Minister Zbigniew Ziobro nowelizuje. Nowelizuje kodeks karny stworzony przez prof. Zolla. Zdaniem Ziobry kodeks jest zbyt łagodny, czego skutkiem jest trwający od 1997 roku wzrost przestępczości. Przeglądając jednak statystyki Komendy Głównej Policji odnosi się wrażenie, że nic takiego jak wzrost przestępczości, w ostatnich kilku latach, nie nastapiło. Może z jednym wyjątkiem, przemocy w rodzinie. To jednak raczej nie jest spowodowane "liberalnością" sankcji karnych, tylko zwiększeniem się liczby doniesień o naruszaniu prawa w domach. Temat przemocy w rodzinie po prostu przestaje być tabu.
Rodzi się więc pytanie, na jakiej podstawie minister mówi o wzroście przestępczości. Przychodzą mi do głowy dwie możliwości. Albo nie czyta statystyk, albo jest na tyle cyniczny, że zdając sobie sprawę z faktu, iż przestępczość utrzymuje się od kilku lat na podobnym poziomie, manipuluje opinią publiczną w celu realizacji politycznych ambicji.
Obie tezy są dość prawdopodobne. Ziobro zdając sobie sprawę z faktu, że lud pragnie krwi w zaostrzaniu kar widzi spore możliwości podpąpowania sobie słupków. Ostatnimi czasy widoczne są pewne spięcia na linii prezydent-minister, czy premier-minister. Ziobro, jako jeden z najpopularniejszych i cieszących się największym zaufaniem polityków w kraju, dawno wyprzedził Kaczyńskich. Odrywa się od PISowskiego peletonu. Idąc ścieżką wydeptaną przez Lecha, gromadzi zwolenników jako nieprzejednany szeryf. Ten syndrom wyniósł Kaczynskiego najpierw na stanowisko prezydenta Warszawy, a później kraju. Zdają sobie sprawę z tego sami bracia i ucierają delikatnie popularnemu pupilowi nosa. Ziobro czując siłę idzie jednak za ciosem. Doskonale wyczuwa nastroje społeczne. Opinia publiczna epatowana tabloidalną papką i ze względu na historyczne zaszłości, w dość mocnym stopniu autorytarna, domaga się zaostrzenia kar, a minister to skwapliwie wykorzystuje.
Mam jednak wrażenie, że polityczne kalkulacje Ziobry splatają się z jego wizją rzeczywistości. Bałbym się jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, ile w jego posunięciach jest politycznej kalkulacji, a ile rzeczywistej wiary w to, że posłanie za kraty większej ilości ludzi zbliży nas do stworzenia bardziej sprawiedliwego państwa. Minister chyba sam padł ofiarą własnej propagandy. Przypomina mi się wywiad, którego Ziobro udzielił Przepie nie będąc jeszcze ministrem. Mówił w nim, że nie wierzy w resocjalizację, a jedyną metodą egzekwowania sprawiedliwości są wysokie wyroki.
W projekcie znalazły się pomysły takie jak podwyższenie wyroków, zwiększenie liczby przestępstw, po popełnieniu których 15 latek będzie traktowany jak dorosły, w końcu wprowadzenie bezwzględnego dożywocia. Takie zmiany niosą daleko idące implikacje.
Po pierwsze trzeba pamiętać, że podwyższenie wyroków nie działa odstraszająco. Było to wielokrotnie udowadniane, a na ten temat można znaleść opasłe tomiska w każdej bibliotece. Trzeba tylko chcieć do nich zajrzeć. Po drugie zaostrzenie kar nie wpływa na zwiększenie poczucie bezpieczeństwa w społeczenstwie. Jest ono wytworem czysto subiektywnym i pochodną kultury, w której społęczeństwo egzystuje. Po trzecie polskie więzienia sa przepełnione, a resocjalizacja w nich jest fikcją. Po długiej odsiadce z zakładów wychodzą nieprzystosowane do życia w normalnym społeczenstwie potwory, które ulegając frustracji zapewne znowu popełnią czyn zabroniony. Po wtóre, o czym już pisałem w jednym ze swoich wczenniejszych postów, dożywotnie więzienie jest barbarzyństwem. I kwiestia dla mnie najważniejsza- zwieksznei liczby przestępstw w których 15-latek bedzie traktowany jak dorosły. To akt kapitulacyjny państwa. Nie potrafiąc zapewnić wychowania idzie ono po linii najmniejszego oporu. Obawia się dziecka, a jedyną receptą na rozwiązanie problemu nieletnich bandytów jest wsadzanie ich do więzienia. Oczywiście tak młody cżłowiek dopiero w więzieniu nauczy się prawdziwego fachu.
Pomysł Ziobry na system penitencjarny przypomina system amerykanski, gdzie kwestię "odpadów" załatwiono w prosty sposób. 4% męskiej populacji odsiaduje tam wyroki. To dość skuteczna droga, acz nie takiej bym się spodziewał po nowoczesnym państwie.
Minister Ziobro mówiąc do ludu głosem ludu, i co chyba najważniejsze, będąc jednym z ludu nie zaprząta sobie jednak takimi bzdurami głowy. Bo koń jaki jest, każdy widzi, a odpłata za występek powinna być "sprawiedliwa". Po nowelizacji bedzie i "prawa".


Komentarze
Pokaż komentarze (19)