać obfitych posiłków.
A oto grubsze polityczne fastrygi sfatygowanej ( wczoraj wyjątkowo ) Fotygi :
''Rząd PO chce pozbawić nas bezpieczeństwa (...) a teraz poszukuje bezpieczeństwa u sąsiadów Rosjan...''
''PO nigdy nie chciało tarczy jest bardziej zaangażowane w Rosjan niż transatlantycko...''
''W 2008 roku byłam z prezydenckim ministrem Handzlikiem w Waszyngtonie i stwierdziłam że obie strony nie są pewne swoich intencji jedna strona myślała że tak naprawdę nie chce...''
''Wiem dlaczego naprawdę zrezygnowano z tarczy ale nie powiem...''
''Obama nie zrezygnowałby z ratyfikowania umowy gdyby PO podjęła ratyfikowanie umowy po tym jak prezydent Kaczyński de facto wymusił podpisanie umowy...''
''Wszystko oprócz zaangażowania prezydenta Kaczyńskiego w Gruzji jest nieprawdą bo rząd zrobił wszystko żeby prezydentowi w Gruzji przeszkodzić ja wiem bo znam sytuację a widzowie nie mają tak krótkiej pamięci żeby nie pamiętać jak reagował wtedy rząd i jak nie chciano dać prezydentowi samolotu...''
''Ja wiem jakie interesy dominują w Unii mur czyli Polska został obalony bo wszystkim zależy żeby wejść w porozumienie z Rosją...''
''Prokurator Seremet nie jest właściwą osobą na właściwym miejscu prezydent Kaczyński nie miał wyboru bo miał do wyboru Seremeta i Zalewskiego którego nie mógł wybrać bo to był przecież minister Tuska...'' / na protest Olejnik, ze Zalewski nigdy nie był ministrem / : '' ja mówię że był ministrem Tuska i dlatego Prezydent Kaczyński nie mógł jego wybrać a więc nie miał wyboru wybierając z tej dwójki Seremeta...'''
''Nigdy nie leżałam i nie będę leżała na kolanach...''
''Tusk jak sądzę z dużym zakłopotaniem musiał iść na wizytę z Miedwiediewem właśnie do hotelu...Miedwiediew powinien mieszkać w Belwederze i trzeba go było do tego zmusić...''
/ do Moniki Olejnik / ''Pani kłamie, pani kłamie, kłamie, kłamie pani...to co pani cytuje z gazety to nie była prawda o mnie bo ja to zdementowałam przecież czyli to nieprawda pani kłamie, kłamie pani, kłamie...''
Jakby solidnie tę breję wycisnąć, wychodzi, że jak zwyklePO jest do (nierozgarniętej) dupy, Rosjanie jak zawsze są be be, chcąc Polaków wymordować, a Amerykanie cacy cacy, broniąc nas tradycyjnie do ostatniej kropli krwi ( zwłaszcza naszej – przypominam Fotydze Jałtę...). Tusk to oczywiście zdrajca narodu polskiego, a Sikorski kompletny oxfordzki głupek. Tylko jej jedyny ( zresztą ) polityczny protektor i łaskawca - Lech Kaczyński, wielkim polskim bohaterem był i zawsze miał rację. Zwłaszcza ma ją teraz, po śmierci.
Polemizowanie z Fotygą czyni człowieka niepoważnym i śmiesznym, więc pomimo ogromnej pokusy, tak nisko nie upadnę. Przypomnę więc tylko, że jej bohaterski prezydent Lech Kaczyński, tak się nadawał do rządzenia Polską, w tym zapewnienia jej bezpieczeństwa, że spóźnił się pół godziny nawet na podpisanie przez Condoleezę Rice, przytoczonej przez Fotygę umowy z USA. Nie potrafil bowiem odnaleźć właściwej windy w budynku Kancelarii Premiera ( oczywiście z winy Tuska ), a schodami z kolei nie był łaskaw się ''fotygować''. Należy też żałować, że minister Sikorski, równie skutecznie jak w przypadku lotów Kaczyńskiego do Gruzji, nie pokazał mu wała, gdy ten, z bizantyjską świtą postanowił10 kwietnia 2010 rokupolecieć rządowym Tupolewem 154do Smoleńska. Okazało się, jak mądry i przewidujący był premier Tusk, odmawiającczęstoKaczyńskiemu udostępnienia rządowego samolotu, za co był tak brutalnie postponowany przez prezydencką kancelarię i osobiście przez Kaczyńskich. Po incydencie w czasie lotu polskiego prezydenta z kilkoma jeszcze innymi prezydentami do Tbilisi, gdy piloci odmówili lądowania na terenie operacji wojennych, Tusk prawidłowo skonstatował, że Lech Kaczyński i samolot topomysł politycznie i fizycznie wielceniebezpieczny. Tym niemniej dziękuję pani Fotydze za wczorajsze przypomnienie Polakom i światu, usilnych starań rządu premiera Tuska o nieużywanie przez Lecha Kaczyńskiego polskiej floty powietrznej. Szkoda, że z powodu uporu prezydenta Kaczyńskiego i ''postawienia przez niego na swoim'', w dniu 10 kwietnia tylu wspaniałych Polaków, absolutnie niepotrzebnie poniosło z nim śmierć pod Smoleńskiem. Po skandalicznym, niedpowiedzialnym zachowaniu się Lecha Kaczyńskiego w czasie lotu do Tbilisi, powinien on mieć absolutny, dożywotni zakaz korzystania z usług 36 spec Pułku. Taki sam zakaz otrzymałby bowiem po swoim chuligańskim zachowaniu w powietrzu, od każdej cywilnej linii powietrznej na świecie. Byliśmy wobec Lecha Kaczyńskiegoniestetynazbyt wyrozumiali i dlatego, jako państwoponieśliśmyz tego powodubardzo wysokie koszty. Z jego pochówkiem ( aż ) w sieni krypty Piłsudskiego na Wawelu włącznie. Lech Kaczyński powinien był korzystać wyłącznie z pociągów i okrętów, z elektronicznie ( dla niego ) odciętym dostępem do lokomotywy i na kapitański mostek. Ergo, do ( polskiego ) pałacu prezydenckiego także.
Fotyga zapytana przez Monikę Olejnikna zakończenie wczorajszego show, czy myśli, że jej niedawna eskapada z Macierewiczem do USA przyniesie spodziewane przez nich efekty, dumnie odpowiedziała : ''Ja nie myślę, ja wiem'', co po łacinie brzmi : '' Non cogito, ego scio...''
Na wszelki wypadek przypominam pani Fotydze, że maksymą mądrości, także politycznej i dyplomatycznej pozostaje kartezjańskie : ''Cogito, ergo sum '' - myślę, więc jestem.To ludzki umysł pozostaje w sposób niezaprzeczalny w a r u n k i e m egzystencji na Ziemi. A nie jego brak. Z tego jednego powodu serdecznie pani Fotydze i jej najbliższym współczuję.

polski spirit


Komentarze
Pokaż komentarze (6)