
KACZYŃSKI DO CAMERONA
Panie Dawyt Kamerą,
piszem do Pana po polsku, bo nie chce mi siem inaczej.
W końcu to Pana zmartfienie, żeby mnie zrozumieć. Na rzondzonej przez Pana wysepce wegetuje za pół darmo kilka milionuf Polakuf, Pan ich poprosi, to Panu ten lyst przetłumaczom. Tylko nie zapomnij Pan im za to zapłacić...
A teras do rzeczy. Powiedziały mi dzisiaj moje wiewióry, żeś Pan mnie surowo obraził zarzucajonc mi kłamstfo. To ja Panu oświatczam, że Kaczyńscy nigdy nie kłamiom ! To bardzo dziwne, że Pan jeszcze o tym nie wie. Czas najwyszszy siem o tym w końcu dowiedzieć. Kaczyńscy to potrafiom nawet zginonć za prawdem. Znaczy żeby jej nie powiedzieć.
Jeżeli ja, Nikodem Dyzma, prezes Banku Zbożowego mówiem, że walkem wygrał Kułaga... wróć, ten kawałek to nie do Pana...Jeżeli ja, prezes partii która niebawem bendzie rzondziła Polskom mówiem, że Pan mi pogratulowałeś ftedy za nie przyjencie kądolęcji od Putina, to znaczy, że tak właśnie Pan powiedziałeś. Skond Pan wiesz, że Pan akurat masz racjem, skoro mówiłeś Pan po angielsku, a ja rozumiałem to po polsku. Przyznasz Pan, że to nie to samo.
Lyczy siem jak ja to odebrałem, a ja to odebrałem jak prawdziwy polski Polak mógł to odebrać. Gratulacje słusznie mi siem zresztom należały, o czym wie cały świat. Pół godziny ganiały mnie po ćmoku po lotnisku borowiki Putina, żeby mnie do niego doprowadzić. Wrzeszczeli : ''Stoj, stoj skatina budu strielat jop tfoju mać ty malienkij pizdiec'', a ja - myk, myk, a to pot krzaczek, a to na drzefko i jakoś siem mnie udało. Nie musiałem mordercy brata podawać łapy. Pewnie by jusz mi jej nie oddał.
Nie ośmieszaj siem wienc teras Panie Dawyt tak zwanym ałstryjackim gadaniem po niefczasie. I tak wiem, że do tego kłamstfa namówił teras Pana ten łysy kozak Kamiński, co ma s Panem spułkem w europejskim parlamencie. Kompinuj Pan s nim kompinuj, a wyjdziesz Pan na tym podobnie jak ja nie zostajonc w Polsce przes niego prezydętem. Pan pamientaj co mówił kiedyś mondry rabe : najgorzej zafsze wychodzimy na pszechsztach, a ten łysol to jusz wielokrotnie był pszechszczony, i to f tem i s powrotem... Ja jusz nie wiem, czy on chociasz wie, jakiej on aktualnie teras jest wiary.
Wienc dobrze Panu radzem Panie Kamerą. Pan siem lepiej ze mnom nie kłuć. To siem bardzo nie opłaca, a poza tym to jest bardzo niepolytycznie, żeby tak siem publycznie nieładnie opchodzić s sierotom po jednojajowem bracie. Ja za niedługo bendem rzondził wielkim krajem, nie jakomś tam wysepkom i Pan możesz mieć ftedy ze mnom duże kłopoty. Mściwy fcale nie jestem, ale po co Panu taka niemiła ze mnom okolyczność ?
Ja czekam, że Pan to teras elegancko i szypciutko otszczekasz co brzytko mi narobiłeś Pan na głowem, a ja to sobie s obrzydzeniem s niej strzepnem i powiecmy, że obydwaj jusz na zafsze zapomnimy o całym zdarzeniu. Żebyś Pan jednak nie pomyślał znowu omyłkowo, że nie znam siem na jenzyku angielskim, proszem pszekasz Pan pozdrowienia sfojej królowej Elżbiecie słowamy waszego Szekspyra. Jak mi mówiom moi doradcy to tekst przygotowany na wyjontkowo wielkie śfiento z jej powodu, wienc pewnie siem ucieszy jak go ode mnie usłyszy : ''The Queen is dead, long live the King.''
I kyss - kyss ci w pysk.

polski spirIt


Komentarze
Pokaż komentarze (48)