Rodzina jest ostoją tradycji. Bez rodziny się sieje i ukorzenia zgnilizna i wstępujemy na drogę prowadzącą ku równi pochyłej. Wartości właściwie mogą być przekazywane tylko i wyłącznie w najmniejszej komórce spolłecznej. Poza nią tylko nihilizm, hedonizm, metal, kawa i strzykawa. Aby prześledzić, że właśnie tak, a nie inaczej sprawy się mają trzeba rzucić okiem na kilka statystyk.
Pierwszą z nich niech będzie statystyka zabójstw. W rodzinie popełnia się ich
około 30 %. Tak przynajmniej było do roku 2004, dalej nie chciało mi się szukać. Należy również zwrócić uwagę na to, że najwięcej zabójstw popełnianych jest w okresie świątecznym. Rodzina wnet staje się Bogiem silna. Statystyki ilości zabójstw wskazują na
trend spadkowy. Dziwnym to jest, ponieważ znienawidzony postęp powinien popychać ludzkość ku coraz to większemu zezwierzęceniu, czego reminiscencje możnaby dostrzegać w rosnącej liczbie aktów intencjonalnego skrócenia czyjegoś życia. Tymczasem liczba ta spada od 2001 roku. Możliwe, że jest to jakoś przyczynowo związane z wzrastającą
ilością rozwodów. Niegdyś sprawę niesnasek małżeńskich załatwiano w sposób bardziej tradycyjny. Zamiast rozwodu – nóż w aortę, jak śpiewał Kuba Sienkiewicz. Należy również zwrócić uwagę, że apogeum ilości morderstw skorelowane jest z apogeum „
wierności” katolików, czyli liczbą osób głęboko wierzących. Warto zwrócić uwagę na liczbę wiernych.
Zezwierzęcenie obyczajów dostrzegalne przez konserwatystów nie znajduje potwierdzenia w faktach. Dziwne jest to, że oni opierają się rzeczywistości. Bajdurzenie o spadaniu w otchłanie nie znajduje potwierdzania w rzeczywistości i pozostaje jedynie bajdurzeniem.
Komentarze
Pokaż komentarze (85)