"Czy to znaczy, że Ziemkiewicz, Zaremba, Migalski już się nie liczą?
Za pięć lat okaże się, że komunikacja jest budowana ponad nimi albo obok nich. Że w ogóle będzie ich omijać. Nie trzeba głębokiej przenikliwości, by dostrzec ten proces. Pięć lat temu ton w polityce nadawała jedna gazeta plus "Wiadomości" o 19.30 i może poranne "Sygnały Dnia". Tam mówiono, jak rozumieć to, co się dzieje, kto jest dobry, kto zły, kto jest kompletnym wariatem, a kto ostoją rozsądku. A dziś? Duże media mają do powiedzenia prawie tyle samo ile Kataryna, Maria-Dora, Azrael czy inni trend bloggerzy. Może są głosem silniejszym, ale jednym z wielu.(...)
Skoro publicyści mogą dziś mniej, duże koncerny medialne także, nie mówiąc o politykach, to kto może więcej? Jakie zasoby decydują o wygranej?
Wygrywa ten, kto lepiej opowie swoją historię, kto ma lepsze zaplecze. Ten, kto głosi długie referaty i czeka, że ktoś wygłosi kontrreferat, traci widownię. Najskuteczniejszą techniką jest dziś ta, którą nazywam marketingiem narracyjnym, tworzeniem ciekawej opowieści, porywającej story do powtarzania w windach, w 30 sekund. Takich jak opowieść, że paliwo jest za drogie i polityk pokazuje to, tankując do baku - albo o grillowaniu, które jest uproszczonym przekazem, że dobrze rządzę.(...)
A jak można uderzyć w Palikota?
Tak jak zrobił Tadeusz Cymański, wychodząc ze studia telewizyjnego. Nie będzie z nim rozmawiał. Zdecydowanie, jasno. Odmiennie od zachowania innego posła PiS, Pawła Poncyljusza, wręczającego mu wina marki Wino, co to tylko podgrzało narrację, z którą wyszedł Palikot. (...)"
http://www.dziennik.pl/opinie/article185775/Tak_manipuluje_sie_polska_polityka.html



Komentarze
Pokaż komentarze