ezekiel ezekiel
49
BLOG

Lewicowe fanaberie

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 27

Dość długo nosiłem się z zamiarem napisania tego postu. Ośmielił mnie Maruti, który stworzył dzisiaj wpis, który mnie zainspirował.

Nie wiem czy jest to tylko domeną blogosfery, czy zagadnienie jest szersze, mianowicie, czy blogosfera jest emanacją zbiorowego poglądu, vox populi polskiej inteligencji. Ograniczam swoje spostrzeżenia głównie do salonu24, ale na forum onetowskim, gazety pl tendencje są podobne. Odnoszę wrażenie, może niesłuszne, że język debaty publicznej został zdominowany przez ludzi o prawicowej mentalności. Ludzi, dla których rozumowanie wielopoziomowe jest fanaberią. Nie mam tutaj na myśli oczywiście całej prawicy.

Jest naprawdę wielu prawicowych publicystów i myślicieli, których twórczość bardzo sobię cenię. W Polsce wspomnieć by Wróbla, Michalskiego, Staniszkis, Szahaja, może nawet Krasnodębskiego, na świecie Finkelrauta, Fukuyamę, Huntingtona, Bella etc. etc. Poglądy prawicowe w ich, im podobnym, wydaniu są wyzwaniem, a niekiedy zmuszają do przewartościowania pewnych kwestii. Z drugiej strony mamy Ziemkiewicza, Łysiaka, Terlikowskiego, Katarynę, redshifta etc. Jaka jest różnica miedzy pierwszą a drugą grupą? Michalski i Wróbel są skłonni do autorefleksji, ich poglądy są dla nich tylko poglądami a nie absolutem. Dostrzegają racje drugiej strony, dyskutują. Druga wyżej przedswiona grupa wychodzi z założeń. Podstawowym jest konstrukt, który można streścić w następujący sposób:

"Rzeczywistość jest płaska,taka jaką widzimy, mamy rację, a ci którzy widzą ją inaczej zapadli na dziwną dolegliwość (najczęściej nazywa się ona Gazeta Wyborcza, która stała sie, sui generis, fetyszem prawicowej mentalności), która uniemożliwia im zdroworozsądkową ocenę sytuacji"

Na tej fałszywej przesłance budowane są wnioski mówiące o ekologistach, lewakach, pożytwecznych idiotach, lewicowym totalitaryzmie, żydokomunie, liberało-komunistach etc.

Prawica w wersji hard preferuje dość proste rozwiązania. Wierzy, najczęściej niezachwianie, w "samorzutny ład", bądż jak kto woli w "niewidzialną rękę rynku". Wychodzi z założenia TINA- there is no alternative. Oczywiście alternatywa istnieje, wolny rynek w pewnych warunkach może się nie sprawdzić, wzrost gospodarczy nie jest panaceum na wszelkie światowe problemy, problemy genderu nie są fanaberią znudzonych, ogłupiałych społeczeństw, prawda może nas nie wyzwolić, IPN może nie być ostateczną instancją orzekającą o wartości człowieka, a Zoll może być autorytetem ze względu na swoje kompetencje. Nie jest moim zamiarem omawianie w tym poście każdej z tych spraw. Chcę tylko zwrócić uwagę na knebel, który przez stygmatyzowanie odwersarza, nakłada się osobom postrzegającym pewne kwestie "aleternatywnie".

Aby oddać sprawiedliwość muszę oczywiście przyznać, że język wykluczenia pojawia się również z lewej strony. Jest to język superstacji, który mnie osobiście mierzi w podobnym stopniu, co język łysiakowski. Mam jednak wrażenie, może mylne, że spora część prawicowego pola jest oficjalnie zagospodarowana Ziemkiewiczowszczyzną, podczas gdy superstacja jest tylkotabloidem, a forum onet.pl placem zabaw dla młodzieży. Łysiak i Terlikowski się zinstytucjonowali tworząc dyskurs zamknięty na użytek wewnętrzny. Język oblężonej twierdzy i dusznego pomieszczenia bez wentylacji.

Kiszenie się w słoiku jest złe, bez względu na to czy jest się przesiąkniętym, produkowanym przez samego siebie, sosem żydo-komuny, czy moherowo-beretowym.

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Polityka