Po zapewnieniach Kurtyki (tego, który trafił teczką Przewoźnika), że dzika lustracja nam nie grozi mamy, ku naszemu zdziwieniu, przeciek. Jeszcze większe zdziwienie budzi fakt, że do informacji dotarła pierwsza IAR, a nie Wprost.
Lista 500. Brzmi groźnie. Przywodzi na myśl amerykańskie filmy szpiegowskie, w których główny bohater (być może szef IPN) broni przed ciemnymi mocami (GW?), a następnie dostarcza Właściwemu organowi (IAR) hipertajną dyskietkę z mareriałami dotyczącymi najważniejszych osób w państwie (lista 500).
Interesuje mnie kilka kwestii. Po pierwsze czy lista Kurtyki jest kolejną akcją w stylu Herbert-Kuroń-Zyta-Jarek-Bronek(Wildstein, bo Geremek ciągle czeka na swoją kolej). Czy może sprawa należy do tych poważniejszych.
Bardziej prawdopodobne zdaje się raczej, że to kojne polityczne zagranie ze strony "gnojków z IPN" (bez urazy). Jeśli polityczne, więc w kogoś wymierzone. Pragnę na wstępie nadmienić (dla tych, którzy wyczuli gdzie skieruje swoje myśli), iż Kwaśniewski Aleksander nie jest bohaterem mojej bajki. Po tym akcie szczerości, nie będąc już posądznym o osłanianie agentury i swoich kolesi mogę z czystym sercem zabrać głos. Mam dziwne wrażenie, że "przeciek" jest próbą utrarcia nosa LiDowi przez splugawienie byłego prezydenta. Nie rozstrzygam oczywiście o jego współpracy, bądź nie-współpracy. Dziwne jest jednak to, że akurat w tym momencie, niecały tydzień po rozpoczeciu dziłalności Rady Programowej, na której czele stanął Kwaśniewski wypływa sprawa jego rzekomej, bądź rzeczywistej współpracy. Wiedziałem, choć nie dałem temu wyrazu w salonie, że Kwasniewski zapewne pociągnie LiD w dół. Jego bogata biografia pozwala na dotarcie, a to do zegarków, a to do teczki a to do czegośtam jeszcze. Polityczni przeciwnicy nie omieszkają z tych rewelacji skorzystać.
Sprawę osądu Kwaśniewskiego i kompanów zostawiam na później z oczywistego powodu- za mało danych.
Co teraz z IPN, Kurtyką i resztą "gnojków"? Wielokrotnie dawałem znać, że nie jestem prawnikiem, dlatego też nie mam pojęcia jak to się rozstrzygnie. Z tego co wiem TK dość jasno dał do zrozumienia, że ujawnianie list agentów jest bezprawne. Czy prezes Kurtyka zostanie ukarany? A może, znając skrupulatność prokuratury, która wychwyciła nawet łapówkę w postaci kilograma rąbanki przekazanej lekarzowi, bardzo szybko zostaną postawione zarzuty któremuś z pracowników IPN?
Jest jeszcze jedna dość ciekawa kwestia. Abstrahując od zasług w budowaniu intelektualnej historii Europy takich postaci jak Kwaśniewski, czy Piechota, pragnę nadmienić iż niewielu myślicieli mogłoby się oprzeć tzw. "próbie teczek". Ma tu kilka typów, o kótrych poszlakowanym życiorysie prawda nas wyzwoli: Kołakowski- marksista-pzprowiec, Skarga- marksistka, Heidegger- NSDAP, Schmitt- to samo, Bemedykt XVI-wiadomo, Świętochowski- kolaborant, Limanowski-marksista (później się przechrzcił, ale jak zwykł mawiać Herbert Zbigniew- raz k... zawsze k...), Hegel- wiadomo, Arendt- marksistka, Kierkegaard-antysemita (ale może to i dobrze), Jerzy Robert Nowak- SD.


Komentarze
Pokaż komentarze