ezekiel ezekiel
27
BLOG

Władzy załatwiania spraw sposoby.

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 1

Obserwując wydarzenia związane ze sporem lekarzy z rządzacymi dochodzę do dwóch wniosków. Oba świadczą jak najgorzej o tych drugich.

Pierwszy jest taki:

Mam wrażenie, że rząd nie chce rozwiązać problemu. Rząd chce ograć lekarzy. Przez ewidentnie polityczną sprawę Garlickiego, przez policję śledzącą lekarzy, aż do dzisiejszej niespodzianki w trakcie mających się rozpocząć rokowań, rząd chce lekarzy zdyskwalifikować w oczach opini publicznej. Chce ich zepchnąć do narożnika, trochę ich tam pokotłować, a następnie poturbowanych i skruszonych z powrotem odesłać do szpitali, czyli tam gdzie, w myśl klasycznej już reguły "pisarze do pióra, studenci do nauki", ich miejsce. Tu po raz kolejny pojawia się kwestia sposobu uprawiania polityki przez PIS; polityki jako gry o sumie zerwowej i polityki, w której aby coś osiągnąć trzeba zniszczyć wroga. Kaczyńscy nie wierzą w konsyliację, konsensus ani w kompromis. Wierzą za to w przemoc i nagą siłę. 

Moja wiedza na temat mechanizmów finansowania służby zdrowie jest, nie bedę ukrywał, uboga. Posiłkując się jednak opiniami wilu ekonomistów, którzy twierdzą, że akurat dzisiaj, kiedy wzrost gospodarczy oscyluje około 6 proc, bezrobiciie spada, a dziura budżetowa jest łatana, mogę twierdzić, że podwyżki są możliwe. Możliwy jest z całą pewnoscią przyjaźniejszy klimat między obydwiema stronami: lekarzami i rządem.

Drugi wniosek:

Władza, może nie do końca zdając sobie z tego sprawę, niszczy stworzony przez siebie mit "solidarnej Polski". Lekarze, jako mobilna i wykształcona grupa społeczna nie będą mieli specjalnego żalu opuszczając Polskę. Pojadą o GB, gdzie zarobią 7 razy więcej i dostaną do tego służbowe mieszkanie. Może kiedyś wróca. Tylko po co popychać ich do tego wyjazdu? Ci którzy zostaną w kraju przejdą do prywatnych klinik, bo przecież ich obowiązkiem nie jest ich obowiązkiem zabawa w kotka i mysze z rządzącymi. W szpitalach zostaną ci, którym "najmniej się chce", najmniej rozgarnięci i moze garstka idealistów a'la Stasia Bozowska. Ludziom z elity nie bedzie sprawiało zbytniego problemu trafienie do prywatnej kliniki, bo ich na to stać. Najgorzej, po raz kolejny, wyjdą na tym "zjadacze chleba". To oni bedą zmuszeni korzystać z miernych szpitali z miernym personelem. W ten sposób gra o sumie zerowej mogłaby być wygrana przez PIS. -Zwycięstwo nad lekarzami! -Lekarze przegrali! Tylko ktoś zapomniał, że wraz z nimi przegrali pacjenci.

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka