ezekiel ezekiel
38
BLOG

Kto dzisiaj robi politykę?

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 4

Ta myśl kołacze się w mojej głowie, odbija się wewnętrznych stron czaszki rezonuje i się wzmacnia. Raz na jakiś czas muszę zmniejszyć ciśnienie myśli i wypuścić post, który jej dotyczy. Mówię o polityczności. Nie jest moim zamiarem pisanie „przez polityczność autor ma na myśli”. Niech takie sformułowania pozostaną domeną katedr naukowych, w których gnuśni jajogłowi raz na jakiś czas muszą urodzić jakąś definicję, aby uniwersyteckie wydawnictwo mogło wydać kolejną książkę, studenci musieli ją kupić, a jajogłowi mogli zarobić.

            Hanna Lis. Przypadek kogoś, kto ma antenie ma własne zdanie. Nie powinno zdarzać się w to telewizji publicznej. Przynajmniej w programie informacyjnym. Ale zdarza się nagminnie. Jan Pospieszalski. Ma swoje zdanie i zaświadcza o tym całą swoją publicystyczną karierą. Anita Garas. Zdanie ma i daje jemu wyraz w „misyjnych” programach. Nawiasem mówiąc czasami można odnieść wrażenie, że misja TVP realizuje się przez program „Misja specjalna”. Zbieżność nazw zdaje się dla szefostwa telewizji mylić ze zbieżnością intencji. Zbieżność intencji misyjności i „Misji specjalnej” koledzy z Samej Góry przekuwają na intencję zbieżności. I tak oto w polityce TVP odzwierciedlenie znajduje przedwieczna dialektyka, która nie chce dać nam spokoju od kilku tysiącleci, kiedy w państwie środka ktoś wymyślił jin i jang.

           Zdanie swoje ma Żakowski Jacek i Najsztub. Zdanie ma Terlikowski, Lis, Semka, siepacz Ziemkiewicz, Magda Środa, Janina Paradowska i siepacz Mikołaj Lizut. To redukcjonizm. Holistycznie wygląda to tak: zdanie ma Rzepa, Wyborcza, TVP, Polsat, Salon24, Nasz Dziennik i ich dziennik- Der Dziennik. Kto nie ma zdania? Redukcjonistycznie: Schetyna, Napieralski, Tusk, Lepper; holistycznie: PO, SLD, Samoobrona, LPR. 

           Po co ta cała zabawa w domorosłego filozofa? Czy za tym, co wyżej napisane nie kryje się li tylko i wyłącznie sama słoma i mowa trawa właściwa dla intelektualisty wg Eisenhowera? Może. Nie mi to oceniać. Niech oceni to ideologiczny prapraprawnuk Dwighta.

            Odnoszę jednak wrażenie, że polityczność w świecie z przedrostkiem „post” zmieniła miejsce swojej obecności. Polityczność przeniosła się od, nazwijmy to, polityki profesjonalnej, do publicystyki i dziennikarstwa. To publicyści dzisiaj uprawiają politykę, a politycy robią wrażenie. Z polityki profesjonalnej polityczność została wyparta przez marketing. Została cyniczną grą w teledemokrację. Politycy wpatrując się w sondaże zachowują się tak jakby patrzyli na wykres EKG. Kiedy dzieje się coś niepokojącego wołają chłopców z marketingowym panaceum i jak tylko wszystko powraca do stanu porządanego, uspokajają się i zasypiają na laurach. W postpolityce nie ma miejsca na polityczność, ponieważ rządzi się ona prawami wolnego rynku. Jeśli jest doraźny popyt na miłość, to uruchamia się doraźna podaż, a ciemny lud konsumuje wszystko, w sposób, w jaki konsumuje nowe telefony komórkowe, modę na sandałki i „trendy żywieniowe”. Polityk stał się bezideowym, technokratą, którego rola w coraz większym stopniu ogranicza się do wydawania pieniędzy na PR i tańczenia, tak jak "młodzi dynamiczni", "świadomi własnej wartości", spin doktorzy mu zagrają.

             W płynnym świecie polityczność przepłynęła z polityki do publicystyki. Oczywiście polityka przynajmniej od czasów Makiawela była domeną cyników, a publicystyka była polityczną. Chodzi o przeniesienie akcentów. W wirtualnym świecie marketingu nie ma miejsca na porażki wizerunkowe, które mogłyby być związane z głoszeniem idei, których ciemny lud kupić nie chce. Dziwny jest ten świat. Tak oto partie polityczne deklaratywnie są polityczne, a realnie pragmatyczno- technokratyczne, a deklaratywnie neutralne media są polityczne.

            Deficyt demokracji w demokracji i polityczności w polityce jest objawem zmian, które zachodzą na świecie. Chyba należy się do tego przyzwyczaić. Jedyną siłą, która mogłaby to zmienić jest siła politycznej decyzji. Ale nie ma na nią miejsca w postpolitycznym świecie. Kto miałby ją podjąć? Politycy, których jedynym zainteresowaniem, jest doskonalenie umiejętności serwowania na falach teledemokracji?

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka