O tym, że ryba psuje się od głowy wie każdy w miarę dobrze poinformowany Polak. Każdy, kto choć troszkę miał do czynienia z naukami społecznymi doskonale również wie, że każdą analogię można zastosować dla poparcia swojej tezy. Jako, że wielu Polaków nie ufa postępowi trzyma się nadal analogii biologicznych, jaki to zwyczaj Zachód porzucił jakiś czas temu poszukując lepszych modeli. A to analogią społeczeństwa jest globalna wioska, a to mózg, a to sieć. A w Polsce została ryba. Zresztą zwierze to zajęło poczesne miejsce również na polskich drogach, gdzie kierowcy oblepiają rybkami zderzaki. Znalazło to nawet swoją nazwę: Bógszpan.
Wchodzę do sklepu zamiarem kupienia kurtki, bo ziąb już zawitał w mazurskie progi, a za chwile i na Mazowszu zapewne się pojawi. Okrycia nie znalazłem, ale wzrok wytężywszy mierząc sklepowe półki dostrzegłem nań logotypy eurokołchozu. Pytam więc pani sprzedawczyni licząc na otwartość serca i swobodę języka dlaczegóż takie oto znaki na wieszakach się pojawiły – a nuż i mi przyjdzie do głowy wykorzystać środki z alokacji. Pani przemiła obdzielając mnie serdecznym uśmiechem zaczęła opowiadać co należy zrobić, żeby dostać dofinansowanie. -Młodzi to nawet do 40 tysięcy dostają na działalność. My to trochę mniej. Ale wie Pan. To zależy jak się pomyśli. Bo jak Pan załatwi sobie lewą fakturkę na meble, to można będzie zaklasyfikować jako wkład własny podczas konstruowania budżetu. – Chyba się Pani ryba popsuła – pomyślałem zgodnie z polską tradycją.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)