"Nie może być zasady, że z jednymi przestępcami premier rozmawia, a innych poprzez odpowiednie służby wsadza do więzienia" W ten oto sposób Prezes Rady Ministrów wypowiedział się o strajkujących pielęgniarkach. Bodajże w "sygnałach dnia" wyraził się na temat formy protestu tymi słowami: "Nie zjedzenie kolacji to jeszcze nie głódówka. Jakby nie jadły 2-3 dni, to wtedy tak". Jolanta Szczypińska przedwczoraj targowała się z pielęgniarkami na temat ustępstw jakie może uzyskać w zamian za dostarczone protestującym majtket i podpasek. Telefony w Urzędzie są zagłuszane. Premier na propozycję mediacji, w tym Janusza Kochanowskiego, powiedział wczoraj, że "z osobami prywatnymi rozmawiać nie będzie". Dzsiaj chyba jego stanowisko delikatnie mięknie.
Kaczyński podpierając się mitem "Solidarności" zachowuje się w sposób w jaki zachowywał się aparat partyjny wobec niego w latach 80tych. Arogancja, przemoc i lekceważenie. Kaczyński nie rozumie kilku spraw. Po pierwsze Solidarność nie była wymierzona przeciw złemu monarsze, w nadziei, że przyjdze dobry. Premierowi zdaje się, że jest właśnie tym dobrym królem. Nie zdaje sobie sprawy, że państwo nie jest jego własnością, a społeczeństwo to nie poddanymi. Po drugie nie wszystko co jest przeciwko niemu skierowane, jest polityczne w jego rozumieniu. Kaczyński podchodzi do polityki w iście schmittowski sposób. Według premiera polityczni są tylko przyjaciele i wrogowie. Przyjaciółmi są wasale, a wrogami "układ". Oczywiście jeśli się jest przeciwko premierowi, to zachodzi mechanizm sprzężenia zwrotnego, i nawet jeśli do bycia układem się nie poczuwaliśmy, to premier nas tam z całą pewnością uszereguje. Po trzecie pękł mit solidarnego państwa. Państwa tak niesolidarnego jak dzisiaj nie było już bardzo dawno temu. Swoje dobre decyzje PIS natychmiast przykrywa arogancją i butą. Premier stanał po stronie ZOMO i bardzo mu się tam podoba.


Komentarze
Pokaż komentarze