ezekiel ezekiel
33
BLOG

Szlachetne-barbarzyńskie reality-show

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 4

Po niezliczonych kontrowersjach, atakach na liberalną Holandię, oburzeniu na zdziczenie mediów okazało się, że reality-show, w którym główną nagrodą dla zwycięscy miała być nerka, był mistyfikacją. Dawczyni, która miała wybrać szczęśliwca spośród trójki zabiegających o przeszczep, okazała się aktorką. Niestewty osoby zabiegajace o narząd to autentycznie chorzy ludzie. Oczywiście znali "prawdziwe" warunki programu.

Muszę się przyznać, ze i ja huczałem na prymitywizm mediów, jednak teraz jestem w kropce. Wszystko (prawie) okazało się symulacją. Baudrillard miał rację. Na ekranie wszystko jest prawdziwe i nieprawdziwe jednocześnie. W jakich kategoriach po takiej niespodziance rozpatrywać ten precedens?

Najłatwiejsze byłoby patrzenie przez pryzmat pieniędzy od reklamodawcóww, PR, rozgłosu. Jest jednak coś. Nadymany skandal pękł jak bańka mydlana. Nikt nie zarabiał na czyimś życiu. Ktoś zarobił na precedensie. Precedensy mają to do siebie, że często jest o nich głośno. Co jest złego w tym, że o przeszczepach jest głośno? Nie ma nic złego. Jest natomiast ogromna szansa, że dzięki temu programowi transplantologia, nie tylko w Holandii drgnie.

Można jeszcze z jednej strony na to spojrzeć. Czy to aby nie jest sondowanie opinii publicznej? Jak daleko koncerny telewizyjne mogą zajść? Na tym przykładzie widać, że skomercjalizowana eschatologia jest naprawdę dobrym towarem. Progmram przyciągnął uwagę i góry pieniędzy. Media spieniężyły symulację śmierci. I tu jest duga strona medalu. Ten precedens jest jak zatruty owoc. Zapewne pomógł bardzo wielu ludziom. Ale tez najpewniej otworzył też furtkę na dalsze tego typu eksperymenty. Za którymś razem telewizja może spiężyć nie tylko symulakrum śmierci, ale samą śmierć.

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka