ezekiel ezekiel
31
BLOG

Rzecz o TW Bolku i redaktorze Braunie

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 5

O redaktorze Grzegorzu Braunie stało się ostatnio głośno za sprawą jego wystąpienia w Polskim Radiu Wrocław, w którym oskarżył prof. Miodka o współprace z SB. Sprawa dość mocno wytarta już przez media i ciągle badana przez komisje Uniwersytetu Wrocławskiego. Redaktor Braun udzielił w zwiazku z tym wydarzeniem około półtora tysiąca wywiadów, a nawet będąc na fali pojawił się u Pospieszalskiego. Tam korzystajac ze swoich pięciu minut mówił o Targowicach, jak również nazwał ludzi obecnych na konferecji w obronie demokracji w Audimaxie na UW "obrażonymi guwernantkami". Rozumiem, że obecnosć Rakowskiego, Wachowskiego i Piskorskiego może irytować. Mnie również zirytowała. Podobnie jak irytować może obrona porządku demokratycznego przez Wałęsę, który swego czasu "chodził po granicy prawa dla dobra państwa" czy też obecność Kwaśniewskiego. Wyrażanie się jednak o Zollu, Skardze, Królu, Osiatyńskim, Bodio, Wojtaszczyku, Winczorku, etc. etc. "obrażone guwernantki" mówi wiecej o samym autorze słów niż o guwernantkach. ...Zostawmy.

Chciałem wspomnieć o innej aktywności publicysty Brauna. Otoż Grzegorz Braun jest reżserem dość głośnego filmu "Plusy dodatnie, plusy ujemne". Traktuje on o rzekomej agenturalności Lecha Wałęsy. Film zyskał juz sobie przydomek pierwszego półkownika IVRP ze względu na to, że nawet telewizja Wildsteina nie chciała go wyemitować. Film jest łatwo osiągalny w intenecie. Tamteż go obejrzałem i wnet zrozumiałem dlaczego TVP emitować go nie chce.

Pan Braun "odnalazł" w różnej maści teczkach papiery na Wałęsę. W filmie, z tego co pamietam, jednoznacznie nie jest powiedziane, że TW Bolek, to własnie Wałęsa. Raczej jest przedstawiony łańcuch poszlak. Ubarwione to jest wspomnieniami między innymi Gwiazdów i Wyszkowskiego. Na końcu reżyser udał się do samego prezydenta, aby sprawę wyjaśnić. Tam wykorzystał rzydką cechę Wałesy, mianowicie megalomanię, aby ostatewcznie zrobić z Wałesy zakłamanego konfidenta, demona i furiata. Ot Baraun obnażył nam prawdziwą nature byłego prezydenta. Mam dziwne wrażenie, ze w filmie były równiez motywy zaczerpniete z klasycznej już "Nocnej zmiany",  wielkiego i uznanego na całym swiecie rezysera, Jacka Kurskiego. Film Brauna zresztą, z filmem Kurskiego łączą nie tylko wspólne kadry, ale też dramaturgia i ogromne napięcie, które towarzyszy odkrywaniu Prawdziwych dziejów.

Grzegorzowi Braunowi zapomniało się jednak wspomnieć o kilku, chyba dość istotnych faktach. Zapomniało mu się o akcji koordynowanej przez wiceministra Ciastonia mającej na celu dyskredytajce Wałesy. Zapomniało mu się również napomknać o niejakiej, budzącej dość spore podejrzenia, organizacji OKO, która kwity o Wałęsie rozprowadzała. Zapoomniało mu się w końcu (z tego co pamiętam z filmu, ale mogę źle pamiętać) wspomnieć o tym, że zachowały się jedynie kserokopie dokumentów o Wałęsie. Oryginałów brak.

Nie lubię kategorycznych sadów, wiec zadam tylko pytanie: Czy Pan Braun jest "poźno urodzonym rewolucjonistą" (ale przecież ma już lat 40), czy "młodym chamem"? A może ani jednym, ani drugim. Może...

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka