Tak Rosja korzysta na "Epickiej Furii" Trumpa

Redakcja Redakcja USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 34
Uderzenie USA na Iran doprowadziło do gwałtownych wzrostów cen ropy. Korzysta na tym Rosja. Biały Dom zgodził się właśnie, by Indie kupowały przez 30 dni ropę od Władimira Putina.

Rosnące napięcia na Bliskim Wschodzie zaczynają wpływać na globalny rynek ropy. W obliczu zakłóceń dostaw Stany Zjednoczone zdecydowały się przyznać Indiom 30-dniowe zwolnienie z sankcji, które pozwala temu krajowi ponownie kupować rosyjską ropę. Decyzja została ogłoszona w momencie, gdy wojna z Iranem wywołuje coraz większe obawy o stabilność światowych dostaw energii. 

Indie będą inwestować u Putina

Indie są trzecim największym importerem ropy na świecie, a jednocześnie jednym z największych centrów rafineryjnych. W ostatnich miesiącach kraj ograniczał zakupy rosyjskiego surowca, zwiększając import z państw Bliskiego Wschodu. Jednak eskalacja konfliktu w regionie sprawiła, że dostawy z Zatoki Perskiej stały się mniej pewne, co skłoniło indyjskie rafinerie do ponownego zainteresowania się rosyjską ropą. Według analityków firmy Kpler indyjskie rafinerie aktywnie poszukują natychmiastowych dostaw rosyjskiego surowca już od ubiegłego weekendu. Na podstawie informacji z rynku szacuje się, że w ciągu ostatnich dwóch–trzech dni Indie mogły kupić od sześciu do ośmiu milionów baryłek rosyjskiej ropy.

Na rynku widać już skutki rosnących napięć. Amerykańska ropa West Texas Intermediate kosztuje dziś ponad 84 dolary za baryłkę. 27 lutego, czyli dzień przed rozpoczęciem epickiej furii, ropa WTI kosztowała około 64 dolarów. Z kolei globalny benchmark Brent od momentu rozpoczęcia konfliktu na Bliskim Wschodzie podrożał z ok. 73 dolarów za baryłkę do ponad 88 dolarów.

Rosną też ceny rosyjskiej ropy Urlas. Przed wojną baryłka kosztowała 53 dolary. Obecnie kosztuje powyżej 71 dolarów. Wzrost cen to dobra informacja dla Moskwy, która - mimo nałożonych sankcji głownie ze sprzedaży węglowodorów - finansuje swą wojenną machinę. Teraz Władimir Putin dostał prawdziwy prezent od administracji USA - konstatują niektóre amerykańskie media. 


Rosja tylko na chwilę

Biały Dom podkreśla, że czasowe zwolnienie dla Indii ma charakter krótkoterminowy i nie powinno przynieść Rosji znaczących dodatkowych dochodów. Sekretarz skarbu USA Scott Bessant wskazał, że decyzja dotyczy głównie transakcji dotyczących ładunków ropy, które już znajdują się na morzu i nie mogą dotrzeć do odbiorców z powodu zakłóceń w dostawach.

Jednocześnie Stany Zjednoczone podejmują inne działania mające ograniczyć presję na wzrost cen ropy. Wśród nich znajduje się m.in. oferowanie ubezpieczenia ryzyka politycznego dla tankowców przepływających przez region Zatoki Perskiej. W ostatnim tygodniu ceny amerykańskiej ropy wzrosły już o około 20 proc. w związku z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie. Eksperci rynku energii zwracają uwagę, że sytuację dodatkowo komplikuje paraliż transportu w cieśninie Ormuz. Szlak ten odpowiada za około 20 proc. światowego transportu ropy.  


Zawór bezpieczeństwa po blokadzie Ormuz 

Według danych firm monitorujących transport morski od ubiegłego weekendu przez cieśninę nie przepłynął żaden załadowany tankowiec z ropą, w tym również jednostki, które mogły być kierowane do Indii. Zdaniem analityków obecna decyzja USA ma działać jak „zawór bezpieczeństwa” dla rynku w sytuacji utraty części dostaw z regionu Zatoki Perskiej. Według Vandany Hari z firmy Vanda Insights tymczasowe zwolnienie z sankcji jest jednak niewystarczające i stanowi jedynie doraźną reakcję na poważny problem. Ekspertka ocenia, że jeśli sytuacja w regionie się nie poprawi, ceny ropy mogą dalej rosnąć powyżej poziomu 80 dolarów za baryłkę.

Indie posiadają obecnie dostęp do około 100 milionów baryłek ropy, co według analityków wystarcza na pokrycie zapotrzebowania kraju przez około 45 dni. W krótkim okresie indyjskie rafinerie nie powinny więc odczuć poważnych zakłóceń. Jeśli jednak problemy z dostawami z Bliskiego Wschodu utrzymają się dłużej, konieczne może być zwiększenie importu z innych kierunków, takich jak Rosja czy odleglejsze rynki.    

 

Mariusz Kowalewski 

Fot. Rakieta lecąca z Iranu nad Jerozolimą/PAP/EPA 

Red. 


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj34 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Polityka