
PREZYDENCKI CZY LUDOWY ?
Nawet najgorsze natręctwa psychiczne, jeśli dobrze leczone, kiedyś w końcu opuszczą gnębionego. Nie wiem na co tak naprawdę Jarosław Kaczyński bierze pełnymi garściami swoje psychotropy, ale jego natręctwa, a chyba też już omamy, wciąż mają się bardzo dobrze. Biedny, chory człowiek wszędzie widzi grób brata, m.inn. pod ostatnim jego zakładem pracy i na cmentarzu gdzie nie został (jeszcze ) pochowany. Prezes biega po mieście, składa wieńce, pali znicze i się modli. Pod pracę brata przychodzi nawet dwukrotnie - rano i wieczorem. Najrzadziej bywa w miejscu gdzie brat naprawdę jest pochowany, czyli na Wawelu. Co gorsza swoją chorobą zaraził grono wiernych mu pretorian z którymi włóczy się teraz stadnie. Z cmentarzem problem jakby mniejszy, nikomu tam na razie nie przeszkadzają. Natomiast z siedziby głowy państwa uczynili śmietnisko i trochę już też pośmiewisko. Wyobraźmy sobie, że każda rodzina za przykładem Kaczyńskiego zacznie co miesiąc składać wieńce pod miejscem pracy swoich (zmarłych) bliskich. Polska stanie się jednym wielkim cmentarzyskiem ! No fucking way !
Mam pomysł na pokojowe rozwiązanie problemu, zapewniające zachowanie reprezentacyjnej funkcji pałacu prezydenckiego i pełnego bezpieczeństwa. Koniec ludowych happeningów rodem z wesołego miasteczka ! Obecne ogrodzenie pałacu należy przenieść przed pomnik księcia Józefa Poniatowskiego w miejsce betonowych stojaków z łańcuchami. Dzięki znacznemu powiększeniu pałacowego dziedzińca zostanie zapewniona odpowiednia przestrzeń do witania zagranicznych gości z udziałem kompanii reprezentacyjnej Wojska Polskiego, oraz parkowania samochodów delegacji. W celu zabezpieczenia się przed niechcianych demonstracjami na chodniku przed nowym ogrodzeniem, oraz wykluczeniem na nim ruchu pieszego w czasie oficjalnych wizyt, w bocznych skrzydłach pałacu należy zamontować wysuwane kraty uniemożliwiające czasowe korzystanie z traktu pieszego. Dodatkowo należałoby na stałe zainstalować ogrodzenie chodnika na przeciwko pałacu ( wysokości 120 cm ), po drugiej stronie ulicy, na długości co najmniej 200 metrów w obydwie strony.
Rada Miasta wspólnie z Prezydentem Warszawy powinna jak najszybciej wydać przepisy wyznaczające miejsca, w których można składać wieńce i palić znicze, oraz objąć nad nimi rzeczywisty patronat i nadzór. Na nowo powinny zostać określone zasady wydawania zgody na demonstracje i przemarsze ulicami stolicy Polski. Demokracja to nie warcholstwo, gdzie każdy może ganiać swoje świnie po Trakcie Królewskim. Namawiam również do stworzenia w stolicu, Parku Wolnego Słowa, na wzór Hyde Parku, w którym przez okragły rok mogłyby odbywać się wszelkie demonstracje, zgodne oczywiście z polskim prawem obowiązującym jednakowo wszystkich obywateli. Powinny zostać tam urządzone sanitariaty, gastronomia, pomoc medyczna, posterunek sił porządkowych, sala konferencyjna na wręczanie przeróżnych petycji przeróżnym władzom, transmisyjne studio telewizyjne, a nawet stanowisko do spowiedzi. Nie ma najmniejszego powodu, aby co kilka dni cała Warszawa była paraliżowana pochodami Polaków generalnie niezadowolonych, zawsze i ze wszystkiego. Szczególnie, że jest to nasza wyjątkowo trwała cecha narodowego charakteru i na zmiany w tej dziedzinie raczej się nie zanosi.
Jakże miło będzie tam spotkać nawet codziennie, demonstrującego ze swoją trupą Jarosława Kaczyńskiego, zwłaszcza, że każdy będzie mógł tam bezpiecznie wymienić z nim poglądy i to nie tylko na tematy polityczne, ale na przykład na temat hodowli kotów. Jeżeli prezesowi do pełnego szczęścia w czasie demonstrowania niezbędny jest widok prezydenckiego pałacu, będzie mógł na trawce rozłożyć sobie jego składaną panoramkę, a jak za bardzo się jego widokiem wzruszy, lekarz na pewno chętnie udzieli mu pierwszej pomocy...

polski spirit


Komentarze
Pokaż komentarze (3)