Po porannym użyciu siły przez policję Łukasz Warzecha stwierdził, że organ ten wygrał z pielęgniarkami 1:0. Zachwalał profesjonalizm policji. Cieszył się, że będzie mógł spokojnie jeździć ulicami stolicy, czego przez strajki poprzedbniego dnia nie mógł robić.
"Słowem - policja miała rację i działała dobrze. Oskarżenia o „brutalność" to jakieś bajki."
Teraz jednak widać jak bardzo redaktor się mylił. Swan komentujac posta Warzechy napisał: "Pisowcy vs obywatele 0:1". Myślę, że miał rację.
Dzisiejsza władza uwielbia siłę. Ubóstwia poczucie sprawstwa. Chce zdusić przeciwnika. Tak było i w Poznaniu podczas marszu równości, tak było i z lekarzami, z którymi się nie rozmawia, tylko ściga za rąbankę i przyłapuje podczas aborcji. Tak jest i z pielęgniarkami. Rząd pławi się we własnym poczciu mocy. Kaczyński uwielbia mówić "państwo to ja".
Ten przykład doskonale wskazuje jednak na absolutne niezrozumienie idei dzisjeszego państwa i społeczeństwa-sieci. Kaczyński chciałby wyprowadzić swoją gwardię, wypałować, porozganiać, może komuś pogrozić grzywną za naruszanie porządku. Jednak dzisiaj się tak nie da. Każda akcja wywołuje reakcję. Posłał premier policję, to przyjechali górnicy. Solidarność, która nie sprawiała do niedawna problemów władzy dziiaj staneła po stronie ZOMO. Przyszli zwykli mieszkancy Warszawy, przyjadą zapewne kolejni górnicy i kolejne autobusy z pielęgniarkami. Strategia umarła. W płynnej nowoczesności warszatat stratega już się nie przydaje. Zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie, w które zangażowana jest sieć (nie ta szara, tylko ta fukuyamowska). Władza się rozpuściła w morzu natychmiastowej komunikacji, norm prawnych, kultury.
Zwracała na to uwagę Jadwiga Staniszkis, mówiąc, że globalizacja spłaszczyła władzę. Kaczyński nie rządzi jednorazowym aktem. Władza stała się procesem. Przebiega on przy współudziale mnóstwa elementów, których strategicznie nie da się rozgrywać. Dzisiejsza akcja policji, to nie, jak chciałby redaktor Warzecha, mecz między zawalidrogami ze zwiąków zawodowych a policją. To proces. Proces w które wplttene są media (o różnych sympatiach), związki zawodowe (nie tylko lekarskie), opinia publiczna, w końcu opinia międzynarodowa, która po raz kolejny zobaczy, że w Polsce pałuje się ludzi broniących swoich interesów, bo taki przecież pójdzie przekaz. Proces rządzenia to nie oktrojowanie , uzorpacja i dekretowanie porządku. To ucieranie się poglądów, interesów i opinii.
PIS antagonizuje społeczeństwo. Uprawia politykę konfiliktową. Uważa, że problemy można rozwiązywać tylko w jeden sposób- przez zniszczenie, skompromitowanie przeciwnika. Dla Kaczyńskich polityka to gra o sumie zerowej. Nie rozumieją faktu, iż taka forma uprawiania polityki jest archaiczna. Dzisiaj rugowana jest taka forma rozwiązywania konfliktów. Zastępuje ją dialog, porozumienie i konsensus. Zastanawia mnie czy kiedykolwiek zrozumieją to dzisiejsi włodarze. Czy po opuszczeniu pomieszczeń na Wiejskiej, Krakowskim Przedmieściu i tego przy Łazienkach będą nadal sądzić, że wyrzucił ich stamtąd mityczny UKŁAD?


Komentarze
Pokaż komentarze (10)