Moją całkiem niedawną tezę o nierównowadze między obrażaniem katolików a obrażaniem przez katolików niekatolików lub osób przyznających się do katolicyzmu, ale pozostających poza jego głównym nurtem właśnie zweryfikowała rzeczywistość. Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni oczywiście. Dla przypomnienia. Katoliccy obrońcy życia stwierdzili kilka dni temu, że aborcja jest równa nazizmowi. Użyli do tego billboardu umieszczonego w eksponowanym miejscu Poznania. Onet natomiast dzisiaj donosi o dalszych losach Adama „Nergala” Darskiego, lidera grupy Behemoth, który podczas koncertu, który odbył się w 2007 roku podarł biblię i nazwał Kościół Katolicki „zbrodniczą sektą”.
Artyście postawiono zarzuty, czego nie udało się dokonać w 2008 roku. Wtedy wszczęto co prawda śledztwo z urzędu, jednak sprawę umorzono, ponieważ jedynym pokrzywdzonym był Ryszard Nowak, sekciarz do spraw zwalczania sekt. Ostatnio okazało się, że na koncercie byli również obecni - co im się, jak sądzę, niedawno przypomniało – posłowie PiS, którzy również zostali obrażeni, a to umożliwiło nadanie toku sprawie.
Nergal zapewne będzie musiał przeprosić, a być może i czynić jakieś prace społeczne za podarcie Biblii i stwierdzenie jakoby kościół katolicki był "zbrodniczą sektą". Wszystko to odbędzie się ku uciesze katolickich publicystów, którzy twierdzą, że sprawa Alicji Tysiąc jest kneblowaniem im ust.





Komentarze
Pokaż komentarze (124)