Świadek koronny Janusz Kaczmarek sporo czasu w swoich zeznaniach poświęcił dziennikarzom. To naturalne - w XX, XXI w. nie da się polityki robić bez mediów. Oto dowiadujemy się o mechanizmie, który wytworzył Zbigniew Ziobro.
- Najpierw powodował on przeciek do gazety. Gdy już się pojawił artykuł, organizował konferencję, na której informował, że nakazał już prokuraturze wszczęcie śledztwa - tłumaczył Kaczmarek.
Wśród czołowych dziennikarzy służących Z. Ziobrze "koronny" wymienił: Dorotę Kanię i Rafała Pasztelańskiego z Wprost, T. Sakiewicza (Gazeta Polska), Anita Gargas (TVP), Patrycję Kotecką (TVP), nieznanych mi redaktorów z Dziennika i korespondenta terenowego Gazety Wyborczej.
Nie oburza mnie, że całe to tałatajstwo dziennikarskie brało przecieki. Oburza mnie co innego - biorąc njusy od ministra nie weryfikowali ich. Realizowali, bezkrytycznie, zamówienia.
Koronnym przykładem takiego "dziennikarstwa" był ostatnia "Misja Specjalna" - program, tfu-śledczy pod redakcją Anity Gargas oraz 30 minut pod redakcją wszędobylskiego, wszechwiedzącego K. Leskiego.
Nie wierzyłem w każde słowo Janusza Kaczmarka. Dopóty nie zobaczyłem jak - na zlecenie, nagle zaczęto go wbijać w ziemię. I, jakie nazwiska się pod tymi materiałami podpisują.
Nie wiem czemu, ale mam jednak nadzieję, że wkrótce wymienieni dziennikarze znikną. Przynajmniej z mainstreamu dziennikarskiego, gdzie można mieć poglądy ale nie wolno zapominać o WARSZTACIE. Podstawą warsztatu zaś jest weryfikowanie informacji.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)