Platforma internetowa latarnikwyborczy.pl służy niezdecydowanym wyborcom pomocą w podjęciu decyzji dotyczącej oddaniu głosu. Wydaje się, że pomimo pewnych niedomagań merytorycznych i dość krótkiej listy pytań narzędzie to nie tylko jest zabawną aplikacją, ale pozwala w sposób „proceduralny”, racjonalny, metodą niemalże ślepej próby sprawdzić, który kandydat byłby najlepszym reprezentantem poglądów głosującego. Pomimo braków platforma pozwala znaleźć w procedurze wyborczej racjonalny rdzeń; głosuje się na tego kandydata, który najlepiej reprezentuje polityczne poglądy danego wyborcy.
Wydaje się, że jest to dość dobry sposób na uprawianie racjonalnej demokracji. Korzystający z serwisu odpowiada na 20 pytań, po czym wyniki testu porównywane są z odpowiedziami, jakich na ten sam test udzielili kandydaci na urząd. Następnie wyniki są ze sobą zestawiane - kandydat, który udzielił najwięcej odpowiedzi podobnych do wyborcy, który wypełnia test jest (powinien być) faworytem wypełniającego Wypełniłem test w zasadzie z ciekawości. To co mnie najbardziej zaciekawiło, to fakt, że dwaj najważniejsi kandydaci nie zaznaczyli żadnej odpowiedzi. Dopisali tylko uwagi w miejscach do tego przeznaczonych. Latarnikwyborczy ma dość zabawną cechę, której nie lubi postpolityka – zadaje jasne pytania (choć jest ich trochę za mało i są merytorycznie nienajlepiej przygotowane) i oczekuje jasnych odpowiedzi. W ten sposób często można zauważyć, że nasze poglądy polityczne dalekie są od poglądów osób, na które chcemy głosować. I tego przestraszyli się Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski. Ich milczenie jest symptomem walki nie na polityczne programy, ale na wizerunkowe pierdoły – wiec, kontrwiec, pojednanie, miłość, uszanowanie pamięci ofiar, transformacja, wizytowania, obiadki, konferencje prasowe.
Dlaczego kandydaci nie odpowiedzieli? Ja widzę dwie możliwości – albo nie mają poglądów politycznych, są ludźmi władzy, którzy reprezentują nie tyle polityczną wizję, ile samych siebie jako samowładną klasę polityczną. Albo chcą być prezydentami wszystkich Polaków do tego stopnia, że ich poglądy są sumą poglądów politycznych wszystkich osób z prawem wyborczym; w takim przypadku wszystkie odpowiedzi się znoszą wzajemni i pozostaje tylko jakiś mglisty komentarz.





Komentarze
Pokaż komentarze