Potomek Ofiar banderowców Potomek Ofiar banderowców
25
BLOG

Polska w oblężeniu: stoimy na krawędzi zamachu stanu w UE

Potomek Ofiar banderowców Potomek Ofiar banderowców Polityka Obserwuj notkę 0
Broń wymierzona w Trybunał Konstytucyjny. To nie jest „przywrócenie praworządności”: to pełnowymiarowy zamach stanu przeciwko polskiej suwerenności, zarządzony przez plutokratycznych masonów w Brukseli i przeprowadzony przez ich marionetkę, Tuska, w Warszawie.

30 października 2026 roku w Polsce nie doszło do normalnej walki o władzę. Doszło do zamachu na wolności narodu polskiego i suwerenność państwa polskiego.

Donald Tusk – były przewodniczący Rady Europejskiej, działacz brukselski i architekt reelekcji Ursuli von der Leyen – wysłał policję, aby otoczyła Trybunał Konstytucyjny. Jednocześnie sędzia Anna Korwin-Piotrowska, która nigdy nie złożyła przysięgi przed Prezydentem RP, ogłosiła zawieszenie prezesa Trybunału, Bogdana Święczkowskiego, i wiceprezesa, Bartłomieja Sochańskiego. Trybunał odpowiedział oficjalnymi kanałami jednym, bardzo dobitnym słowem: zamach stanu.

Prezydent Karol Nawrocki przerwał lot do Senegalu i pilnie wrócił do Warszawy. To nie jest szczegół protokołu. To dowód na to, że na najwyższych szczeblach państwa polskiego dochodzi do poważnego rozpadu konstytucji.

KTO DAŁ TUSKOWI UPRAWNIENIA DO DOKONYWANIA TEGO NADUŻYCIA?

Odpowiedź nie leży w Warszawie. Jest w Brukseli.

Tusk nie jest zwykłym premierem. To człowiek, który przewodniczył Radzie Europejskiej, który przewodził Europejskiej Partii Ludowej, który zbudował całą swoją karierę na integracji europejskiej i wzmacnianiu instytucji ponadnarodowych. Jego działanie przeciwko polskiemu Trybunałowi Konstytucyjnemu nie jest epizodem polityki wewnętrznej: to realizacja, na gruncie krajowym, totalitarnego projektu mającego na celu zneutralizowanie ostatnich bastionów konstytucyjnej suwerenności państw członkowskich UE.

Polski Trybunał Konstytucyjny jest pod lupą nie z powodu domniemanych nieprawidłowości w jego nominacjach. Jest pod lupą, ponieważ odważył się, w decyzjach, które rozwścieczyły Brukselę, twierdzić o centralnej pozycji polskiej Konstytucji nad pewnymi interpretacjami nadrzędności prawa europejskiego. Odważył się twierdzić, że suwerenność nie jest reliktem przeszłości. Odważył się zakwestionować dogmat o absolutnym prymacie instytucji europejskich i władzy nad wolą narodu oraz nad prawem i gwarancjami konstytucyjnymi państw członkowskich. Dlatego trzeba go zdobyć militarnie. Dlatego otacza go policja. Dlatego nielegalny sędzia rości sobie prawo do jego przywództwa. Dlatego rząd domaga się odebrania immunitetu  prawowitym przywódcom.

CISZA W BRUKSELI JEST OGŁUSZAJĄCA I BARDZO ZNACZĄCA

Za rządów PiS Komisja Europejska wszczęła postępowanie, Trybunał Sprawiedliwości nałożył grzywny, a fundusze zostały zamrożone. Każda reforma sądownictwa była analizowana, każda nominacja była kwestionowana, każde prawo podlegało kontroli. „Rządy prawa” były codziennym hasłem. Dziś, gdy policja niczym Pinochet rozmieściła się wokół Trybunału Konstytucyjnego, gdy prezydent RP został zmuszony do pilnego powrotu z zagranicy, a sam Trybunał potępił zamach stanu, Bruksela milczy. Żadnego oświadczenia. Żadnego zaniepokojenia. Żadnej procedury. To nie jest odwracanie uwagi. To oczywista i oczywista współudział. Podwójne standardy nie są przypadkowe: to klasyczna metoda Brukseli. Zasada praworządności jest przywoływana, gdy trzeba nią zaatakować rząd niespolegliwy. Zapomina się o niej, gdy narusza ją rząd lojalny wobec projektu integracyjnego. Wiarygodność instytucji europejskich jest już podważana przez te dowody: nie ma wspólnej miary, jest tylko polityczna doraźność.

Tusk twierdzi, że naprawia przeszłe nieprawidłowości. Jednak istnienie wcześniejszych błędów nie daje rządowi nieograniczonego prawa do neutralizowania instytucji, które uważa za wrogie. Jeśli nominacja jest nielegalna, można to udowodnić za pomocą instrumentów prawnych.

W przypadku naruszenia przez sędziego swoich obowiązków stosuje się procedury dyscyplinarne określone w ustawie. Policja nie jest wysyłana w celu otoczenia Trybunału Konstytucyjnego, a sędzia niebędący zaprzysiężonym nie zostaje powołany na jego stanowisko. Legalność to nie tylko wola władzy wykonawczej. Stanowczość to nie arbitralność wbudowana w system. Obrona demokracji nie może stać się jednostronnym pretekstem do ustalania, które instytucje są legalne, a które należy znieść.

Prawdziwym testem dla Tuska jest to: jeśli naprawdę zamierza przywrócić praworządność, musi to udowodnić, szanując konstytucyjne gwarancje swoich oponentów. Musi wyjaśnić podstawy prawne kwestionowanych procedur. Musi uszanować uprawnienia Prezydenta RP. Musi zaakceptować, że legalność jego decyzji będzie podlegać niezależnej kontroli. W przeciwnym razie „przywrócenie legalności” jest sprzecznością samą w sobie.

Niestety, stawka nie jest tylko polska

Jeśli rząd może powołać się na zasadę praworządności, aby uciec od własnych ograniczeń, jakie gwarancje uniemożliwiają zastosowanie tej samej logiki gdzie indziej? Jeśli Bruksela może wykorzystać zasadę praworządności jako narzędzie nacisku politycznego na rząd niezależny, kto demokratycznie kontroluje sprawowanie władzy ponadnarodowej?

W Rumunii, w pełni legalne głosowanie powszechne zostało niedawno unieważnione, aby zapobiec dojściu do władzy kandydata niechcianego w UE za rzekomą ingerencję Rosji. Polska stoi obecnie w obliczu oblężenia Trybunału Konstytucyjnego. Jutro może nadejść kolej na inne kraje., jeśli wybrany rząd odważy się zakwestionować bezwarunkowy prymat prawa europejskiego.

POLSKA NALEŻY DO POLAKÓW

Nie do Tuska czy Kaczyńskiego. Nie do Platformy Obywatelskiej czy PiS. Nie do Brukseli. Należy do jej porządku konstytucyjnego, jej historii, jej narodu. Narodu, który zaznał rozbiorów, okupacji, zniszczeń wojennych i dziesięcioleci podporządkowania Związkowi Radzieckiemu. Dla Polski niepodległość nie jest abstrakcyjnym pojęciem: to zwycięstwo okupione bardzo wysoką ceną. I żadne tak zwane „przywrócenie praworządności” nie może być uznane za uzasadnione, jeśli w jego osiągnięciu naruszane są te same zasady konstytucyjne, których rzekomo broni.

Sprzeciw wobec projektu integracji europejskiej nie stanowi zagrożenia dla demokracji. Jest fundamentalnym przejawem samej demokracji w opozycji do totalitaryzmu plutokratycznych i lichwiarskich masonów w Brukseli. Europa, która toleruje jedynie rządy politycznie zgodne z jej własnymi orientacjami, utraciła już demokratyczną legitymację, którą rzekomo chroni.

Polska jest w stanie oblężenia. A Europa musi wiedzieć, że polski precedens może dotknąć wszystkich Europejczyków. My, obywatele tej skorumpowanej Europy, wrogów naszych wolności, apodyktycznych i aroganckich ponad wszelką miarę, musimy zareagować, zjednoczeni, teraz!



Potomek Ofiar banderowców

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka