ezekiel ezekiel
52
BLOG

Relacja między postępem, a lewakiem

ezekiel ezekiel Rozmaitości Obserwuj notkę 41

 

Co jest pierwsze jajko czy kura? Odwieczne pytanie, które dzisiaj spędza sen z powiek już tylko kreacjonistom, wydaje się być użytecznym instrumentem w badaniu kwestii podejścia konserwatystów (i to nie tylko przez wzgląd na pewne powinowactwo owych z kreacjonistami) do relacji zachodzącej między lewakiem a postępem.
 
            Nie ukrywam, że do napisania niniejszego postu zainspirował mnie fan F.C Barcelony, Major Galopujący, który napisał o rewolucyjności konserwatywnego spojrzenia na kwestię rodziny.
 
            Co jest więc pierwotne, a co wtórne? Lewak czy postęp? Uznanie tych bytów za synonimiczne wydaje się problematyczne. Jeśli lewak jest w istocie refleksem rzeczywistości, to nie można mu przyłożyć, bo równie absurdalnym by to było, jak boksowanie się z rzeczywistością i obrażanie się na nią. Tego z kolei konserwatyście nie przystoi, ponieważ on chce zastaną rzeczywistość zakonserwować. Przynajmniej tak by się zdawało, chociaż przyglądając się paleontologicznym zapędom monatrchistów można dojść do wniosku, że rewolucjonizm lewacki niczym jest z rewolucjonizmem, dajmy na to, Adama Wielomskiego.
 
            Winnym postępu musi być więc lewak. Gdyby postęp był autonomiczny, no to sorry gregory, z rzeczywistością się nie dyskutuje. Rzeczywistość się przyjmuje na klatę. Ale jak tu zakonserwować proces? No i problem tu nie lichy, bo przecież wody zabetonować nie można, chyba, że uciekając się do nienaturalnych czynności, a od takich konserwatysta się odżegnuje.
 
            Postęp jest więc dziełem politycznej lewicy. Musi być. To ona dystrybuuje programy na MTV, takie jak Date my mom, czy Roomriders. To ekspozytury KPP redagują Bravo, Playboya, sprawują pieczę nad wytapianiem prezerwatyw i mieszają kadzie z estrogenem, z których następnie po odsączeniu wody wyrabiane są pigułki antykoncepcyjne. Oni również wymyslili Rock’n’rolla, po to aby dzieci popsuć, bo przecież wśród hołubionych wśród lewaków czarnych zwrot ten oznacza, nie co innego jak, zbliżenie płciowe. Lewacy więc z postępem na ustach niosą światu śmierć i zagładę, bo już ich wujek Stalin nauczył, że najbardziej rozrywkowym sposobem spędzania czasu jest strzał w potylice. Jako, że dzisiaj z tych i owych względów (estetyka telewizyjna) rozrywka taka nie mogłaby zaistnieć w mainstreamie, to prowadzone są działania dywersyjne, których przykłady wskazane zostały powyżej.
 
            Konserwatysta uważa, że lewak dybie na jego przedwieczne, naturalne wartości ustanowione Bożym palcem u zarania. I tutaj jest konserwastysów (nawet tych, którzy uznają ewolucję za fakt) zbieżny punkt z kreacjonistami. Bo jeśli coś poddane jest procesowi ewolucji, to znaczy tyle, że kiedyś tego nie było. Zamiast owego czegoś istniało coś, co wartości przedwiecznej nie przypominało. Znaczyłoby to tyle, że ktoś, najprawdopodobniej jakiś postępak, stworzył instytucję której konserwatysta obecny hołduje. A tak przecież być nie może! Że niby konserwatysta w jednej linii genealogicznej z lewakiem?! O nie!
ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Rozmaitości