Niewiele dziś osób przeszło obojętnie wobec publikacji "Dziennika". Ja również nie potrafię wzruszyć ramionami.
Myślę, że ta publikacja pokazuje jak ważne są wolne media. Oczywiście nie - zwasalizowane jak Rzeczpospolita - która pisze peany na rzecz operacji CBA.
Do informacji o tym, że Andrzej Kryszyński jest wyszkolonym "szpionem" nie dotarła Sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych. Co pokazuje jak iluzoryczna jest demokratyczna kontrola nad CBA, ABW i AW. Dotarli dopiero dziennikarze! Jestem w podniosłym nastroju więc sformułuję tezę: wolne dziennikarstwo jest ostatnim szańcem. Przed rodzącym się na naszych oczach "ubekistanem".
Nie chce mi się wierzyć, aby nawet największym fanom braci Kaczyńskich zimny dreszcz nie przebiegł po kręgosłupie (pozdrowienia dla utytułowanej Kataryny, Galby, panów Karnowskich, I. Janke et consortes). Mam nadzieję, że Wasze długie milczenie wynika z prawdziwego szoku, nie zaś zastanawiania się jak obronić sytuację.
Dziś - wiele pozwala sądzić - że premier Jarosław Kaczyński próbował rękami służb specjalnych wykończyć Andrzeja Leppera i przejąć sejmowe aktywa Samoobrony. Nie chce mi się specjalnie bronić wicepremiera L. jednak chciałbym przestrzec: dzięki udziałowi w planie politycznym służby specjalne wzmacniają się. Zdobywają kolejne punkty przewagi nad politykami. Nagle może się okazać, że to ogon merda psem. Nawet jeśli pies uważa się za "genialnego stratega".
Kolejna refleksja: sprawa słynnej instrukcji 0015. Miała ona miejsce wtedy, gdy UOP zapełnił się "młodymi, odważnymi, czystymi" prawicowcami. Dziś jest identycznie: podobni ludzie zapełniają szeregi CBA. Znów ich entuzjazm i wiarę cynicznie wykorzystują szefowie.
Szefom nic się strasznego nie stanie. Za to wy wszyscy będziecie mieć na karku: polityków (dziś opozycyjnych), prokuratorów i sądy...


Komentarze
Pokaż komentarze