polski spirit polski spirit
997
BLOG

DOŚĆ O KATASTROFIE SMOLEŃSKIEJ

polski spirit polski spirit Rozmaitości Obserwuj notkę 154

 

DOŚĆ O KATASTROFIE SMOLEŃSKIEJ !

 

 

       Stan świadomości jest wymagany powszechnie. ''Świadom praw i obowiązków wynikających z faktu założenia rodziny uroczyście oświadczam...'' Ten wyjątkowo radosny jej przebłysk, wybrani szczęśliwcy przeżywają nawet kilka razy w życiu.... '' Z tym samym zresztą ponurym skutkiem. ''Świadom odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań oświadczam co następuje...'' Tę jasność umysłu niektórzy przeżywają tylko raz na całe dożywocie. Świadomość jest niezbędna także do rozporządzenia swoim majątkiem. Ileż to razy, zrozpaczona po stracie bliskiego rodzina, latami spiera się, czy autor testamentu, aby na pewno legitymował się w chwili jego sporządzania, tym błogosławionym stanem. Świadomość czynu jest niezbędną przesłanką także popełnienia przestępstwa. Od kradzieży bułki w sklepie, po rozczłonkowanie na drobne kawałki piłą mechaniczną swojego tatusia.

 

       A jednak jest jedno zaczarowane miejsce na ziemi, gdzie stan świadomości nie jest warunkiem ''sine qua non'' stanowienia prawa i dobrego obyczaju politycznego.Tym cudownym miejscem jest polski parlament. Dam na to dowód. Oświadczenie posłów i senatorów RP z dnia 13.04.2010 roku '' W dniu 10 kwietnia (...) doszło do największej tragedii w powojennej historii Polski...''. Czyżby ? Zginął w niej Lech Kaczyński, najgorszy polski prezydent, powszechnie nielubiany, zarówno w kraju jak i za granicą. Małostkowy, mściwy, agresywny, zakompleksiony, bez jakiejkolwiek politycznej koncepcji poza : '' melduję panie prezesie wykonanie zadania''. Jego miejsce zajął Bronisław Komorowski, który natychmiast zakończył wywoływany przez swojego poprzednika konflikt z rządem, niszczący wewnętrznie i zewnętrznie państwo polskie. Przywrócił należną Polsce pozycję międzynarodową utraconą za ksenofobicznej prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Nowy prezydent w krótkim czasie spotkał się z prezydentami USA, Rosji i Niemiec, otwierając dla naszego kraju nowe, nieosiągalne dla jego poprzednika perspektywy dyplomatyczne. Polska na tej zamianie wyraźnie skorzystała.

 

       W katastrofie zginęli wraz z nim 2 wicemarszałkowie Sejmu i 1 Senatu, kilkunastu posłów i senatorów wszystkich klubów parlamentarnych, generałowie – dowódcy rodzajów sił zbrojnych, biskupi, prezesi PKOL, NBP i IPN. Ani parlament, ani rząd, ani wojsko, ani Kościół, ani jakakolwiek instytucja, nawet na jeden dzień nie przerwała normalnej pracy i prawidłowego funkcjonowania. Nic się nie zawaliło, nie runęło w przepaść, nie spadł kurs złotówki, ani notowania na warszawskiej giełdzie.

 

       Owszem, Polskę ogarnął powszechny smutek po ludziach którzy w tym i tak już potwornym dla Polaków miejscu rosyjskiej ziemi tak nagle, w tak wielkiej ilości zginęli. Panowało powszechne współczucie dla ich rodzin, przeżywających rozpacz największej tragedii ich życia. Ich życia na pewno tak, ale na pewno nie życia powojennej Polski. Polska przeżyła tego dnia ogromny negatywny emocjonalny wstrząs, ale poza nim nie stało się nic złego dla polskiego społeczeństwa, parlamentaryzmu, instytucji rządowych i pozarządowych.Nie ucierpiała ani nasza wiara, ani bezpieczeństwo, ani kultura, ani gopodarka. Wręcz przeciwnie – przez dwa tygodnie trwało moralne catharsis, po którym ze zdwojoną siłą i ernergią Polacy powrócili do wzajemnej nienawiści wpisanej w nasz codzienny los przez braci Kaczyńskich. Wydarzyła się wyłącznie tragiczna katastrofa lotnicza, której przyczyny zaprowadzą nas w końcu właśnie do nich. Nic ponadto się nie stało – nie było i nie ma żadnej katastrofy narodu, czy państwa. Poza cierpiącymi rodzinami ofiar, cierpi jeszcze tylko królewski Wawel, zmuszony w atmosferze szoku przyjąć w swe historyczne mury szczątki miernego urzędnika państwowego. Ale i to pewnie nie na długo. W tej sprawie też zapowiada się wkrótce optymistyczne zakończenie. Wielki strateg i przewidujący brat przygotował już dla Lecha Kaczyńskiego grób na Powązkach.

 

       W swej powojennej historii Polska miała prawdziwie tragiczne przeżycia. Zdrada aliantów w 1945 roku. Zamiana okupacji niemieckiej na sowiecką. Wprowadzany na siłę bolszewizm. Stalinowskie ludobójstwo i zamordyzm. Sowietyzacja umysłów. Cenzura. Fałszowanie historii. Nędza gospodarcza. Niewola kultury. Klaustrofobia polityczna. Przelana bratobójczo krew. Manifest PKWN, pacyfikacja antykomunistycznej partyzantki. Czerwiec 1956. Marzec 1968. Grudzień 1970. Czerwiec 1976. Grudzień 1981. To były prawdziwie tragiczne dni historii powojennej Polski. Kwiecień 2010 to wyłącznie tragiczna katastrofa lotnicza w której zginęła największa liczba państwowych dostojników w historii światowej komunikacji. Śmierć dostojników państwowych to jednak nie to samo co śmierć, kalectwo, lub poważne obrażenia państwa. Z dumą mogę stwierdzić, a co więcej bez trudu udowodnić, że 10 kwietnia Polska nie trafiła nawet na jedną chwilę na OIOM. Po gruntownym przeglądzie, bezpieczny pacjent został wypisany do domu.

 

       Czym innym jest obchodzona właśnie dzisiaj przez Polskę rocznica tragedii grudnia 1970 roku na Wybrzeżu, czy grudnia 1981 roku na Śląsku, w kopalni Wujek. Zakrwawione zwłoki niewinnie zamordowanego ''Janka Wiśniewskiego'', niesione na ramionach bohaterskich jak on Polaków, przez polskie miasto rozstrzelane przez Ludowe Wojsko Polskie, to nie to samo, co polski prezydent, który zginął w katastrofie lotniczej i jest niesiony na ramionach Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego, przez uroczyście spowitą kirem stolicę Polski. Pierwsze zdarzenie jest symbolem tragedii Polski, mającym ogromny wpływ na jej historię. Drugie – symbolem oficjalnego państwowego pogrzebu, w wyniku tragicznego zdarzenia w komunikacji lotniczej. Bez najmniejszego wpływu na przyszłe losy naszego państwa.

 

       Wolałbym więc oglądać w polskiej telewizji twarze wdów prawdziwych polskich tragedii narodowych – tych z czasów stalinowskich, potem z 1956, 1968, 1970, 1976, 1981 roku niż wdów z 10 kwietnia 2010 roku. Powiem może dla niektórych brutalnie, ale przede wszystkim szczerze i absolutnie świadomie. Prywatne problemy rodzin ofiar prywatnej eskapady lotniczej powinny pozostać wyłącznie ich prywatnymi problemami. Czy ja muszę codziennie dowiadywać się jakie kłopoty ze swoją chorą psychiką mają panie Kochanowskie, Gosiewskie, Merty, Wasserman. Wolę się jednak dowiadywać jak żyją i co mają nam Polakom do powiedzenia rodziny prawdziwych polskich bohaterów, którzy świadomie, a nie w wypadku, oddali swe życie za naszą wolność i pomyślność. To, że nie byli prezydentami, generałami, biskupami, ministrami, posłami nie czynią z nich ''mniejszych'' Polaków. Oni byli i muszą pozostać największymi Polakami w Historii ! Im przede wszystkim i ich Rodzinom należy się nasza pamięć, wdzięczność i opieka. Dosyć już płaczu i westchnień nad katastrofą smoleńską ! Więcej szacunku dla prawdziwych polskich bohaterów i wdów po NICH ! Więcej szacunku dla polskiej historii i polskiego narodu. Powtarzam raz jeszcze – przestańmy się ośmieszać dalszym codziennym epatowaniem przyczynami, przebiegiem i urojonymi skutkami lotniczej katastrofy, nie mającej najmniejszego znaczenia, poza wyłącznie plotkarskim, dla naszego obecnego i przyszłego życia. Więcej szacunku dla nas samych !!!

 

 

 

polski spirit

 

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (154)

Inne tematy w dziale Rozmaitości