Po co PISowi te ekwilibrystyki? A no po to, że 15 maja mija termin składania oświadczeń lustracyjnych. A jaki mają charakter orzeczenia TK? Mają charakter następczy, w orzeczeniach TK występuje zasada nieretroaktwności. A jaki jest wniosek z tych dwóch przesłanek? A no taki, że jeśli Trybunał orzeknie w sprawie ustawy lustracyjnej po 15 maja, to werdykt nie będzie mógł cofnąć skutków prawnych związanych z okreslonymi przepisami ustawy. (prosze mnie poprawić jeśli się mylę, nie jestem prawnikiem) Czyli np. Pan premier zrobi konferencję prasową i będzię mówił o panu X, Y, Z którzy to złamali prawo obowiązujące wszystkich obywateli Przeczpospolitej, co jest oczywiście wielce niepokojące. Przeciwnik trafiony- zatopiony.
PiSowi nie robi różnicy fakt, niekonstytucyjności ustawy, którą się posługuje. Ważny jest efekt jaki zostanie osiągniety przez posłużenie się nią. Stara zasada real-politic, z którą chyba rewolucja moralna miała zerwać ma się bardzo dobrze. Duch machiavela unosi się nad rządzącymi. PiS przez ekwilibrystyki po raz kolejny chce wskazać diabła, rakową tkankę, na zdrowym organizmie społecznym. To ta choroba toczy naszą rzeczywistość- to oni nie chcą się zlustrować, więc pewnie mają coś za pazurami. Oczywiście sam fakt winy lub niewinności schodzi na daleki plan, bo właściwie elektoratu to nie interesuje. Gdzie się powdział Miodek? Nowakowski? Herbert? Kuroń? Co z nimi? Nie wiadomo. I właściwie nikogo to już nie grzeje. Kaczyńscy zdają sobie z tego sprawę. Ważne jest aby podtrzymać pewne napięcie gwarantujące poparcie.
Oczywiście nie uważam też, że Kaczyńscy pragną władzy dla samej władzy. Uważam, że głęboko wierzą w szare sieci, układy etc etc. Niestety pogubilii się w tym wszystkim i weszli w buty tych, z którymi chcieli walczyć.
Procedury, zwyczaje prawne i kultura polityczna ma wykluczyć jawny cynizm (cokolwiek by to znaczyło) i brutalną grę o sumie zerowej z zycia społeczno-politycznego. O to chodzi tym rozhisteryzowanym obrońcom demokracji. Demokracja dla pożytecznych idiotów (czyli dla nas) jest pewnym konsensem. Podpisaliśmy umowę społeczną, która nakłada na nas (i na nich) obowiązek szanowania reguł gry. Reguły te są dośc arogancko przez partię rządzącą lekceważone. W sensie proceduralnym nie ma zagrozenia dla demokracji. W sesie konotacyjnym, gdzie demokrację rozumie się przez zbiór reguł, poszanowania pewnych zwyczajów prawnych i politycznych jak najbardziej jest.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)