- Przez małego dotrzecie do dużego - miał zareagować Jarosław Kaczyński , gdy usłyszał o informacji (od Tajnego Współpracownika ABW) dotyczącej ewentulanych malwersacji finansowych Jarosława Wałęsy. Tak przynajmniej relacjonował tą część zeznań Janusza Kaczmarka "Dziennik".
Czemu właśnie ten fragment przerażających zeznań Janusza Kaczmarka wydaje mi się istotny? Nie, dla oczywistej logiki stwierdzenia premiera - Jarosław W. to mały, duży to jego ojciec, Lech Wałęsa. Nie dlatego, że skandalem jest omawianie agenturalnego donosu u premiera.
Co innego od kilku dni chodzi mi po głowie. Pomimo wysiłków ze strony www.wprost.gov.pl, tvp.gov.pl chyba nikt trzeźwy nie ma wątpliwości, że Janusz Kaczmarek jest człowiekiem Lecha Kaczyńskiego.
Przytoczmy raz jeszcze słowa premiera: "Przez małego dotrzemy do dużego"...Czy komukolwiek, prócz mnie, przechodzą ciarki?
Jeszcze kilka, prawdopodobnie, błędnych skojarzeń. Otóż premier mówi: Kaczmarek był częścią wielkiego, biznesowego, układu. To samo powtarza Zbigniew Ziobro. W swoim stylu, nie podają konkretów, tworzą poczucie zagrożenia. Mimo tego milczenia wiemy, że chodzi o imperium Prokom. Każdy już chyba usłyszał, jak ostrzeżenie dotarło do Andrzeja Leppera. Od Janusza Kaczmarka via Ryszard Krauze, Lech Woszczerowicz.
Kończąc, znów sięgnę do "Dziennika". - Kto Pana poznał z Ryszardem Krauze - miał dociskać Kaczmarka na przesłuchaniach J. Jędrych (PiS).
- Pan Prezydent Lech Kaczyński - padła odpowiedź.
Czy nie podzielacie wrażenia, że ŚCIGANYM jest Prezydent Rzeczpospolitej Lech Kaczyński?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)