Z uwagi na fakt, że trochę bawię się w fundusze unijne stykam się z instytucjami publicznymi z wielu województw. Wolnoamerykanka w kraju nad Wisłą. Każdy projekty ocenia jak chce i kiedy chce. Podobnie jest z informowaniem projektodawców: albo ktoś odbierze telefon, albo nie; a jak już odbierze, to wie, albo nie; a jak twierdzi, że wie, to najczęściej jego wiedza nie pokrywa się z rzeczywistością.
Na marginesie ostatnich budżetowych opowieści z prywatyzacją w tle, po raz kolejny mówi się o przewadze prywatnego zarządzania nad publicznym. Instytucje publiczne zarządzane są fatalnie. Przynajmniej te instytucje, z którymi stykam się na co dzień. Zapewne spora pula alokacji, czyli pieniędzy przyznanych na dofinansowania zostaje rozdzielona jeszcze przed rozpoczęciem naboru wniosków. – Wiesz, mój szwagier prowadzi firmę. To dobry przedsiębiorca, a że Ty Mietek oceniasz, mógłbyś spojrzeć życzliwym okiem na jego projekt. Przecież znamy się nie od dzisiaj i szmiry bym Ci nie wciskał. No. To pozdrów żonę i do zobaczenia na grillu.
Jednakoż mam również codzienny kontakt z osobą, która pracuje w dużej korporacji medialnej, która to osoba w podobny sposób wypowiada się o sprawności jej funkcjonowania, co ja o sprawności funkcjonowania wyżej wspomnianych instytucji. Jeden z moich ulubionych psorów, prof. Karwat niegdyś ukuł maksymę o zbliżonym brzmieniu: w instytucjach awansuje się tak wysoko, aż osiągnie się szczyt swojej niekompetencji. W ramach dygresji należy powiedzieć, że profesor jest chlubnym wyjątkiem od tej, chyba powszechnej, reguły. Potwierdzenie znajduje ona nie tylko w moim stykaniu się z instytucjami publicznymi, ale również w opowieściach o wiodącej medialnej spółce. A to ktoś wyleciał, a na jego miejsce wskakuje niedoświadczona i leniwa, za to skoligacona z kolegą prezesa osoba. A to ktoś z góry zapomniał przekazać istotnych informacji o tym jak ma wyglądać istotne zadanie. I ci niżej muszą się wyrabiać jak w ukropie, żeby się nic nie sypnęło. Ewentualnie w jakiś sposób trzeba przykrywać wpadki i niedociągnięcia tych na górze. Cały ciężar działania takiej firmy spoczywa na dołach.
Które lepiej zarządzane: prywatne czy publiczne? Z mojego ograniczonego „stykania się” wynika, że i jedne i drugie zarządzane są tak samo. Brak komunikacji, zarówno pionowej, jak i poziomej, brak konsultacji, niewłaściwi ludzie na niewłaściwych miejscach. Z tym, że w publicznych instytucjach pracownik może opuścić miejsce pracy w godzinach, które pozwalają na prowadzenie pozafirmowego życia. W prywatnych natomiast trzeba robić aż będzie zrobione. Nie ważne czy 10, 12 czy 17 godzin. To co jest przewagą firm prywatnych to silniej uskuteczniany wyzysk, który pozwala łatać niekompetencje tych, którzy osiągnęli szczyty.
Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu.
Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach.
Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka