Kilka dni temu u Piaseckiego gościł minister Miachał Kamiński. Jednym z zagadnień poruszanych w programie była rzekoma homofonia gościa. Na dowód jej istnienia przytoczona została jego wypowiedź sprzed kilku lat. Przed gmachem sejmu młody dziennikarz podpuszczał niedoświadczonego jeszcze parlamentarzystę, aby ten w kółko powtarzał słowo „pedały”. No i Kamiński jechał: „pedały”, „pedalskie organizacje”, wicherek muskał mu delikatnie rozczochraną grzywkę, a na końcu wypowiedzi pojawił się delikatny, niczym Mona Lisy, uśmieszek.
Całkiem niedawno w TVP info była debata o krzyżach (oh no, not again!) w której udział wzięli Sławomir Sierakowki, Zbigniew Mikłejko i mój faworyt – Bogusław Wolniewicz. Ten ostatni mówił oczywiście o lewackich ofensywach, o ateizacji i o tych wszystkich rzeczach i takim językiem jak na koncesjonowanego oszołoma przystało. Wczoraj w necie obejrzałem „Debatę neutralnościową” z udziałem buntowników z XIV LO we Wrocławiu i, między innymi, Jana Hartmana i Tomasza Terlikowskiego. Nie chciałbym się tutaj wyzwierzęcać na debatujących, tylko zwrócić uwagę na zakończenie debaty. Sprawa została już opisana przez redaktora Terlikowskiego. Uczestniczący w debacie duchowny wręczył Zuzannie Niemier pluszowego misia, a Arkadiuszowi Szadurskiemu i Tomaszowi Chabince po plastikowym pistolecie. Redaktor Terlikowski nazwał uczniów smutasami, bo nie chcieli przyjąć prezentów.
Jakiś czas temu Ryszard Legutko określił uczniów XIV LO „rozpuszczonymi smarkaczami”, a ich akcję „szczeniacką zadymą”. Nie wiem czy niniejszym dał on przyzwolenie na nazywanie siebie nadętym bufonem, a nawet bucem; ja jednak tak na profesora mówić nie zamierzam.
U Piaseckiego Kamiński nie był już w takim wesołkowatym nastroju jeśli chodzi o środowiska homoseksualne. Nie mówi już o pedałach, bo wie, że głównym nurcie się tak mówić nie wypada. Ja ufam, że on się naprawdę zmienił i zrozumiał, że to był pewien nietakt. Ufam, że to nie jest już ten sam mało rozgarnięty poseł sprzed kilku lat. Czyli jednak zmiany nadchodzą. Powoli, ale nadchodzą. Co prawda jakiś czas temu Adam Wielomski ubolewał nad utratą suwerenności cywilizacyjnej Polski, ale chyba Michał Kamiński nie czuje się szczególnie zdezintegrowany po swojej wewnętrznej przemianie.
Nie jestem przeciwnikiem żarcików, nie uważam więc, że ksiądz, który dawał uczestnikom debaty zabawki przegiął. Uważam, że teraz uczniowie powinni się zrzucić mu na planetarny model geostacjonarny, albo plastikowy stosik, a żeby prezent nie był zbyt agresywny, to zamiast czarownicy niech będzie na nim ułożony Darth Vader. To jednak co osiągnął ksiądz dając prezencik, co Legutko chciał osiągnąć mówiąc o rozpuszczonych smarkaczach przeminie za kilka, tak jak zniknął drwiący uśmieszek z twarzy Kamińskiego.




Komentarze
Pokaż komentarze (23)