ezekiel ezekiel
36
BLOG

Luźne refleksje po porażeniu przeciekiem

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 0

Po zapewnieniach Kurtyki (tego, który trafił teczką Przewoźnika), że dzika lustracja nam nie grozi mamy, ku naszemu zdziwieniu, przeciek. Jeszcze większe zdziwienie budzi fakt, że do informacji dotarła pierwsza IAR, a nie Wprost.

Lista 500. Brzmi groźnie. Przywodzi na myśl amerykańskie filmy szpiegowskie, w których główny bohater (być może szef IPN) broni przed ciemnymi mocami (GW?), a następnie dostarcza Właściwemu organowi (IAR) hipertajną dyskietkę z mareriałami dotyczącymi najważniejszych osób w państwie (lista 500).

Interesuje mnie kilka kwestii. Po pierwsze czy lista Kurtyki jest kolejną akcją w stylu Herbert-Kuroń-Zyta-Jarek-Bronek(Wildstein, bo Geremek ciągle czeka na swoją kolej). Czy może sprawa należy do tych poważniejszych.

Bardziej prawdopodobne zdaje się raczej, że to kojne polityczne zagranie ze strony "gnojków z IPN" (bez urazy). Jeśli polityczne, więc w kogoś wymierzone. Pragnę na wstępie nadmienić (dla tych, którzy wyczuli gdzie skieruje swoje myśli), iż Kwaśniewski Aleksander nie jest bohaterem mojej bajki. Po tym akcie szczerości, nie będąc już posądznym o osłanianie agentury i swoich kolesi mogę z czystym sercem zabrać głos. Mam dziwne wrażenie, że "przeciek" jest próbą utrarcia nosa LiDowi przez splugawienie byłego prezydenta. Nie rozstrzygam oczywiście o jego współpracy, bądź nie-współpracy. Dziwne jest jednak to, że akurat w tym momencie, niecały tydzień po rozpoczeciu dziłalności Rady Programowej, na której czele stanął Kwaśniewski wypływa sprawa jego rzekomej, bądź rzeczywistej współpracy. Wiedziałem, choć nie dałem temu wyrazu w salonie, że Kwasniewski zapewne pociągnie LiD w dół. Jego bogata biografia pozwala na dotarcie, a to do zegarków, a to do teczki a to do czegośtam jeszcze. Polityczni przeciwnicy nie omieszkają z tych rewelacji skorzystać.

Sprawę osądu Kwaśniewskiego i kompanów zostawiam na później z oczywistego powodu- za mało danych. 

Co teraz z IPN, Kurtyką i resztą "gnojków"? Wielokrotnie dawałem znać, że nie jestem prawnikiem, dlatego też nie mam pojęcia jak to się rozstrzygnie. Z tego co wiem TK dość jasno dał do zrozumienia, że ujawnianie list agentów jest bezprawne. Czy prezes Kurtyka zostanie ukarany? A może, znając skrupulatność prokuratury, która wychwyciła nawet łapówkę w postaci kilograma rąbanki przekazanej lekarzowi, bardzo szybko zostaną postawione zarzuty któremuś z pracowników IPN?

Jest jeszcze jedna dość ciekawa kwestia. Abstrahując od zasług w budowaniu intelektualnej historii Europy takich postaci jak Kwaśniewski, czy Piechota, pragnę nadmienić iż niewielu myślicieli mogłoby się oprzeć tzw. "próbie teczek". Ma tu kilka typów, o kótrych poszlakowanym życiorysie prawda nas wyzwoli: Kołakowski- marksista-pzprowiec, Skarga- marksistka, Heidegger- NSDAP, Schmitt- to samo, Bemedykt XVI-wiadomo, Świętochowski- kolaborant, Limanowski-marksista (później się przechrzcił, ale jak zwykł mawiać Herbert Zbigniew- raz k... zawsze k...),  Hegel- wiadomo, Arendt- marksistka, Kierkegaard-antysemita (ale może to i dobrze), Jerzy Robert Nowak- SD.

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka