Onet przynosi zaskakujące wiadomości. „Ponad 57 proc. Szwajcarów poparło w referendum zakaz budowy minaretów - wynika z ostatecznych rezultatów plebiscytu.” Szwajcarska prawica stwierdza, że minarety stanowią "wyraźny symbol polityczno-religijnych roszczeń do władzy, co stawia pod znakiem zapytania podstawowe prawa". Jest więc to kolejny precedens po strasburskim wyroku "przeciwko" krzyżom. W przypadku sprawy LAUTSI przeciwko WŁOCHOM podniosło się prawicowe larum. Różni publicyści, mniej i bardziej zawodowi, mówili o końcu wolności religijnej. Arcybiskup Michalik, mówił, że za chwilę ze szkół będą relegowani niebieskoocy, a młodociany bloger gw1990 ironicznie namawiał ateistycznych talibów (wtf?) do ogołacania ścian z krzyży i burzenia kapliczek.
W przeważającej większości komentarzy przeciwników tak radykalnej separacji (krzyże vs. szkolne ściany) państwa i religii pojawiał się argument wolności wyznania. Zdejmowanie krzyży ze ścian instytucji publicznych miałoby być pogwałceniem prawa do manifestacji swoich religijnych afiliacji. Szwajcaria poszła o krok dalej. Wymazuje ze sfery publicznej, czy też zapobiega rozprzestrzenianiu się religijnych symboli islamu. Co ciekawe z pomocą wyznawcom islamu przychodzi szwajcarska lewica, która oświadczyła, że zgłosi sprawę do Strasburga.
Oczekuję więc moralnego oburzenia Tomasza Terlikowskiego na dereligizację społeczeństw, na wołanie duchownych, którzy będą przestrzegać przed kolejnym krokiem, czyli zakazem budowania domów starców i szpitali (a kto wie, może i wyburzania tychże razem z pensjonariuszami). Oczekuje w końcu głosów takich jak ironiczne wołanie gw1990 namawiające do, teraz już chyba, zabijania muzułmanów.
Obawiam się jednak, że polska prawica pójdzie w innym kierunku. Minarety, jako ciało obce będą traktowane jako symbol kolonizacji, a Strasburg, który, o ile sprawa tam dojdzie i zakwestionuje zakaz, będzie instytucją sprzyjającą islamizacji Europy. Nawet za cenę zawierania sojuszu z wyznawcami Allacha.




Komentarze
Pokaż komentarze (70)