
KACZYŃSKI PODSKOCZYŁ ŁUKASZENCE
Według Kaczyńskiego, na Białorusi najbardziej przegrał wczoraj ... Radosław Sikorski i rząd Donalda Tuska, bo nie udało im się obalić Aleksandra Łukaszenki. Chociaż jako rozsądni politycy, bynjmniej się o to wcale nie starali ( przed wojną na Kiercelaku mówiło się: ''bynajmniej panno Maniu, czemu nie ...'' ). Obrona interesów mieszkającej na Białorusi polskiej mniejszości, nie jest jeszcze na szczęście zamiarem zorganizowania puczu u sąsiada. Miedwiediew i Putin, trochę jednak od nas mocarniejsi, podobno właśnie o to się starali i też im nie wyszło. Z opinii obserwatorów Parlamentu Europejskiego wynika, że Łukaszenka został wybrany na kolejną kadencję w legalnych, uczciwych wyborach. Takiego prezydenta chce po prostu białoruski naród. Czy to się Kaczyńskiemu podoba, czy też nie. Ale Kaczyński jak zwykle lubi unieszczęsliwiać ludzi na swoja miarę – bez żony, konta i z kotem na kocią łapę...
Inna sprawa, dlaczego ''odrażający'' dla Europy satrapa, tak bardzo jednak podoba się własnemu narodowi ? Europoseł Kowal z PJN twierdzi, że z powodu braku demokratycznych mediów na Białorusi. Z jednej strony, skutecznie obrzydzających Łukaszenkę, z drugiej, atrakcyjnie promujących jego potencjalnych rywali. Wychodzi na to, że póki dyktator nie zaprowadzi u siebie i przeciw sobie informacyjnej demokracji, będzie spokojnie rządził. Aż do śmierci.
Czy jednak rzeczywiście cała Europa, zgodnie z życzeniem Kaczyńskiego, jest w istocie w najmniejszym choćby stopniu zainteresowana obaleniem Łukaszenki ? Gdy on oprotestował z hukiem wyniki wyborów, Unia, a wraz z nią polski rząd, w sposób stonowany - wyłącznie brutalne rozprawienie się przez OMON z ulicznymi demonstrantami. W przypadku Białorusi i jej władz, mamy chyba do czynienia, ze znanym już od wielu lat ''syndromem pekińskim'' ? Cały świat szczerze oburzony łamaniem praw człowieka w Chinach, gromko przeciw temu protestuje. Głośno i powszechnie kontestując pekińskie władze, robi z nimi najlepsze interesy w świecie. ''Pecunia non olet''. Ani chińskie, ani białoruskie. A Białoruś w skolonizowanej już Europie, to jeszcze ciągle - ziemia do zdobycia. I całkiem dobrze ją się gospodarczo petryfikuje przy pomocy żelaznej ręki Łukaszenki, nie znoszącej jakiegokolwiek sprzeciwu w jakiejkolwiek sprawie. Idealny wręcz klimat i gleba do robienia ciekawych, intratnych interesów. Przecież nie za darmo. Łukaszenka już jest miliarderem liczonym w twardej walucie. Z kierownika zbankrutowanego sowchozu wyrósł na największego białoruskiego oligarchę. Za czyje pieniądze ? Na pewno nie Sikorskiego i rządu Tuska. My jak zwykle honorowi filantropi. Nie zarobiliśmy kroci w Iraku, unikamy też aktywności na Białorusi. Oddajemy jak zwykle bez walki pole innym. Mniej szlachetnym, ale bardziej pragmatycznym. Tym samym zresztą, którzy na codzień nawołują nas do umiaru w kontaktach z Łukaszenką.
Kaczyński jak zwykle, maszeruje na czele krucjaty stanowiącej zwyczajne mydlenie oczu międzynarodowej opinii publicznej. Tacy jak on, w istocie działają na rzecz swoich przeciwników, często nawet nie mając o tym zielonego pojęcia. Bo do takich właśnie akcji zadymiania, zatrudnia się najczęściej zdeklarowanych politycznych idiotów, których najłatwiej wystawić na durnia. Tak właśnie Saakaszwili i Juszczenko traktowali i wykorzystywali Lecha Kaczyńskiego. Dzisiaj tak samo daje się ustawiać Jarosław. Chyba tylko on wierzy, że jego ujadanie może czemuś dobremu na Białorusi się przysłużyć. Tymczasem scenariusz tej hucpy ustalił przy dobrym chlańsku sam Łukaszenka z tzw. międzynarodowym kapitałem. Utrzymującym krótko na swojej finansowej smyczy wszelkiej proweniencji polityków . Od prawa do lewa.Także tych ujadających dla pucu i odstraszenia konkurencji, z Kaczyńskim na czele.
Kaczyńscy – chłopaki machające z nienawiści łapkami na oślep, dyżurni pyskacze przeciw wszystkiemu i wszystkim, co nie kaczyńskie, to była idealna zasłonka dla prawdziwej polityki toczącej się za nią w sposób niewidoczny dla ogółu. W tej zdeterminowanej i zdefiniowanej przez kasę. Coż o niej mogli wiedzieć bliźniacy nie mający nawet konta w banku, którzy nawet drobne odnosili grzecznie do mamusi. Idealni głupole do wynajęcia. W przeciwieństwie do Łukaszenki, nawet grosza nie trzeba im było za cenne usługi płacić. Lecha wystarczyło dobrze napoić gruzińskim winem, a bez obstawy, w ciemną nockę jechał bez mrugnięcia okiem na ruskie szwadrony śmierci. Jarosława wystarczy umiejętnie podpuścić – na przykład Sikorskim, lub Tuskiem, a obsobaczy jak trzeba własny kraj, jego władze, tudzież przywódców dowolnego państwa świata. Ameryki, Europy, Afryki i Azji. Najchętniej oczywiście wszystko co ruskie. Od biedy może być białoruskie...

polski spirit


Komentarze
Pokaż komentarze (32)