polski spirit polski spirit
1593
BLOG

ZDZIECINNIAŁY KACZYŃSKI

polski spirit polski spirit Rozmaitości Obserwuj notkę 51

 

 

 

ZDZIECINNIAŁY KACZYŃSKI

 

 

       Jarosław Kaczyński na dzisiejszej konferencji prasowej ocenił politykę zagraniczną rządu Donalda Tuska w kontekście wizyty prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa w Polsce. Nie spełniła ona ( na szczęście ) oczekiwań prezesa –  gospodarczych, katyńskich , także smoleńskich. Dało to Kaczyńskiego asumpt do wyrażenia następującej oceny prezydenta i premiera : ''To będzie opisywane w podręcznikach dyplomacji jak się źle, d z i e c i n n i eprowadzi politykę zagraniczną. Taką politykę prowadzi rząd Tuska i prezydent. Polityka rządu wynika ze skrajnej naiwności i nieumiejętności, albo z innych czynników, które z czasem trzeba będzie wyjaśnić...'' ( znowu coś wiem, ale teraz nie powiem...).

 

       Kaczyński nie byłby sobą, gdyby nie potwierdził po raz kolejny, że najbliższym mu ( w zasadzie muuuuuu...) filozofem jest Kali i jego krowa. Zdekonspirowani przez WikiLeaks amerykańscy dyplomaci, mieli według prezesa absolutną rację, pisząc w swoich raportach pozytywne oceny gruzińskiej wyprawy jego brata w 2008 roku ( o towarzyszącym mu ministrze spraw zagranicznych Radosławie Sikorskim, Kaczyński oczywiście słowem nie wspomina ). Nie mieli jej natomiast, pozytywnie pisząc o konstruktywnej współpracy polskiego rządu i prezydenta. ''Tak nie było. Była skandaliczna polityka rządu i stanowcza odważna polityka prezydenta'' ( krowa Kalego pokłada się na plecach, wali kopytami i ryczy wniebogłosy ze śmiechu... ).

 

       Jarosław Kaczyński uważa, że prezydent Komorowski i premier Tusk prowadzą ''dziecinną'' politykę zagraniczną, która jako negatywny przykład wejdzie do powszechnej historii dyplomacji. Sęk w tym, że prezes nie rozumie używanych przez siebie słów. Gdyby wychowywał się jak normalne dzieci, w tym także Komorowski i Tusk i miał wstęp do koedukacyjnej piaskownicy, wiedziałby, że dziecinna dyplomacja jest akurat odwrotnością tego, co jemu się na ten temat wydaje. Kaczyńskiemu kojarzy się ona z niemrawością, naiwnością, eskapizmem, ekspiacją, płaczliwością i słabością. Problem polega na tym, że prezes nie zarobił w odpowiednim czasie kilka razy mocniej łopatką po głowie, nie sklepano mu porządnie gołego siedliska i nie uciekał z rozbitym nosem cieknącym juhą pod spódnicę mamusi. Dlatego właśnie dzisiaj opowiada głupoty o ''dziecinnej'' dyplomacji. A to właśnie dorośli kombinują, robią podchody, negocjują, podpuszczają, prowokują, straszą, tumanią i śmieszą. Czyli stosują codzienne instrumentarium ''dyplomatyczne'' Kaczyńskiego.

 

Przyjrzyjmy się zatem sukcesom ''dorosłej'' dyplomacji braci Kaczyńskich:

 

2006

 

Pierwsza wizyta prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Niemczech. Prezydent Niemiec Horst Kohler w czasie powitania powiedział kurtuazyjnie kilka słów w języku polskim, co zachęciło Lecha Kaczyńskiego, idącego przed frontem niemieckiej kompanii reprezentacyjnej, do opowiadania po polsku historii kresów wschodnich. Wzbudziło to szczere przerażenie i zakłopotanie prezydenta Niemiec i jego świty. Następnie Kaczyński na Uniwersytecie Humboldta złożył szokujące oświadczenie: ''W relacjach z Niemcami można wyobrazić sobie spór, ale nie można wyobrazić sobie konfliktu zbrojnego''. Przerażeni dziennikarze niemieccy pytali polskich kolegów : ''O jakiej wojnie mówi wasz prezydent...???''

 

W czasie rejsu statkiem po Dnieprze prezydenci : Lech Kaczyński, Wiktor Juszczenko i Michaił Saakaszwili postanawili działać wspólnie na rzecz przyjęcia Ukrainy i Gruzji do NATO ( Ukrainy także do UE ). Zamiary te skończyły się kompletną klęską po wywołaniu przez Gruzję konfliktu zbrojnego w 2008 roku i słynnym wiecu z ich udziałem 12.08 w Tbilisi. Kaczyńscy myśleli, że zdecydowane poparcie Gruzji przez Polskę i Ukrainę spowoduje natychmistową realizację ich planów. Stało się dokładnie odwrotnie. Drzwi dla Ukrainy i Gruzji na dekady zostały szczelnie zamknięte, a przerwanie działań wojennych nie wynegocjował z Kremlem żaden z nich, tylko prezydent Sarkozy. Popieranie interesów ukraińskich odbywało się dodatkowo kosztem ustępstw Lecha Kaczyńskiego w sprawach oceny historycznych stosunków pomiędzy naszymi krajami i społeczeństwami. Kaczyński celowo pomijał między innymi kwestię masowego ludobójstwa w czasie II wojny światowej polskiej ludności mieszkającej na Wołyniu w wyniku którego zginęło kilkaset tysięcy Polaków. Wykorzystywała to umiejętnie rosyjska dyplomacja ( też pewnie ''dziecinna'' ) zwracając uwagę światu na hipokryzję Kaczyńskiego, domagającego się ujawnienia całej prawdy ( i tak powszechnie już znanej ) o mordzie katyńskim, przy jednoczesnym dyplomatycznym milczeniu ( tym razem ''dorosłym'' ) polskiego prezydenta w sprawie ukraińskiego mordu wołyńskiego.

 

Przywódcy UE unikali wizyt w Izraelu z powodu oskarżenia prezydenta tego kraju - Mosze Katsava o molestowanie seksualne jego współpracownic. Lech Kaczyński zignorował ten dyplomatyczny ( na pewno też ''dziecinny'' ) fakt i ostentacyjnie poleciał do Izraela z oficjalną, i to aż 4 – dniową wizytą, w czasie której zadeklarował reprezentację izraelskich interesów w Europie oświadczając : ''Polska jest przyjacielem Izraela, a Izrael zawsze może na Polskę liczyć''. Oczywiście Izrael nie skorzystał nigdy z dyplomatycznych ( ''dorosłych'' ) usług Kaczyńskiego, a ten naraził się poważnie przywódcom europejskim za demonstracyjne ''wychodzenie przed szereg'' w sposób nieuzgodniony z Unią.

 

 Lech Kaczyński z powodu ''komplikacji żołądkowych'' odwołał nagle, długo i pieczołowicie przygotowywany szczyt weimarski, co spotkało się z miażdżącą krytyką międzynarodowej opinii publicznej, wraz z ironicznym skwitowaniem stosowania przez polskiego prezydenta ''dyplomacji biegunkowej''. Jeszcze nigdy w historii, tak poważne przedsięwzięcie dyplomatyczne nie zostało odwołane z tak niepoważnego powodu, przez jeszcze mniej poważnego prezydenta. Prezydencki unik klozetowy, przy gromkim śmiechu całego świata, wszedł niestety do annałów powszechnej historii ( braku ) dyplomacji.

 

 

 2007

 

Lech Kaczyński wyjeżdżał na negocjacje Traktatu Lizbońskiego jako zdecydowany zwolennik pierwiastkowego liczenia głosów w Radzie Europy. Na miejscu zmienił jednak diametralnie zdanie, wprowadzając tym w osłupienie nawet swoich najbliższych doradców. Zaczął nagle propagować system nicejski. Zagubiona w jego grze kanclerz Merkel stwierdziła nawet w pewnym momencie, że w takim razie Polska zostanie wyłączona z systemu lizbońskiego. Jakby tego wstydu było jeszcze mało, po uchwaleniu tekstu traktatu, Lech Kaczyński wstrzymywał się z jego podpisaniem, chcąc wymusić dla siebie rolę europejskiego języczka u wagi. Nikt jednak nie chciał być jego petentem – zraził za to skutecznie do siebie i Polski całą Europę. Pozycja dyplomatyczna Polski została drastycznie zmarginalizowana. Ograniczono z Polską kontakty bilateralne. Kaczyński utrzymywał odtąd stosunki głównie z Gruzją, Litwą i Ukrainą.

 

 

2008

 

W czasie spotkania z ambasadorami państw akredytowanych w Warszawie, Lech Kaczyński zaproponował utworzenie ''koalicji słabych'' w UE, jako przeciwwagę ''koalicji silnych'', czyli Francji i Niemiec. Nie dość, że spotkało sie to z protestem tych silnych, to na nieszczęcie Kaczyńskiego nikt ze ''słabych'' nie zechciał do jego koalicji się zapisać. Prezydent po raz kolejny ośmieszył nie tylko siebie osobiście, co można by jeszcze jakoś przeboleć, ale także Polskę, określoną przez swego prezydenta jako słabe państwo. Polska popadła w jeszcze wiekszą izolację międzynarodową. Już nie tylko tych silnych, ale również tych słabych.

 

 

2010

 

W czasie kwietniowej wizyty na Litwie ( szesnastej...) Lech Kaczyński oczekiwał uchwalenia przez litewski Sejmas ustawy dającej możliwość używania polskiej pisowni nazwisk. Prezydent chciał udowodnić tym premierowi Tuskowi, jakim to on jest skutecznym i silnym prezydentem. Niestety po raz kolejny on i Polska zostali bardzo poważnie upokorzeni – Sejmas odrzucił rządową ustawę. Była to wielka klęska Kaczyńskiego, porównywana wyłącznie z przyznaniem przez odchodzącego prezydenta Juszczenkę, podobno przyjaciela Kaczyńskiego i Polaków, tytułu Bohatera Narodowego Ukrainy Stepanowwi Banderze – dowódcy UPA mordującej masowo Polaków.

 

 

       Kaczyńscy w swojej ''dorosłej'', czy może raczej ''domorosłej'' polityce zagranicznej dążyli do ograniczenia roli i pozycji Niemiec w Europie, oraz stworzenia przeciwwagi dla putinowskiej Rosji w postaci sojuszu z Gruzją i Ukrainą, jako członkami NATO. Powrócili więc do zbankrutowanej ostatecznie i dawno pogrzebanej teorii walki na dwa fronty, której historia wystawiła krwawe świadectwo 1 i 17 września 1939 roku. Bezsensownie zerwali z tradycją traktowania Niemiec jako najważniejszego polskiego partnera i sojusznika Polski w UE, nie mając na to miejsce nawet pomysłu na równie silnego nowego partnera. Przy każdej nadarzającej sie okazji powtarzali, że między naszymi krajami jest bardzo wiele nierozwiązanych, czy wręcz nierozwiązywalnych problemów. Stale oskarżali też Rosję - o powrót do imperialistycznej polityki, dopraszając się jednocześnie ( oczywiście bezskutecznie ) o spotkanie w tej sprawie z Putinem. Chcąc przypodobać się USA, Lech Kaczyński podjął fatalną w skutkach dla Polski, decyzję o wysłaniu polskich żołnierzy do Afganistanu i to jeszcze w dodatku pod amerykańskim dowództwem. Nie przewidział sukcesu wyborczego demokratycznego Obamy, udzielając zdecydowanego poparcia kandydatowi republikańskiemu, co ułatwiło Obamie wycofanie się z budowy tarczy antyrakietowej w Polsce. Obama zamiast Kaczyńskiego, zapraszał na spotkania poświęcone ograniczeniom strategicznych zbrojeń jadrowych wyłącznie premiera Tuska, dając tym bardzo wyraźny wyraz dezaprobaty amerykańskiej administracji dla Lecha Kaczyńskiego.

 

       Co więc takiego wielkiego w ''domorosłej'' dyplomacji osiągnęli bracia Kaczyńscy ? Skłócili Polskę z Niemcami i Rosją. Zamrozili nasze dobre stosunki z Unią ( traktat lizboński ) i NATO ( tarcza i Afganistan ). Umoczyli nas niepotrzebnie w problemy kaukazkie, nie wahając się rozpętywać poważnego konfliktu europejskiego w tej sprawie. Zlikwidowali pielęgnowany przez naszą dyplomację Trójkąt Weimarski. Zapakowali nas w wieloletnią wojnę afgańską, nie uzyskując za to od Amerykanów kompletnie nic w zamian. Uważani byli powszechnie za największe europejskie platfusy dyplomatyczne, a Lech Kaczyński dodatkowo za największego europejskiego analfabetę bez znajomości jakiegokolwiek obcego języka, skutecznie destabilizującego europejskie spotkania na szczycie permanentną obstrukcją polityczną i ( jakby tego jeszcze było mało ) także żołądkową.

 

       Wczoraj polityczny show dała kaczyńska minister spraw (zagram)mimicznie Anna Fotyga. Wydawało się, że jej głupota przez dłuższy czas nie zostanie przez kogokolwiek przebita. A jednak już dzisiaj udało się to osiągnąć, bez większego wysiłku, Jarosławowi Kaczyńskiemu, któremu jednak dziecinne igraszki wyraźnie pomyliły się ze starczym zdziecinnieniem. Niby zewnętrzne objawy dosyć podobne, tylko w drugiej sprawie perspektywa zdecydowanie mniej optymistyczna...

 

 

polski spirit

 

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (51)

Inne tematy w dziale Rozmaitości