Jan Pospieszalski donosi o utworzeniu Europejskiego Centrum Obrony Wolności Słowa. Z opisu przytoczonego przez autora: „Celem tego ośrodka jest zbieranie i udostępnianie opinii publicznej informacji na temat mobbingu stosowanego wobec dziennikarzy i osób życia publicznego, którzy w swojej pracy zawodowej spotkali się z przykładami represji zawodowych, środowiskowych a także nawet finansowych i sadowych po tym gdy odważyli się stanąć w obronie tradycyjnych wartości patriotycznych lub zrobić filmy poruszające drażliwe sprawy historyczne.”, wynika, że nazwa powinna brzmieć: Europejskie Centrum Wspierania Konserwatywnych Poglądów. Biorąc jednak za dobrą monetę nazwę - bo przecież wolność słowa jako taka nie posiada politycznych afiliacji - pragnę zgłosić kilka spraw, którymi powinna zająć się instytucja:
- Artystkę Dorotę Rabczewską spotkały „represje środowiskowe” z powodu wyrażenia swojego zdania na temat domniemanych autorach dzieła zatytułowanego „Pismo święte”.
- Artysta Adam Darski spotkał się z „represjami sądowymi” spowodowanymi jego wypowiedzią i czynnościami dokonanymi na powyższej już przytoczonym dziele.
- Satyryk Andrzej Czeczot doznał „represji środowiskowych” po opowiedzeniu dowcipu o kościele katolickim w radiu Tok FM. Jak na ironię dowcip został opowiedziany w audycji poruszającej zagadnienia z zakresu wolności słowa w Polsce.





Komentarze
Pokaż komentarze (1)