To PZPR zwołał Okrągły Stół. I myślę, że nie dlatego, że byli aż tak zdesperowani, lecz raczej skłonieni przez nieoficjalną deklarację Kremla, o intencji wycofania się z Niemiec Wschodnich. Pisał o tym we wspomnieniach bodaj Orszulik, jeśli dobrze pamiętam, powołując się na rozmowy w czasie wizyty na Wawelu Gorbaczowa. A był to jeszcze rok 1987.
Rzadko się wspomina, że ZOMO-za złamał Związki Zawodowe - zwłaszcza "Solidarność", a w szczególności jej kierownictwo, co pozwoliło później Wałęsie odbudować związek na własnych warunkach, eliminując wewnętrzną opozycję.
Słabość ówczesnej grupy Wałęsy podkreśla fakt, że do negocjacji ZOMO-za wysłał Kiszczaka, bezpośrednio odpowiedzialnego za zbrodnie Aparatu Bezpieczeństwa. Warto pamiętać, w tym kontekście wspomnieć zabójstwo ks. Niedzielaka, popełnione już po Magdalence... Do dzisiaj nie jestem w stanie pojąć, jak można było zasiąść do negocjacji z człowiekiem, który był formalnie odpowiedzialny za "Wujka", Popiełuszkę, i odbieranie dzieci opozycjonistom. Nie, "człowiekiem honoru" to on nie był... Wyznaczając takiego negocjatora ZOMO-za napluł w twarz "Solidarności". A ekipa Wałęsy z nim samym uznali, że to deszcz... Nadal mieszka we mnie gorycz.
Kelus zaśpiewał - "Żona z Wujka ma czarną sukienkę a poza tym jest wszystko normalnie..."
Zapraszam do dyskusji.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)